piątek, 13 września 2013

Uprzejmości wobec ciężarnych.

Z jednej strony nie podoba nam się, kiedy ciężarne w 3 tygodniu ciąży idą na zwolnienie lekarskie, a później się dziwią dlaczego nie mogą wrócić do pracy po porodzie, urlopie macierzyńskim czy urlopie wychowawczym. A z drugiej, jak już pracują niemal do ostatnich dni przed rozwiązaniem, nie dajemy im specjalnych przywilejów. Mawiają mądrze, każdy kij ma dwa końce.

Ciąża jest ogromnym wysiłkiem dla organizmu, wiele kobiet ponadto, odczuwa jej przykre objawy takie jak spuchnięte nogi, bolący kręgosłup, zgaga, bóle brzucha, migreny i wiele innych. Dlatego należy im się szacunek i zwykła ludzka uprzejmość w komunikacji miejskiej, w urzędach czy kolejkach sklepowych.

Poniżej wypowiedź jednej z ciężarnych:

 " Przez 9 miesięcy nikt nie ustąpił miejsca w kolejce, w środach komunikacji miejskiej, nie przepuścił w drzwiach, nie zapytał, czy mi pomóc. Czy lepiej by się stało gdybym te 9 miesięcy spędziła w domu, na zwolnieniu lekarskim? Ja też muszę jeść, zapłacić rachunki czy wyjaśnić sprawy w urzędzie
22 maja przyszła na świat moja córka. Do 21 maja pracowałam - dzięki zdrowej ciąży, dobrej atmosferze w pracy, wspaniałej szefowej i wsparciu ze strony rodziny i przyjaciół. Mnie również dotyczy temat przedłużonego urlopu macierzyńskiego, braku przedszkoli, żłobków, wsparcia państwa w wychowywaniu dzieci. Ale po 9 miesiącach ciąży mogę z całą stanowczością stwierdzić, iż nie tylko brak wsparcia ze strony państwa ma wpływ na niski przyrost naturalny. Wpływ na to - niestety muszę to z całą stanowczością stwierdzić - ma całe społeczeństwo. Bez względu na płeć, wiek, status społeczny czy miejsce zamieszkania.

Podczas tych 9 miesięcy nie oczekiwałam specjalnego traktowania czy głaskania po głowie. Nie widzę ku temu powodów. Ale proszę mi wierzyć, iż po 8 godzinach pracy, z dodatkowymi 20 kilogramami stanie w kolejce przy kasie, po ser czy na poczcie męczy dużo bardziej niż wcześniej. Jazda autobusem czy tramwajem w ścisku, kiedy część pasażerów leży na moim brzuchy lub o niego zaczepia, powoduje nie tylko dyskomfort fizyczny, ale również psychiczny oraz dodatkowo strach, czy nikt nie zrobi mi lub dziecku krzywdy.

 Nikt mi przez te 9 miesięcy nie ustąpił miejsca w kolejce, w środkach komunikacji miejskiej, nie przepuścił w drzwiach, nie zapytał, czy mi pomóc. Czy lepiej by się stało gdybym te 9 miesięcy spędziła w domu, na zwolnieniu lekarskim? Ja też muszę jeść, zapłacić rachunki czy wyjaśnić sprawy w urzędzie.

Nie dotyczy to tylko kobiet w ciązy, ale również rodziców z małymi dziećmi. Stoją w ogonku, czkając na swoją kolej i ignorują nieprzyjemne spojrzenia innych, kiedy ich dzieci krzyczą, bo są zmęczone, głodne czy mają mokro w majtkach. A może łatwiej byłoby ich przepuścić, wtedy dzieci uniknęłyby stresu, a pozostali klienci hałasu.

Zamiast niekończących się dyskusji na temat podręczników na lekcje wychowania w rodzinie proponuję zajęcia praktyczne - na 24 godziny przyczepnie "sztucznego brzucha" lub spacer z wózkiem polskimi chodnikami (przy okazji kłania się nauka poprawnego parkowania).

Drobna pomoc lub choćby chęć okazania wsparcia dla ciężarnej kobiety pomoże jej lepiej przetrwać, często niełatwe miesiące."


Może autorka listu miała pecha, może trafiała na mało uprzejmych ludzi, a może jej wspomnienia są tylko jednostronne, może nie pamięta dobrych zachowań otoczenia. Aż trudno uwierzyć, że przez 9 miesięcy, nikt z obcych nie zachował się właściwie wobec ciężarnej. Może ludzie mają negatywne doświadczenia związane z uprzejmym i pomocnym zachowaniem, może ciężarne też nie zawsze są miłe i taktowne. Może? Może? Może? Z nieuprzejmą ciężarną miałam do czynienia w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. Pisałam o tym pod tym linkiem: Świątecznie, niegrzecznie.

Myślę, że i same zainteresowane, jak i otoczenie społeczne czasem nie może się odnaleźć w trudnej sytuacji. Z jednej strony nie chcemy nikogo urazić, a z drugiej uważamy, że należy pomóc. Trzeba wybrać mniejsze zło, ale jakieś zasady powinny być. 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz