wtorek, 12 listopada 2013

Jesienna chandra i śmierć na pasach.

W tym roku wyjątkowo niekorzystnie odczuwam zmianę czasu. Coraz krótszy dzień jest bardzo przygnębiającą perspektywą. A przecież apatia, ospałość, brak energii i chęci do działania, senność, nadmierny apatyt lub jego brak to objawy jesiennej depresji. Jeżeli trwa dłużej to niestety przestaje już być jesienna.

W sytuacji chwilowego załamania myślę o ...
... choince. Tak, nie jestem oryginalna. Wiem też, że wiele osób nie znosi Świąt Bożego Narodzenia, a fakt, że piszę o nich w listopadzie jest pewnie dużym przegięciem, ale właśnie dziś zaświtał mi ten temat w głowie. Choinka jest dla mnie ważnym elementem tych świąt i jeżeli o mnie chodzi, to mogłaby stać w pokoju przez 3 miesiące. Mimo, że w okresie bożonarodzeniowym czasem wszystko staje na głowie, uważam że jest to wspaniały czas. 


Bardzo prawdopodobne, że pomyślałam dziś o Bożym Narodzeniu, bo poczułam się blisko Boga. Wracając do domu prawie zginęłam na pasach i gdybym jako ta łania nie przebiegła szybko, mogłabym nie pisać niniejszej notki. Ale jako psycholog trzeba wykazywać się dużą dozą empatii i zrozumienia. Być może Pan autobusiarz też przeżywa jesienną chandrę i nie wie jak sobie z nią poradzić. Rozjechanie kogoś na pasach z pewnością wyrwałoby go z jesiennego marazmu i wprowadziło w stan wzmożonej czujności, aktywności i gotowości do działania. Głównie w sądzie.

Ale, wracając do choinki. Nieważne czy prawdziwa czy sztuczna, każda ma moc. Kolorowe bańki, łańcuchy, i światełka to coś co pomaga przetrwać zimową porę. Coś, co uwielbiają nie tylko dzieci, ale i dorośli. Jeżeli znajdzie się więcej fanów okresu bożonarodzeniowego, to polecam Wam całoroczny bożonarodzeniowy sklep i muzeum na Węgrzech, a dokładniej w Szentendre (ok. 40 km od Budapesztu). Można nacieszyć oczy o każdej porze roku.

Kiedy wiemy, że nasz nastrój może ulec zmianie, że pojawią się negatywne myśli, brak chęci do działania, warto mieć coś co nasze samopoczucie poprawi. Dla mnie małym pocieszeniem dziś była choinka, a potem ucieczka przed śmiercią autobusową :) Każdy musi znaleźć coś dla siebie. Może to być dobry film z lampką wina, kino raz w tygodniu, obiad w ulubionej knajpce, zabawa z dzieckiem, przytulenie się do psa (to dobrze działa), naświetlanie!, bo o tej porze roku zdecydowanie odczuwamy niedobór promieni słonecznych. Łatwiej zapobiegać złym nastrojom, niż później z nimi walczyć.

1 komentarz :