wtorek, 19 lutego 2013

Przemijające zakochanie.

Związek składa się z kilku etapów, jednym z nich jest ZAKOCHANIE. Pierwsze miesiące związku to przeważnie odczuwanie intensywnych emocji, ekscytacja, euforia, jak również silna więź erotyczna. Większa jest też koncentracja na potrzebach partnera, niż własnych. Z czasem jednak, sytuacja ulega zmianie i (na szczęście) jest to naturalna kolej rzeczy. 

Młodzi stażem partnerzy, często żyją w iluzji szczęśliwej, niezmiennej relacji, wierzą, że zawsze będzie tak cudownie jak jest teraz, że etap zakochania nie przeminie. Kiedy pojawiają się pierwsze znaki ostrzegawcze, w związek wkrada się rozczarowanie drugą stroną, wzajemne pretensje, obwinianie np. "Kiedyś częściej mnie całowałeś, a teraz tylko, gdy wychodzisz z domu", "Dawniej lubiłaś jeździć ze mną na wycieczki rowerowe, a teraz mówisz, że Cię to nudzi". Niektórzy nie chcą kończyć tej przyjemnej podróży jaką jest etap zakochania, i zmieniają często partnerów, raniąc przy tym przede wszystkim siebie. Jest to droga donikąd, bo przecież "nowy" partnerzy też prędzej czy później będzie "stary", i żeby nie okazało się, że za X lat obudzimy się sami, nikogo nie będzie obok, bo nikt nie był doskonały.

Spadek namiętności w związku nie musi od razu oznaczać katastrofy i rychłego końca. Zakochanie, zmienia się w codzienną zażyłość i budowanie innego rodzaju bliskości. Partnerzy uczą się na nowo spędzać ze sobą czas, ale dając sobie przestrzeń na własny rozwój, odpoczynek i chwilę samotności. Wszystkie te elementy są ważne z punktu widzenia związku, bo spełniona i dobrana para to taka, która składa się z dwóch indywidualności, a nie zlewa w jedną całość. On musi mieć chwilę, żeby pojechać na narty, albo ponurkować, a ona żeby wyjść z przyjaciółkami. Nie mniej jednak dobrze, kiedy dwoje ludzi ma wspólne zainteresowania i potrafi spędzić ze sobą weekend bez atrakcji typu: chodźmy na imprezę, pójdźmy do kina, zjedzmy obiad ze znajomymi. Oczywiście nie ma nic złego w powyższych przykładach, ale żeby nie stały się one punktem głównym każdej wolnej, dłużej chwili, z prostej przyczyny, że się tak naprawdę nie znamy i nie mamy ze sobą wiele wspólnego. Mawia się, że przeciwieństwa się przyciągają, ale jeśli więcej nas dzieli niż łączy, to stworzenie trwałego związku będzie trudnym zadaniem.

Nie ma prostej recepty na udany związek, bo przecież gdyby była, to co 3 małżeństwo by się nie rozwodziło. Pamiętajmy, że nic nie jest nam dane na zawsze (partner także), trzeba dbać w związku nie tylko o intymność związaną ze sferą erotyczną, ale również o zaufanie i wspieranie drugiej osoby- to jest fundamentem dobrej relacji. Każdy ma też taki moment, kiedy chce pobyć sam, bez słów czy spojrzeń innych na sobie, chce spotkać się ze znajomymi, chce realizować swoje pasje i zainteresowania- co związane jest z samorozwojem i spełnieniem, dlatego tak ważne jest dawanie sobie przestrzeni. Związków idealnych nie ma, ale można przezwyciężyć różne ograniczenia i razem zbliżać się przynajmniej do tego ideału. Na zakończenie, zacytuję Zofię Milską-Wrzosińską:

"Pozwól partnerowi odchodzić na chwilę, aby nie odszedł na zawsze"



To jest jeden z ważniejszych składników przepisu na szczęśliwy związek.


1 komentarz :

  1. ja przed zakochaniem mam zauroczenie :) które moze trwać 2 tygodnie :) pozniej przechodzi :D

    OdpowiedzUsuń