poniedziałek, 22 października 2012

Wychowywanie dziecka w Norwegii.

Norwegia pod względem wychowania dziecka, to przeciwny biegun do Chin. Chowanie dzieci w warunkach bezstresowych to główna domena Norwegów. Nie ma tu przymuszania dziecka do nauki języków obcych czy gry na instrumencie. Jeżeli maluch powie w przedszkolu, że nie mógł się bawić w czasie wolnym, bo mama kazała mu grać na skrzypcach, rodzice mogą mieć poważne problemy. Podobnie rzecz się ma z karaniem dzieci, krzyczeniem na nie, nie mówiąc o klapsie czy np. popchnięciu w celu pospieszenia powolnego dziecka. Jeżeli ktoś będzie świadkiem takiego zachowania, ma obowiązek zawiadomić odpowiednie służby dbające o prawa i wolność dzieci. 

Barnevernet (BV) - Urząd do spraw Ochrony Dzieci. To organ kontrolujący wychowanie zgodne z Ustawą o Ochronie Dziecka, oraz podejmujący działania w celu zapewnienia dziecku praw i warunków zgodnych z tą ustawą. W przypadku wyżej opisanych sytuacji np. uderzenia dziecka (nie mówię tu o maltretowaniu czy regularnym stosowaniu kar cielesnych), BV może odebrać rodzicom dziecko i pozbawić ich praw do sprawowania nad nim opieki. Wielu Polaków, którzy po 2004 roku wyjechali do Norwegii i założyli tam rodziny, mieli problem z przestawieniem się na norweski system wychowywania. W Polsce dopiero od niedawna mówi się o negatywnych skutkach bicia czy karania dzieci, wcześniej tego typu metody były na porządku dziennym i nikt nie śmiał tego kwestionować.

Dzieciom w Norwegii pozwala się na znacznie więcej niż w Polsce, maluchy np. 2-latki, nie są "przywiązane" do matki, mogą się oddalać, biegać swobodnie, wchodzić na drzewa, bawić narzędziami czy innymi niekoniecznie bezpiecznymi przedmiotami. Rodzice są spokojni o swoje pociechy i dają im dużą wolność wyboru tego, co chcą robić i w jaki sposób.

Od wczesnych lat dzieci są przyzwyczajane do przebywania na świeżym powietrzu, bez względu na warunki atmosferyczne. Przedszkola, to z reguły małe budynki, do których dzieci mogą wejść na chwilę, żeby załatwić potrzebę lub ogrzać się i napić czegoś ciepłego. Pozostałą część dnia przedszkolaki bawią się na powietrzu, tam odbywają się gry, zabawy i różne ćwiczenia, w trakcie których dzieci popijają z termo-bidonów wodę z kranu lub zimne mleko. Do tego też są przyzwyczajone. 


Norwegowie z jednej strony praktykują wychowanie bezstresowe, swobodne, a z drugiej hartują swoje pociechy od małego. Dzięki temu dzieci są silne, sprawne fizycznie i szybciej się usamodzielniają, niż ich rówieśnicy z innych krajów. I co najważniejsze, wyglądają na szczęśliwe.

niedziela, 14 października 2012

Chiński model wychowywania dzieci.

Ten i kilka najbliższych postów chciałabym poświęcić różnym modelom wychowywania dzieci. Ponieważ nie ma stylu w 100% dobrego lub złego, z każdej kultury możemy wybrać coś, co w naszym odczuciu jest dobre i pożyteczne dla dziecka. Dziś przybliżę nieco chińskie metody wychowywania dzieci.

Inspirację do serii postów dotyczących wychowania dzieci dała mi przyjaciółka, podsuwając książkę "Bojowa pieśń Tygrysicy" A. Chua. Autorka pisze w formie wspomnień z pamiętnika, wplatając w to ogólne zasady wychowywania dzieci przez chińskich rodziców.

Pozwolę sobie zacytować fragment rozpoczynający książkę, który to przedstawia listę rzeczy zakazanych, wszystko to, czego córki autorki nie mogą robić:
- nocować u koleżanki
- bawić się tamże
- grać  w szkolnym przedstawieniu
- narzekać, że nie grają w szkolnym przedstawieniu
- oglądać telewizji i grać w gry komputerowe
- decydować o wyborze kółek zainteresowań
- dostawać oceny niższe niż 6
- nie być najlepszymi w klasie ze wszystkich przedmiotów z wyjątkiem dramaty i gimnastyki
- grać na czymś oprócz fortepianu lub skrzypiec
- nie grać na fortepianie lub skrzypcach.

Powyższe nakazy i zakazy są obecne w życiu niejednej chińskiej rodziny. Wychowywanie odbywa się w myśl zasady "krew, pot i łzy", opartej na przekonaniu, że dziecko nie jest w pełni świadomym i ukształtowanym człowiekiem, a rodzic wie lepiej, co dziecku jest do życia i rozwoju potrzebne. Stąd nieustanna kontrola, brak wolnego czasu na odpoczynek, dążenie do perfekcji za wszelką cenę, a przy tym często niezaspokajanie podstawowych potrzeb takich jak jedzenie czy picie. Zwolennicy tej metody powołują się na bezwzględne statystyki: 

"Międzynarodowe badania wiedzy 15-latków przeprowadzone wśród uczniów 65 krajów wskazują że kraje azjatyckie dominują resztę świata we wszystkich parametrach i są w pierwszej dziesiątce. Najlepsze to: Chiny, Singapur, Japonia i Korea. W matematyce USA zajęły 31 miejsce (Polska -25), w naukach ścisłych (science) USA zajmują 23 miejsce (Polska -19)." 

Ponadto, chińskie dzieci znacznie rzadziej cierpią na zaburzenia depresyjne czy inne problemy natury psychologicznej. Od małego są hartowane, traktowane w surowy sposób, poprzeczki stale są podnoszone i dzieci te doskonale się adaptują. Z wiekiem osiągają wiele sukcesów sportowych (dla przykładu tegoroczna Olimpiada), muzycznych, naukowych, i wszystko to na arenie międzynarodowej. Dzieci darzą też dużym szacunkiem i wdzięcznością swoich rodziców, którzy wiele pracy i wysiłku włożyli w przyszły sukces potomka. 

Nie ma co ukrywać, że chińskie metody są w krajach europejskich dość kontrowersyjne, jest jednak coś, czego moglibyśmy się nauczyć od tzw. chińskich rodziców. To umiejętność i chęć poświęcenia dzieciom czasu. Dla przykładu, kiedy dziecko chodzi do szkoły muzycznej, kształci się w tym kierunku, ćwiczy w domu grę na skrzypcach 3 godziny dziennie, chińska matka cały ten czas mu towarzyszy, sprawdza ale i pomaga, po prostu jest. Podobnie rzecz się ma w przypadku różnych przesłuchań, zajęć sportowych, zawodów itp. Łatwiej jest pozwolić dzieciom na oglądanie telewizji i granie na komputerze, trudniej jest je mobilizować i wymagać od nich, a najtrudniej jest  poświęcić im należytą ilość naszego czasu. A "chińskie matki" to właśnie robią. 

czwartek, 4 października 2012

Lista ćwiczeń zakazanych.

Nawiązując do poprzedniego wątku, chciałabym krótko przedstawić listę tych aktywności, których kobiety w ciąży powinny zaniechać. 

Przede wszystkim ćwiczenia wykonywane w pierwszych miesiącach ciąży nie powinny być zbyt intensywne. Jest do etap, w którym zarodek dopiero zagnieżdża się w macicy, a duży wysiłek i wymagające ćwiczenia mogą zwiększać ryzyko poronień. Należy unikać sportów, których uprawianie może skutkować stłuczeniami bądź upadkiem. 


Sporty, których nie powinno się uprawiać w ciąży: 

  •  narciarstwo, snowboard
  •  sporty walki
  •  jazda na rolkach
  •  wspinaczka wysokogórska
  •  jazda konna
  •  jazda na łyżwach
  • aerobik
  •  ćwiczenia wysiłkowe
  •  gra w tenisa
  •  lekkoatletyka
  •  surfing, żeglarstwo
  •  nurkowanie
  •  sporty motorowe
  • sporty wymagające skoków i podskoków
  • biegi długodystansowe
  • skoki do basenu 
  • rozciąganie mięśni
 
Bieganie, jest dozwolone w ciąży, tylko wtedy, jeżeli kobieta przed ciążą regularnie uprawiała ten sport. Optymalny dystans - do 3 km dziennie.

Jeżeli chcemy być w formie i uprawiać sport w ciąży, zawsze należy to skonsultować z lekarzem. Bo konsekwencje uprawiania tzw. sportów czy ćwiczeń zakazanych mogą być bardzo poważne dla nas i naszego dziecka.