środa, 13 lutego 2013

Szaro-różowo

W takie dni jak dziś (za oknem pada śnieg, na ulicach chlapa, jest szaro, mokro i zimno) człowiek, czyli ja, zaczyna myśleć dziwnie. Głównym tematem jest macierzyństwo i tysiąc obowiązków, które każda Matka, wykonuje każdego dnia w domu, dla swojej rodziny i dzieci. I już myśląc o tym, czuję się zmęczona... Jak to jest, że pomimo ogromnego zmęczenia, braku czasu dla siebie i chęci nadgonienia chociaż 3o minut w ciągu dnia, Mama bawi się z dzieckiem, uczy je, jest troskliwa, uśmiechnięta, radosna i spokojna (przynajmniej w teorii). Maluch jest na pierwszym miejscu, wszystkie jego potrzeby są zaspokojone, może wobec tego i potrzeby Mamy są zaspokojone?



Kiedy dziecko jest małe, Mama ma mnóstwo pracy do wykonania, i tą pracę określę jako "fizyczną": spacery, noszenie dziecka, kąpiel, zabawa, karmienie, ubieranie itd...  Dzieci mają jednak taką tendencję, że dorastają i wtedy problemy typu ząbkowanie, niechęć do gryzaka czy niepozwalanie na nakremowanie buzi stają się śmieszne. Kiedy na wiek dziecka zaczynają składać się dwie cyfry , robi się trudniej. Wtedy wchodzimy w etap pracy "intelektualnej", w której ból numer 3 byłby wręcz przyjemnością:


Z pracą intelektualną wiąże się ogromna odpowiedzialność za dziecko, do pewnego momentu, to my mówimy i decydujemy, co jest dla niego dobre, którą drogą powinien pójść, tak naprawdę sami nie mając pojęcia. I motorem tych przemyśleń jest właśnie lęk przed odpowiedzialnością, przed dokonaniem złego wyboru, przed pokierowaniem dziecka nieodpowiednią dla niego ścieżką. Czasy też mamy nie najłatwiejsze, trudno jest się wsłuchać w głos starszego dziecka w dobie laptopów, notebooków, iPadów, smartfonów itd... Może mniejszym złem w pewnych kwestiach jest po prostu podjęcie decyzji za naszego dziecko.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz