niedziela, 21 kwietnia 2013

Warunkowa miłość.

Dlaczego rodzice tak często krzywdzą własne dzieci? Pytanie wydaje się bardzo trudne, a odpowiedź wymaga sięgnięcia wgłąb całego systemu rodzinnego.

Dla przykładu, jeżeli matka, ciotka i babcia były zależne od swoich mężów, a córka nagle wpada na pomysł otwarcia własnego biznesu, niech to będzie sklep odzieżowy, co więcej odnosi sukces, z miesiąca na miesiąc sprzedaje coraz więcej, to dlaczego miałaby być wspierana i dopingowana przez kobiety ze swojej rodziny. Oczywiście będzie chwalona, doceniona, ale w którymś momencie usłyszy, najpewniej od matki:
- "po co ci to?",
- "nie myślisz o powiększeniu rodziny?",
- "wiesz, chciałabym doczekać wnuków",
- "ta praca za dużo od ciebie wymaga, wyglądasz coraz gorzej córeczko" itd...
Brakiem wsparcia i miłości, raniąc własne dziecko najboleśniej.


Stanie się tak dlatego, bo córka swoją niezależnością życiową i zaradnością udowodniła pozostałym kobietom ze swego drzewa genealogicznego, że model życia, który one wybrały, nie jest jedynym właściwym. Że można być szczęśliwą, spełnioną, mającą pasje kobietą, a nie narzekającą i sfrustrowaną.

Matki nie lubią, kiedy córki wybierają inną ścieżkę niż one, jeżeli pójdą drogą lepszą, to matki dotyka lekkie uczucie zazdrości, frustracji, żalu, z drugiej strony, kiedy córka tak wybierze, że jej życie jest obiektywnie gorsze niż życie matki, to też nie jest dobrze. W końcu matki nie są też takie złe, żeby cieszyć się z nieszczęść własnych dzieci. Więc najlepiej kiedy dzieci idą w ślady swoich rodziców, wtedy nie mamy żadnego konfliktu rodzinnego.

Ludzie, którzy idą pod prąd w swoim życiu, wybierają trudniejszą drogę, zawsze spotkają się z ostracyzmem społecznym. Ładnie obrazuje ten mechanizm film "Droga do szczęścia", w którym sąsiedzi głównych bohaterów z jednej strony udają, że cieszą się z planów i marzeń pary, a z drugiej próbują odwieść ich od pewnego pomysłu, bo uświadamia im to jak smutni są w swojej rzeczywistości, bez pasji, realizowania marzeń, bez prawdziwej i szczerej miłości. 

Współczesne czasy pokazują, że trudno o prawdziwą miłość, statystyki dotyczące rozwodów są szokujące, a informacje z mediów o kolejnych zabójstwach małych dzieci przez ich własne matki, w głowach się nie mieszczą. 
Czy warunkowa miłość jest plagą naszych czasów? Czy dzieci muszą poszukiwać miłości rodzicielskiej jak Świętego Graala? Czy dzieci muszą spełnić oczekiwania rodziców, żeby zasłużyć na ich miłość? Chciałabym powiedzieć, że absolutnie nie, ale obserwacje mówią tak. 

Jak wielu jest rodziców, którzy karzą swoje dzieci, za ich "niewłaściwe wybory", za podążanie swoją drogą, a nawet za realizowanie się i spełnianie marzeń. Z drugiej strony mamy rodziców otaczających nadmierną troską i opieką, która przybiera rozmiary ograniczania i ubezwłasnowolnienia. Dzieci dorastają, otrzymując przeciwstawne komunikaty, nie wiedząc czy muszą coś zrobić żeby być kochane, czy wręcz przeciwnie, usunąć się w kąt i nie narzucać za bardzo. Smutne jest też to, że rzadko słyszą "kocham Cię, za to że jesteś, i jaki jesteś".

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz