środa, 4 września 2013

Na zachód od słońca.

W wakacje wpadła mi w ręce literatura H. Murakamiego, a dokładniej jedna z jego wcześniejszych książek pt. "Na południe od granicy, na zachód od słońca". Literatura lekka, wciągająca i dająca do myślenia, chyba jak większość książek Murakamiego (czytam kolejne). Nie będę zdradzać nadmiernie treści, bo może ktoś z Was będzie chciał ją przeczytać, ale wywołała u mnie burzę mózgu. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego ludzie nie zadowalają się tym co mają. Dlaczego ciągle poszukują czegoś lepszego, pracy, partnera, miejsca na ziemi?  Główny bohater ma właśni takie problem, niby wszystko ma, ale coś jest nie tak, czegoś brakuje.

Gdy poszukujemy pracy, bo czujemy, że w tej już nie do końca się realizujemy, to rozumiem. Kiedy wyprowadzamy się z pięknego Krakowa, bo tu jest duże zanieczyszczenie i przenosimy się do niewielkiej miejscowości na Mazurach, też rozumiem. Ale z partnerem, to nie rozumiem. Dlaczego mając obok siebie dobrego, uczciwego człowieka, dalej poszukujemy księcia na białym koniu, lub księżniczki w wieży? Dlaczego szukamy wrażeń, nowych znajomości? Dla podreperowania swojego ego, dla ukarania partnera? To chyba jedne z wielu możliwych odpowiedzi.


Jest pewien typ człowieka, nazwijmy go poszukiwaczem, który zmienia partnerów np. jest z kimś 2 lata i okazuje się, że to nie to. Wchodzi w kolejny dłuższy związek np. 4 letni, który również się rozpada. Szuka dalej i znaleźć nie może. Może być też inny wariant scenariusza, mający takie samo zakończenie. Osoba jest w długim związku, w którym eksperymentuje również z innymi osobami. Bo zdrada w takich relacjach jest czymś normalnym, czymś co nie wzbudza nadmiernego poczucia winy z powodu oszukiwania partnera. Trudno jest mówić o miłości w takich związkach, bo skoro poszukiwacz decyduje się na zdradę, to znaczy że nie do końca kocha osobę, z którą się związał. A można kochać tak na pół gwizdka? Chyba nie. Albo kochamy i nie zdradzamy, albo zdradzamy - i nie ma się co oszukiwać, miłości tu  nie znajdziemy. Zachowania o których piszę, nie są wynaturzeniem współczesnych czasów. Jestem pewna, że jak się rozejrzymy, to wśród swoich znajomych lub rodziny znajdziemy takie jednostki.

Ludzie, którzy zdradzają są zazwyczaj słabymi jednostkami, zubożałymi emocjonalnie. Łatwość nawiązywania kontaktów, koncentracja na powierzchownym wyglądzie, przesadne poczucie własnej wartości, egocentryzm, nawiązywanie płytkich relacji, skłonność do oszukiwania i manipulacji, to ich cechy szczególne. Z wymienionymi wyżej charakterystykami, wiąże się również potrzeba posiadania kontroli oraz brak poczucia odpowiedzialności, za swoje czyny, za drugą osobę, jej emocje i stany. Cechy te, są ponadto składowymi psychopatii, ale oczywiście, nie każdy człowiek który zdradza jest psychopatą. To ludzie, którzy mogą nam się wydawać charyzmatyczni, "elektryzujący", co więcej doskonale kontrolują sytuację, dlatego tak łatwo przychodzi im manipulowanie otoczeniem. I dlatego warto mieć na uwadze, że "psychopaci są wśród nas"- jak pisał Robert Hare, nie trzeba ich daleko szukać. Sami się znajdują.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz