sobota, 28 września 2013

Ja to zrobię lepiej! - pułapka perfekcjonizmu.

Sobota. Dla wielu z nas to dzień cotygodniowych porządków. Nie będę pytać jak to jest u Was, czy podział obowiązków istnieje, kto się angażuje w sprzątanie itd. Odeślę Was natomiast to ciekawego artykułu, gdzie mądrze jest napisane jaki to przekaz dajemy naszym dzieciom, jakie stereotypy podtrzymujemy i z jakimi konsekwencjami się to wiąże. 

"Nikt nawet nie próbuje zaprzeczać, że większość obowiązków domowych wykonujemy my, kobiety. Wygląda jednak na to, że mogłybyśmy ich mieć mniej... gdybyśmy tylko chciały!
Nie potrzeba badań, żeby stwierdzić, że większość zadań w domu to działka kobiet. Gdybyśmy chciały jednak podeprzeć się wynikami prac naukowych, dowiedziałybyśmy się, że takie czynności jak pranie czy prasowanie to zajęcie kobiet w 84 proc. rodzin. Posiłki to domena pań w 3/4 domostw, a zmywanie w 65 proc. Panowie przejmują część obowiązków, ale zazwyczaj są to rzeczy typu wyrzucanie śmieci (32 proc. mężczyzn w stosunku do 23 proc. kobiet), wezwanie hydraulika czy zlecenie innych usług - tu aż w 59 proc. to oni sięgają po telefon. Wygląda to dość kiepsko, same przyznacie. Okazuje się jednak, że częściowo dzieje się tak na nasze własne życzenie. Dlaczego tak jest?

środa, 25 września 2013

Aż 23 dobre rady dla przyszłych Mam.

Drogie przyszłe Mamy, trochę śmieszne, ale jest w tym dużo prawdy. Niby ciąża to nie choroba, ale warto zachować umiar.

23 Best Instructions For Expecting Parents 
 
Źródło
 
Przestrzegajmy odpowiedniej diety, myślmy pozytywnie o porodzie, nie przesadzajmy z suplementami, bądźmy w formie, nie nadużywajmy argumentu "jestem w ciąży, wolno mi", pracujmy z głową i cieszmy się z macierzyństwa. :)
 
Amen 

wtorek, 24 września 2013

Prawdziwy poród.

Historie porodowe mogą być dla przyszłych Mam niemałym źródłem wiedzy. Od zawsze kobiety interesowały się tym tematem, ale teraz wszystko idzie jakby "głębiej". Nie chcemy już tylko informacji o tym kiedy zaczęły się skurcze, jakie było rozwarcie, jak długo trwał poród, kobiety pytają inne kobiety o to, co czuły, jakie myśli miały w głowie, jak radziły sobie z bólem, co było dla nich najtrudniejsze. Niewiele jest miejsc, gdzie kobiety mogą porozmawiać o tym swobodnie, gdzie mogą usłyszeć prawdziwe historie, prawdziwych matek i prawdziwych dzieci.

Już niedługo Czas Mamy rusza z zajęciami i spotkaniami dla Mam w Krakowie, gdzie będzie można uczestniczyć w warsztatach tematycznych, zajęciach ruchowych, ale również w swobodnych spotkaniach kobiet, które nie chcą siedzieć zamknięte w domach, ale chcą rozmawiać, wspierać się, pomagać sobie, po prostu być ze sobą.  

Poród to temat rzeka, można mówić o nim na różne sposoby i poruszać różne jego aspekty, od czysto fizjologicznego, po emocjonalny, społeczny, a nawet kulturowy. Odnośnie ostatniego, a więc kulturowego, chciałam Was odesłać do Ciepłego Mokrego Aksamitu, strony która pokazuje prawdziwy poród. Autorka przedstawia zdjęcia porodowe kobiet oraz koszul po porodzie. Warto zaglądnąć na stronę i zapoznać się z projektem, który działa już od 2009 roku. 

Dziś poród może być piękny, emocjonalny, intymny, można się do niego przygotować. Medykalizacja porodu, czegoś tak normalnego (bo przecież dotyczy każdego z nas) i naturalnego (bo dzieje się od wieków i nie tylko wśród ludzi), zwiększa lęk i strach przed tym wydarzeniem. Bardzo dużo mówi się o emocjach przed porodem oraz po porodzie. Najważniejszy etap jest pomijany, a przecież w trakcie porodu kobieta odczuwa bardzo silne, wręcz pierwotne emocje. Nie rozmawianie o tym powoduje, że ten ważny, o ile nie najważniejszy moment w życiu, jest niedokończony. 


Kobiety często mają poczucie winy z tego powodu, że nie udało im się urodzić siłami natury. Nic bardziej błędnego, bo każdy poród może być piękny, i ten naturalny i ten przez cesarskie cięcie. Wszystko to kwestia emocjonalnego przygotowania do przyjścia dziecka na świat i świadomego macierzyństwa. Nieoceniona jest rola szkół rodzenia i innych miejsc przygotowujących kobietę do pełnienia  tej najważniejszej życiowej roli.

Rozmowy z kobietami w ciąży i po porodzie uświadamiają mi jak dużym problemem jest ignorowanie tego tematu. To są piękne, głębokie i emocjonalne momenty, ale również trudne. A nikt lepiej nie zrozumie kobiety, niż inne kobiety, które same to przeżyły. Warto rozmawiać i warto słuchać - obie strony zyskują. 

piątek, 20 września 2013

Niegrzeczne dzieci.

Mówi się często o buncie dwulatka, nastolatka, a prawda jest taka, że bez względu na wiek i płeć, dzieci będą się starały testować granice i sprawdzać na jak dużo pozwolą im rodzice. Geny genami, ale wychowanie odgrywa kluczową rolę. Jeżeli rodzice, a zatem dwie najważniejsze figury w życiu dziecka, nie dają odpowiedniego przykładu, trudno oczekiwać, aby maluch zachowywał się dobrze. Dzieci nie są niegrzeczne bo takie się urodziły, ale dlatego że otrzymują za mało zainteresowania i zaangażowania ze strony rodziców i najbliższej rodziny. Stres w pracy, trudności w życiu osobistym rodziców najbardziej uderzają w dzieci, bo to one nie otrzymują tego co powinny mieć zagwarantowane. 

Warto jednak pamiętać, że wymuszanie i roszczeniowa postawa wpisana jest w prawidłowy rozwój dziecka i jest absolutnie naturalnym zachowaniem. Dzieci poznają świat i próbują się w nim odnaleźć testując, na ile mogą sobie pozwolić. Są świetnymi obserwatorami i widzą, kiedy docierają do maksimum wytrzymałości rodzica. Wtedy mogą np. szybko dać się uspokoić. Jeżeli nam nie zdarzyła się jeszcze klasyka sklepowa tzn. dziecko leżące na podłodze i domagające się zabawki lub batonika, to z pewnością to tylko kwestia czasu. Należy się na to wcześniej przygotować i zastanowić nad swoją reakcją. 

Mamy dwie możliwości możemy ulec dziecku, dać mu to czego żąda i szybko zrobić to, co mamy do zrobienia. Albo możemy odbyć starcie tytanów i z grobową miną mówić do dziecka, aby się uspokoiło lub po prostu ignorować je. Nie trzeba być psychologiem, ani nawet mieć wyższego wykształcenia, żeby zorientować się, że oba warianty na dłuższą metę się nie sprawdzają. Przeanalizujmy je:

1) dając dziecku to, co w danej chwili próbuje wymusić uczy go, że warto chwilę pomarudzić, pokrzyczeć, popłakać, bo dzięki temu bez większego trudu osiąga swój cel.

2) wariant drugi robi z nas robi z nas surowych, nieustępliwych rodziców, nie tyle w oczach otoczenia ale przede wszystkim swoich. Nie chcemy, aby nasze dziecko się nas bało czy nie czuło przy nas swobodnie.

Prawda jest oczywiście pośrodku. Czasem warto ustąpić dziecku, zgodzić się na coś tak, aby miało poczucie sprawstwa. W ten sposób buduje poczucie własnej wartości i fundamenty na których tworzyć będzie relacje z ludźmi w przyszłości. Jednakże granice powinny być stawiane, aby nie dochodziło do agresywnego wymuszania zachcianek i manipulacji ze strony dziecka. Granic powinni przestrzegać również rodzice wobec siebie nawzajem, wobec pracy (np. nie przynosząc jej do domu na weekend) i wobec swojego najbliższego otoczenia. 

Na barkach rodziców spoczywa największe wyzwanie, bo znacznie łatwiej jest odpuścić niż wymagać od dziecka poprawnego zachowania. I pamiętajmy, że nie ma niegrzecznych dzieci, natomiast są takie, które nie mają jasno wyznaczonych zasad i granic. Najmocniejszy przykład idzie ze strony rodziców, ale nie oczekujmy właściwych zachowań od dzieci, jeżeli rodzice są dalecy od ideału.


poniedziałek, 16 września 2013

Obiekt pożądania czy gruczoły mleczne?

Często inspiracje do różnych działań, myśli, zachowań, a w moim przypadku pisania kolejnych tekstów, można znaleźć dosłownie na ulicy. Dlatego dziś kilka słów o karmieniu piersią. 

Idąc jedną z krakowskich, moją uwagę zwrócił zielony, nierzucający się w oczy wózek dziecięcy stojący między dwoma ciasno zaparkowanymi samochodami. Piszę nierzucający się, ale w moje oczy się "rzucił" bo był w pewnym sensie porzucony. Nie widziałam w pobliżu matki, ojca, babci ani dziadka. Ale wystarczyło popatrzeć a dół, a tam na chodniku, wciśnięta między te samochody, siedziała mama, zasłaniając się apaszką  i karmiąc swoje dziecko... Jedyne co mogłam pomyśleć: "To jest chore!" Czy ostracyzm społeczny osiągnął już taki poziom, że matka musi chować się za samochodami i zastawiać wózkiem? Kiedy nastąpiły tak rażące zmiany? Bo nie mówię już o takich skrajnościach jak karmienie w restauracyjnych czy innych publicznych toaletach.

Jak to jest, że nie razi nas widok skąpo ubranej, intensywnie opalonej, tlenionej blondynki siedzącej w kawiarni, a przeszkadza nam kobieta karmiąca dziecko, w dodatku często zasłaniająca się chustką, swetrem, czymkolwiek innym. Skąd się biorą takie idiotyczne akcje, aby zakazać karmienia w miejscach publicznych? Przecież w tym nie ma nic wyuzdanego. To jest natura i to dzieje się od tysięcy lat. Podobała mi się wypowiedź, cytowanej już na blogu Zofii Milskiej-Wrzosińskiej, która mówi generalnie o zachowania pruderyjnych: 

"Najgroźniejszym przejawem pruderii jest to, że ludzie kierowani swoim wstydem i lękiem próbują ograniczać innych ludzi w wyrażaniu własnych uczuć, w naturalnym zainteresowaniu sobą, swoim ciałem, swoją seksualnością (...).
Wszędzie tam, gdzie pojawia się nieuzasadnione ograniczenie, pojawia się też i reakcja. Jeżeli jakiś obszar emocjonalny, który realnie w człowieku istnieje, zostanie zanegowany i potępiony, to przecież tym samym nie zniknie. Przejawi się w inny sposób(...).
Pruderyjny jest ktoś, kto zasłania oczy dziecku, gdy para na ekranie telewizora zaczyna się całować, a nie zasłania mu uszu, gdy jego rodzice obrzucają się obelgami.
Pruderyjny jest ktoś, kto krzywi się z niesmakiem, gdy widzi kobietę karmiącą piersią niemowlę, a w nocy delektuje się filmem porno.
Pruderyjny jest ktoś, kto złorzeczy nudystom, ale często wybiera się na spacery brzegiem morza wzdłuż nagich plaż i na ogół zwalnia tam kroku."

Czy naprawdę jesteśmy aż tak wrażliwi na widok kobiecej piersi? Jeżeli tak, to nic prostszego, wystarczy odwrócić wzrok, a nie pochłaniać ten fragment kobiecego ciała jednym z ważniejszych zmysłów. Dajmy sobie trochę wolności i swobody, przestańmy kontrolować coś, co jest czystą naturą. Dajmy żyć młodym matkom, one i tak mają wystarczająco ciężko, nie dokładajmy już tej bezsensownej cegiełki w postaci ostentacyjnego odwracania się, cmokania na widok karmienia czy bezpośredniego zwracania uwag. 


piątek, 13 września 2013

Uprzejmości wobec ciężarnych.

Z jednej strony nie podoba nam się, kiedy ciężarne w 3 tygodniu ciąży idą na zwolnienie lekarskie, a później się dziwią dlaczego nie mogą wrócić do pracy po porodzie, urlopie macierzyńskim czy urlopie wychowawczym. A z drugiej, jak już pracują niemal do ostatnich dni przed rozwiązaniem, nie dajemy im specjalnych przywilejów. Mawiają mądrze, każdy kij ma dwa końce.

Ciąża jest ogromnym wysiłkiem dla organizmu, wiele kobiet ponadto, odczuwa jej przykre objawy takie jak spuchnięte nogi, bolący kręgosłup, zgaga, bóle brzucha, migreny i wiele innych. Dlatego należy im się szacunek i zwykła ludzka uprzejmość w komunikacji miejskiej, w urzędach czy kolejkach sklepowych.

Poniżej wypowiedź jednej z ciężarnych:

 " Przez 9 miesięcy nikt nie ustąpił miejsca w kolejce, w środach komunikacji miejskiej, nie przepuścił w drzwiach, nie zapytał, czy mi pomóc. Czy lepiej by się stało gdybym te 9 miesięcy spędziła w domu, na zwolnieniu lekarskim? Ja też muszę jeść, zapłacić rachunki czy wyjaśnić sprawy w urzędzie
22 maja przyszła na świat moja córka. Do 21 maja pracowałam - dzięki zdrowej ciąży, dobrej atmosferze w pracy, wspaniałej szefowej i wsparciu ze strony rodziny i przyjaciół. Mnie również dotyczy temat przedłużonego urlopu macierzyńskiego, braku przedszkoli, żłobków, wsparcia państwa w wychowywaniu dzieci. Ale po 9 miesiącach ciąży mogę z całą stanowczością stwierdzić, iż nie tylko brak wsparcia ze strony państwa ma wpływ na niski przyrost naturalny. Wpływ na to - niestety muszę to z całą stanowczością stwierdzić - ma całe społeczeństwo. Bez względu na płeć, wiek, status społeczny czy miejsce zamieszkania.

Podczas tych 9 miesięcy nie oczekiwałam specjalnego traktowania czy głaskania po głowie. Nie widzę ku temu powodów. Ale proszę mi wierzyć, iż po 8 godzinach pracy, z dodatkowymi 20 kilogramami stanie w kolejce przy kasie, po ser czy na poczcie męczy dużo bardziej niż wcześniej. Jazda autobusem czy tramwajem w ścisku, kiedy część pasażerów leży na moim brzuchy lub o niego zaczepia, powoduje nie tylko dyskomfort fizyczny, ale również psychiczny oraz dodatkowo strach, czy nikt nie zrobi mi lub dziecku krzywdy.

 Nikt mi przez te 9 miesięcy nie ustąpił miejsca w kolejce, w środkach komunikacji miejskiej, nie przepuścił w drzwiach, nie zapytał, czy mi pomóc. Czy lepiej by się stało gdybym te 9 miesięcy spędziła w domu, na zwolnieniu lekarskim? Ja też muszę jeść, zapłacić rachunki czy wyjaśnić sprawy w urzędzie.

Nie dotyczy to tylko kobiet w ciązy, ale również rodziców z małymi dziećmi. Stoją w ogonku, czkając na swoją kolej i ignorują nieprzyjemne spojrzenia innych, kiedy ich dzieci krzyczą, bo są zmęczone, głodne czy mają mokro w majtkach. A może łatwiej byłoby ich przepuścić, wtedy dzieci uniknęłyby stresu, a pozostali klienci hałasu.

Zamiast niekończących się dyskusji na temat podręczników na lekcje wychowania w rodzinie proponuję zajęcia praktyczne - na 24 godziny przyczepnie "sztucznego brzucha" lub spacer z wózkiem polskimi chodnikami (przy okazji kłania się nauka poprawnego parkowania).

Drobna pomoc lub choćby chęć okazania wsparcia dla ciężarnej kobiety pomoże jej lepiej przetrwać, często niełatwe miesiące."


Może autorka listu miała pecha, może trafiała na mało uprzejmych ludzi, a może jej wspomnienia są tylko jednostronne, może nie pamięta dobrych zachowań otoczenia. Aż trudno uwierzyć, że przez 9 miesięcy, nikt z obcych nie zachował się właściwie wobec ciężarnej. Może ludzie mają negatywne doświadczenia związane z uprzejmym i pomocnym zachowaniem, może ciężarne też nie zawsze są miłe i taktowne. Może? Może? Może? Z nieuprzejmą ciężarną miałam do czynienia w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. Pisałam o tym pod tym linkiem: Świątecznie, niegrzecznie.

Myślę, że i same zainteresowane, jak i otoczenie społeczne czasem nie może się odnaleźć w trudnej sytuacji. Z jednej strony nie chcemy nikogo urazić, a z drugiej uważamy, że należy pomóc. Trzeba wybrać mniejsze zło, ale jakieś zasady powinny być. 

środa, 11 września 2013

Military style.

Do wizerunku przyszłej mamy pasują nie tylko sukienki w pastelowych kolorach, ale również wojskowe klimaty. Dlatego dziś, wygodny, ale nie do końca formalny outfit. Zielona, długa marynarka, sukienka oversize, duża torba na ramię oraz wygodne jesienne buty za kostkę, ot cały wizerunek. 


poniedziałek, 9 września 2013

Ciężar ciąży.

Nie da się ukryć, że trzeci trymestr ciąży jest najtrudniejszy dla kobiety. Dziecko osiąga wtedy największą masę ciała, coraz intensywniej się porusza i zazwyczaj mierzy ok. pół metra. Obwód brzucha u niektórych ciężarnych może w trzecim trymestrze wynieść (nawet!) ponad metr. Nie ma się co dziwić, że codzienne czynności takie jak: wychodzenie po schodach, schylanie się, ubieranie czy zakładanie butów stają się naprawdę trudne, czasem niewykonalne. Ponadto, im większa jest masa ciała dziecka, tym większy nacisk małego ciała na narządy wewnętrzne matki, a co za tym idzie nieprzyjemne dolegliwości.

Dolegliwości w III trymestrze ciąży: 

1) Przybieranie na wadze - na początku ciąży cieszy każdy kilogram, przyszła mama często zaspokaja
swoje zachcianki kulinarne, nie zwracając uwagi na kalorie. A należy to robić od pierwszego miesiąca. Warto porozmawiać z dietetykiem lub poczytać w różnych źródłach jakie produkty powinny się znaleźć w manu każdej ciężarnej. Przyczyną dodatkowych kilogramów w III trymestrze jest również zatrzymywanie wody w organizmie. Łatwo to zauważyć na dłoniach, kiedy nie możemy ściągnąć pierścionków, a pasek od zegarka staje się coraz ciaśniejszy. Pojawiają się obrzęki stóp, kostek, a czasem nawet twarzy.

2) Obrzęki kończyn - za ten objaw odpowiedzialne są hormony. Naczynia krwionośne rozszerzają się i tracą elastyczność, ponadto wzrasta objętość krwi, którą trudniej jest transportować. Obrzęki są bardzo nieprzyjemne i skutecznie uprzykrzają życie ciężarnym, ale w większości przypadków ustępują zaraz po porodzie.

Dobra rada: Z obrzękami nóg można sobie poradzić domowymi sposobami. Ulgę przynosi moczenie stóp w soli oraz chłodny prysznic. A leżenie przynajmniej kilkanaście minut dziennie z nogami uniesionymi lekko do góry przynajmniej na chwile odciąży obolałe kończyny. Codzienne spacery na świeżym powietrzu są wskazane nie tylko ze względu na dolegliwości przyszłej mamy, ale również potrzeby dziecka. Maleństwo z pewnością ucieszy się z dodatkowej dawki tlenu, a Ty wspomożesz swój układ krwionośny. Trochę ruchu w końcówce ciąży też się przyda. 

3) Żylaki (hemoroidy oraz żylaki sromu) - to kolejne utrapienie przyszłych mam. A wszystko za sprawą hormonów ciążowych, które zmniejszają elastyczność ścian żylnych, co prowadzi do powstania widocznych zgrubień. Na tę dolegliwość narażone są przede wszystkim kobiety, które w ciąży mają mało ruchu. Kolejny powód, dlaczego warto jak najwięcej spacerować oraz zażywać aktywności fizycznych.

Dobra rada: jeżeli żylaki bardzo Ci doskwierają, można poprosić lekarza o przepisanie rajstop uciskowych. Nie zakładałabym ich bez konsultacji z ginekologiem.

4) Ból brzucha - można go scharakteryzować jako ból podbrzusza i  pachwin przypominający rozpieranie i rozciąganie się narządu rodnego. Jest bardzo uciążliwy, ale też bardzo potrzebny - dziecko musi odpowiednio ułożyć się i przygotować do wyjścia, przesuwając się w stronę kanału miednicy. Jeżeli odczuwasz  taki ból  w trzecim trymestrze, to dobrze - dziecko prawidłowo przygotowuje się do zbliżającego się porodu. 

5) Ból pleców - związany przede wszystkim z dużą masą dziecka, która uniemożliwia utrzymanie prawidłowej postawy ciała. Ból pojawia się najczęściej wieczorem po całym dniu chodzenia lub siedzenia w bezruchu.

Dobra rada: siedzenie na fotelu z wygodnym oparciem, chodzenie w obuwiu na płaskiej podeszwie oraz pływanie pozwalają odciążyć zmęczony kręgosłup. 

6) Nadwrażliwość piersi - na skutek hormonów piersi zmieniają się w okresie dorastania i dojrzewania kobiety, zmieniają się również przez całą ciążę przygotowując się do produkcji pokarmu. Pod koniec ciąży są już pełne pokarmu i gotowe na laktację, dlatego mogą sprawiać ból przy dotyku lub podrażnieniu ich ubraniem. Często tuż przed porodem cieknie z nich pierwszy pokarm dziecka - siara.

7) Częste oddawanie moczu - wynika z parcia, jakie powstaje, gdy pojawia się silny nacisk na pęcherz. Dziecko z każdym miesiącem staje się coraz większe, stąd ta dolegliwość daje się we znaki pod koniec ciąży. Jeśli parciu towarzyszy ból kręgosłupa, promieniujący w kierunku pośladków oraz swędzenie i ból podczas oddawania moczu, należy zgłosić się do lekarza, gdyż mogło dojść do infekcji dróg moczowych.

Dobra rada: Częstemu oddawaniu moczu można zapobiegać ćwicząc mięśnie Kegla. 

8) Kłopoty z oddychaniem - trudność we wzięciu głębszego oddechu i zadyszka po przejściu zaledwie kilku stopni schodów pojawia się na początku III trymestru. Przyczyną problemów z oddychaniem jest ucisk na przeponę, mija przed porodem - w momencie, gdy brzuch nieco się obniży.

9) Zaparcia i wzdęcia -  są częstym objawem pod koniec ciąży. Pod wpływem progesteronu zwalnia praca jelit, co powoduje rzadkie oddawanie stolca i wzdęcia.

Dobra rada: W przypadku tych dolegliwości należy wprowadzić do diety więcej produktów bogatych w błonnik takich jak: świeże owoce i produkty pełnoziarniste (pieczywo, makarony). Pić co najmniej 1,5 litra wody dziennie oraz pamiętać o rozsądnej dawce ruchu, który usprawnia pracę układu trawiennego.

10) Rozstępy - tylko geny mogą nam pomóc w walce z nimi. Są kobiety, dla których to nie jest żadna dolegliwość, ale większość boryka się z różowymi liniami, które po ciąży pozostają w formie białych pasów. Najczęściej pojawiają się na brzuchu, piersiach, biodrach i udach, a więc tych miejscach, które są najbardziej narażone na rozciągnięcie w czasie ciąży.

Dobra rada: nawilżać miejsca szczególnie narażone na rozciąganie, można stosować kremy przeznaczone do walki z rozstępami lub używać zwykłej kuchennej oliwy z oliwek. Jak kto woli.

11) Bezsenność -  po pierwsze z coraz większym brzuchem trudno jest znaleźć wygodną pozycję do spania. Po drugie, w trzecim trymestrze ciężarna śpi w pewnych odcinkach czasu, związanych z częstym oddawaniem moczu, wybudzanie w nocy powoduje zmęczenie i nasila inne dolegliwości np. ból głowy. Po trzecie, ruchy dziecka stają się coraz bardziej intensywne i trudno jest spać kiedy mały człowiek "dotyka" nasz brzuch od środka.


Ciążowa matematyka! 

Warto wiedzieć, co składa się na dodatkowe ciążowe kilogramy. Jeżeli przyszła mama przytyła ok 9-12 kg, wszystko jest w normie i nie będzie jej ciężko wrócić do figury sprzed 9 miesięcy. 

Dziecko waży ok. 3,5 kg
Łożysko - ok. 0,7 kg
Płyn owodniowy - 1 kg
Powiększona macica i piersi - ok.1,5 kg
Zwiększona objętość krwi - 1,5 kg
Zapasy tłuszczowe - ok. 3-4 kg

środa, 4 września 2013

Na zachód od słońca.

W wakacje wpadła mi w ręce literatura H. Murakamiego, a dokładniej jedna z jego wcześniejszych książek pt. "Na południe od granicy, na zachód od słońca". Literatura lekka, wciągająca i dająca do myślenia, chyba jak większość książek Murakamiego (czytam kolejne). Nie będę zdradzać nadmiernie treści, bo może ktoś z Was będzie chciał ją przeczytać, ale wywołała u mnie burzę mózgu. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego ludzie nie zadowalają się tym co mają. Dlaczego ciągle poszukują czegoś lepszego, pracy, partnera, miejsca na ziemi?  Główny bohater ma właśni takie problem, niby wszystko ma, ale coś jest nie tak, czegoś brakuje.

Gdy poszukujemy pracy, bo czujemy, że w tej już nie do końca się realizujemy, to rozumiem. Kiedy wyprowadzamy się z pięknego Krakowa, bo tu jest duże zanieczyszczenie i przenosimy się do niewielkiej miejscowości na Mazurach, też rozumiem. Ale z partnerem, to nie rozumiem. Dlaczego mając obok siebie dobrego, uczciwego człowieka, dalej poszukujemy księcia na białym koniu, lub księżniczki w wieży? Dlaczego szukamy wrażeń, nowych znajomości? Dla podreperowania swojego ego, dla ukarania partnera? To chyba jedne z wielu możliwych odpowiedzi.


Jest pewien typ człowieka, nazwijmy go poszukiwaczem, który zmienia partnerów np. jest z kimś 2 lata i okazuje się, że to nie to. Wchodzi w kolejny dłuższy związek np. 4 letni, który również się rozpada. Szuka dalej i znaleźć nie może. Może być też inny wariant scenariusza, mający takie samo zakończenie. Osoba jest w długim związku, w którym eksperymentuje również z innymi osobami. Bo zdrada w takich relacjach jest czymś normalnym, czymś co nie wzbudza nadmiernego poczucia winy z powodu oszukiwania partnera. Trudno jest mówić o miłości w takich związkach, bo skoro poszukiwacz decyduje się na zdradę, to znaczy że nie do końca kocha osobę, z którą się związał. A można kochać tak na pół gwizdka? Chyba nie. Albo kochamy i nie zdradzamy, albo zdradzamy - i nie ma się co oszukiwać, miłości tu  nie znajdziemy. Zachowania o których piszę, nie są wynaturzeniem współczesnych czasów. Jestem pewna, że jak się rozejrzymy, to wśród swoich znajomych lub rodziny znajdziemy takie jednostki.

Ludzie, którzy zdradzają są zazwyczaj słabymi jednostkami, zubożałymi emocjonalnie. Łatwość nawiązywania kontaktów, koncentracja na powierzchownym wyglądzie, przesadne poczucie własnej wartości, egocentryzm, nawiązywanie płytkich relacji, skłonność do oszukiwania i manipulacji, to ich cechy szczególne. Z wymienionymi wyżej charakterystykami, wiąże się również potrzeba posiadania kontroli oraz brak poczucia odpowiedzialności, za swoje czyny, za drugą osobę, jej emocje i stany. Cechy te, są ponadto składowymi psychopatii, ale oczywiście, nie każdy człowiek który zdradza jest psychopatą. To ludzie, którzy mogą nam się wydawać charyzmatyczni, "elektryzujący", co więcej doskonale kontrolują sytuację, dlatego tak łatwo przychodzi im manipulowanie otoczeniem. I dlatego warto mieć na uwadze, że "psychopaci są wśród nas"- jak pisał Robert Hare, nie trzeba ich daleko szukać. Sami się znajdują.