piątek, 30 marca 2012

Macierzyństwo to nie bajka.

Wielu kobietom, bycie matką jawi się jako wspaniała życiowa rola. I niewątpliwie taką jest, nie mniej jednak często okupioną  czasem, energią, rezygnacją z marzeń i planów życiowych.  Każdy dzień z dzieckiem, to odkrywanie czegoś nowego, nieustanna nauka, wyzwania pojawiające się na naszej drodze, to także wiele radości, ale i niepokojów. Trafne jest porównanie do przejażdżki kolejką górską-  zarówno ekscytująca, jak i przerażająca. Na tej, jak i na wielu innych drogach życia, pojawiają się pewne kamienie milowe.

Kiedy mija okres zmęczenia fizycznego po porodzie, w naszych domach często rozpoczynają się pielgrzymki kuzynek, ciotek, wujków, babć i dziadków itd. którzy chcą zobaczyć nowego członka rodziny. Wydaje się to dość naturalne, jeżeli nie zostają przekroczone granice intymności powiększonej teraz rodziny. Czas odwiedzin prędzej czy później dobiega końca i zostajemy same. Mąż idzie do pracy, a my w domu z dzieckiem. Jesteśmy Mamami o niewielkim stażu, ale ciąży na nas jakiś społeczny przekaz, że oto wchodząc w nową rolę, będziemy sobie dobrze radzić. A przecież dzieci rodzą się bez instrukcji obsługi, dlaczego więc wszyscy oczekują , że będziemy wiedziały jak się nim zajmować?!

Pojawia się taki moment w życiu Mamy i Taty (i to nie jeden), że zastanawiają się gdzie popełnili błąd? Przecież ich ukochane, upragnione dziecko, było kiedyś aniołkiem, cudownym maluchem, dającym mnóstwo radości, a teraz zmienia się w terrorystę, w krnąbrne, niegrzeczne stworzenie, za które wstydzą się w miejscach publicznych i mają poczucie winy z powodu zachowania córki/syna na rodzinnych przyjęciach. Dochodzi do sytuacji, że rodzice często łapią się na myśli: „ Nie lubię tego dziecka”. To też jest normalne, bo w  życiu każdej Mamy i każdego Taty, pojawiają się chwile zwątpienia, gniewu trudnego do opanowania, zdenerwowania i zwyczajnej niemocy.  

Są jednak etapy w życiu dziecka łatwiejsze i trudniejsze do przejścia. Te trudniejsze to kryzys 2-latka, kiedy to dziecko wchodzi w fazę negacji, i częściej od słowa „ Mama” wypowiada tylko słowo „nie!”, buntuje się na każdy zakaz i nakaz, demonstruje swoją siłę i osobowość. Drugi etap to bunt nastolatka, o którym nie trzeba chyba wiele mówić. Zaletą tych trudnych momentów w życiu każdego dziecka jest to, że mijają. Przed ucieczką z własnego domu uchronią nas 3 rzeczy: cierpliwość, cierpliwość i CIERPLIWOŚĆ…

Kiedy między tobą, a ukochaną córeczką/ synkiem dochodzi do gigantycznej kłótni i marzysz o przedszkolu czy szkole z internatem, zastanów się chwilę nad tym, co czuje Twoje dziecko. Być może nie radzi sobie z czymś, czuje się samotne, zagubione, przestraszone. I w bardzo nieumiejętny sposób próbuje Ci przekazać , żebyś mu pomogła, żebyś zwróciła na niego uwagę.

Daj sobie czas na nauczenie się swojego dziecka, daj sobie prawo do bycia człowiekiem, nie automatem, który musi być idealny, piękny i zawsze uśmiechnięty. Nie da się żyć każdego dnia w roku na pełnych obrotach, bo baterie wyczerpują się w którymś momencie. Dobrze jest wiedzieć, co jest naszym akumulatorem, bo być może jest to właśnie nasze dziecko, które przysparza nam nie tylko problemy i niepokoje, ale też mnóstwo radości.

Polecam również rozmowy z innymi Mamami, które mają dzieci w zbliżonym wieku co nasze, albo borykają się z podobnymi odczuciami w stosunku do swoich pociech.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz