wtorek, 3 grudnia 2013

Cesarka na życzenie i kropka!

Ekologiczny styl życia, w zgodzie z naturą wszedł również na tereny położnictwa. Szkoły rodzenia namawiają do porodów naturalnych, domowych, bez znieczuleń, dzikich, mistycznych, zwierzęcych i prawdziwych do głębi. Pojawia się wiele teorii, że sposób w jaki rodzimy dzieci ma wpływ na ich cechy charakteru, odporność czy zdrowie fizyczne. I pewnie jest w tym ziarno prawdy, na tej samej zasadzie, czytając horoskop też znajdziemy coś, co będzie odpowiadać naszej aktualnej sytuacji życiowej. No ale nie chcę porównywać wieloletnich badań moich kolegów po fachu do astrologii. 

Chciałabym, aby poród przez cesarskie cięcie (na życzenie) przestał być traktowany jako coś gorszego. Bo obecnie, na cesarkę patrzymy przychylnie, kiedy kobieta wcześniej rodziła naturalnie 18 godzin, 5 razy straciła przytomność i ledwo ją odratowali. Wtedy możemy pomyśleć, "no dobra, nie była taka wygodnicka, zabieg cięcia był koniecznością". 

Zwiększająca się liczba cięć na życzenie nie jest spowodowana tylko lękiem przed bólem porodowym. Są kobiety, które nie potrzebują aż takiego "kontaktu z naturą", nie chcą mieć problemów z hemoroidami, pęknięciami, zakażeniami, nie chcą utracić dotychczasowych doznań seksualnych. Jeżeli mają wybór, to dlaczego z niego nie korzystać? Dlaczego ze ten wybór są aż tak krytykowane? I to głównie przez inne kobiety. Współcześni ludzie są inteligentni, zaradni, przewidujący, kontrolujący pewne aspekty swojego życia, dlaczego mają nie wybierać z możliwych opcji? Mają nie korzystać z postępu medycyny? Świadoma decyzja o porodzie przez cesarskie cięcie też nie należy do łatwych. Kobieta decyduje się na operację, znając możliwe późniejsze powikłania, czas rekonwalescencji i obostrzenia mu towarzyszące. Świadomie decyduje się na inny rodzaj bólu. 

Poniżej zamieszczam list-manifest kobiety, która zdecydowana jest na cesarskie cięcie. Wiele jest takich kobiet, ale nie każda mówi na głos o tym co czuje, czego się  boi i czego by chciała.

Chcę urodzić poprzez CC, czy to znaczy że jestem gorsza?!
Od zawsze moja decyzja co do porodu klasyfikowała się tylko i wyłącznie w kategoriach cesarskiego cięcia. Nigdy przenigdy nie rozważałam porodu naturalnego.

Jednak im bliżej terminu porodu tym bardziej odczuwam "niesmak" ze strony otoczenia, które dowiaduje się że chcę rodzić poprzez CC. Zarówno i magazyny "dla mam", wydaje mi się że są nastawione tylko i wyłącznie na poród naturalny. Czemu tak myślę? Może właśnie od początku....

Ostatnio wreszcie udało mi się dorwać nowy nr MjakMama. Po jego lekturze troszkę się zbulwersowałam. Dlaczego wszędzie poruszany jest temat porodu naturalnego i o kobietach właśnie po porodzie naturalnym. A nic nie ma o CC?! Troszkę odebrałam to tak jakby te kobiety, które nie chcą, nie mogą, bądź po prostu boją się porodu SN były jakieś gorsze?!

Jakbyśmy w ogóle nie czuły tego samego co kobiety po natruralce. I wcale nie prawdą jest to, że większość kobiet chce mieć CC tylko i wyłącznie ze strachu o ból! Ja na przykład jestem bardzo odporna na ból, przeszłam niedawno poważny zabieg (koronografię) poprzez tętnicę udową i wiem co to ból! Wiem co to znaczy, że nie można się przekręcić ani wstać, a tym bardziej chodzić. Jednak musiałam to przetrwać i sobie dać radę. Nie dawałam się jak mogłam, po prostu musiałam.

Obecnie jestem w 37 tc., i nie chcę rodzić naturalnie! Po prostu nie i już! Nikt mnie do tego nie przekona! Mam już wyznaczoną datę CC. Czy to znaczy że jestem ta gorsza, że będę złą matką, że nie będę umiała wychować dziecka??

Szczerze mówiąc, odkąd moja Pani ginekolog powiedziała, że urodzę poprzez CC i wyznaczyła dokładny termin ulżyło mi. Do tej pory byłam strasznie nerwowa i cały czas obawiałam się tego, że poród zacznie się wcześniej i że będę musiała urodzić naturalnie! Teraz spokojnie mogę policzyć ruchy dzidziusia wsłuchać się we własne ciało, po prostu odpoczywać. Jak to teraz mówię, wiję gniazdo na spokojnie.  
Każdy mówi, że naturalka lepsza jest i dla matki i dla dziecka. Przytaczane są oczywiście same superlatywy, a na cesarkę jest najeżdżane. A dlaczego nikt nie wspomina o tym, jak dokładnie wygląda nacięcie krocza i do czego również ono może doprowadzić. Czemu nikt nie wspomina o tym, że nawet do 2 lat po nacięciu krocza możesz odczuwać dyskomfort, ból i brak przyjemności podczas każdego stosunku z partnerem. Statystyki mówią, również o tym że niektóre kobiety z powodu nacięcia krocza nie chcą się już kochać, a tym bardziej nie chcą mieć więcej dzieci. Czy ktoś wspomina o "rodzeniu łożyska", ostatnio usłyszałam autentyczną opowieść męża koleżanki, który był z nią przy porodzie naturalnym i widział wszystko powiedział tak, "najgorsze było to jak już syn się urodził to zaczęło się rodzenie łożyska, lekarz podsunął pod siebie takie metalowe wiadro jak na rzeźni i cała ta reszta spłynęła". Czy takie widoki można zaliczyć do akcji "rodzić po ludzku", czy nawet "szpital przyjazny w rodzeniu"?!

Wiadomo po CC też jest wiele nieprzyjemności i w ogóle. Osobiście najbardziej boję się tego, że dzidzia nie będzie ze mną od początku, że to nie ja nakarmię ją pierwsza (o ile w ogóle będę mogła), że będzie płakać gdzieś z dala ode mnie. Ale cóż, przecież ona i tak wie że ją bardzo kocham!

Decyzja co do rodzaju porodu jest tylko i wyłącznie indywidualną sprawą, każda z nas wie co będzie najlepsze dla niej samej i dla dziecka. To my pielęgnujemy je przez te 9 miesięcy, to my oddaliśmy im swoje serce. To one są częścią nas samych. I nikt, powtarzam, nikt nie ma prawa zarzucać nam tego czy owego. My wiemy co robimy!!
źródło 

1 komentarz :

  1. I tu się zgodzę, jak ktoś ma rodzić poprzez cesarkę to już gorszy. Już nie prawdziwa kobieta.
    Prawdopodobnie sama będę miała cesarkę, ze względu na choroby zaznaczę - genetyczną i nabytą. I nie jest to z mojej winy i nie zamierzam czuć się gorsza, czy nie kobietą.

    OdpowiedzUsuń