poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Feminizm - a co to?

No właśnie. 

W Polsce to słowo źle się kojarzy, bardzo dużo kobiet, i jeszcze więcej mężczyzn nie lubi feministek. No bo jak tu lubić krzyczącą na ulicy kobietę z podniesioną ręką i zmarszczonymi brwiami, domagającą się równości politycznej, społecznej, rodzinnej i zawodowej. Taki zazwyczaj mamy obraz feminizmu. Na szczęście radykalny feminizm ma coraz mniej zwolenników i kobiety starają się uzyskać swoje prawa w inny, bardziej cywilizowany sposób. 

Dużą pracę paradoksalnie wykonują tu mężczyźni, którzy popierają ruch feminizmu i stają murem za kobietami, walczącymi o lepsze jutro nie dla siebie, ale swoich córek. To są mężowie i ojcowie, którzy dla najważniejszych kobiet w ich życiu chcą jak najlepiej, chcą aby były traktowane i oceniane sprawiedliwie, bo płeć nie powinna tu odgrywać istotnej roli, ale indywidualne cechy osoby, jej zdolności i zaangażowanie.

Część zagadnień związanych z ideologią feminizmu to m.in:
  • równe traktowanie
  • równouprawnienie
  • seksualne i indywidualne samostanowienie
  • przeciwdziałanie dyskryminacji
  • walka o pozycję matek w społeczeństwie
  • prawo do aborcji
  • równe traktowanie homoseksualistów
  • obecność kobiet w nauce, polityce, biznesie
  • walka z męską dominacją językową
Wszystkie wydają się ważne i w pewnym sensie oczywiste. Ale odniosę się do dwóch ostatnich. Obecność kobiet w różnych obszarach życia takich ja polityka, gospodarka, nauka, jest często wyborem samych kobiet. Od wieków uczone jesteśmy, że kobieta zajmuje się domem, dziećmi, dba o  ognisko domowe, nie jest narzucająca się, a raczej dyskretna, cicha, spokojna, dobrze jak jest ładna, bo miło popatrzeć. Jak walczyć z przekazem zakorzenionym tak głęboko? Nawet kiedy kobiety mówią, że nie chcą siedzieć w domu, chcą pracować, być częścią jakiejś zawodowej społeczności, po jakimś czasie (jeżeli oczywiście mają komfort wyboru) często rezygnują z wyścigu szczurów, który panuje w korporacjach, pracy po godzinach i czekaniu na zaległe wynagrodzenia. Zajmowanie się dziećmi, w bezpiecznym domu staje się czymś wygodnym i pożądanym. Podsumowując, ten aspekt to bardzo często świadomy i indywidualny wybór kobiet.

Walka z męską dominacją językową, tu podobnie ma się rzecz. Trudno jest zmienić język, pewne wyrazy stają się częścią negatywnego dziedzictwa kulturowego. Dla przykładu podam tu słowo "macocha". Brzmi okropnie, i jeszcze gorszy przekaz niesie. W każdej bajce macocha jest jedną z gorszych postaci, kimś kto chce skrzywdzić dziecko, a współcześnie na pęczki mamy rodzin tzw. patchworkowych, w których są macochy, pasierbowie, ojczymowie. Nie jest trudno znaleźć inny odpowiednik tego słowa, ale bardzo ciężko jest mu nadać językowe tchnienie, tak aby zaczął żyć w społeczeństwie. Podobnie, ciężko jest usunąć z mowy słowa obraźliwe dla kobiet, ale niestety już potoczne jak np. laska, ciężarówka itd.

Dla mnie feministka to kobieta świadoma siebie, nie nienawidząca mężczyzn, inteligenta, niewojująca, ale taktownie dbająca o swoje interesy, również społeczne. To kobieta rozumiejąca innych ludzi i ich wybory. Jeżeli chcę zostać w domu z dziećmi przez 3 lata i poświęcić ten czas na ich wychowanie- ok, jeżeli po 2 miesiącach po porodzie chcę wrócić do pracy to też ok, bo to jest mój wybór. Radykalne feministki zazwyczaj uznają tylko drugą opcję. 

Na koniec dodam, że uwielbiam kontrargument niektórych mężczyzn, że "feminizm się kończy, jak trzeba wnieść szafę na 8 piętro". Chciałabym zobaczyć jak któryś z tych panów wnosi szafę na 8 piętro :) W dzisiejszych czasach są windy, dostawcy ze sklepów meblowych, więc nie ma potrzeby wnoszenia szafy po schodach. 

Doszło do dużego postępu cywilizacyjnego, czas aby postęp pojawił się również w naszych głowach i myślach. 


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz