poniedziałek, 27 stycznia 2014

"Położna. 3550 cudów narodzin" - recenzja

Nigdy nie czytałam książki, która zawierała by w sobie elementy komedii, dramatu, romansu, thrillera, a momentami nawet horroru. Jeannette Kalyta opisywała, że bała się pisania książki, myślała że to nie dla niej, że nie podoła. Czytając tą książkę ma się wrażenie, że Jeannette nie powinna robić nic innego, tylko pisać, pisać, pisać. To cudowna opowieść o kobiecie z pasją, z misją, całkowicie oddanej innym, godnej naśladowania.

Nie ważne czy jesteś nastolatką, ciężarną, matką trójki dzieci (i nie zamierzasz mieć więcej), kobietą bezdzietną (i nie masz zamiaru być matką), ojcem, przyszłym ojcem, kobietą z odchowanymi, dorosłymi już dziećmi, ta książka jest dla każdego. To nie jest poradnik w stylu "jak urodzić i przeżyć", to opowieść o innych kobietach, parach i cudach narodzin. Opisane w książce historie są magiczne, na chwilę przenoszą nas w czasie, tak jakbyśmy stali w kąciku pokoju i przyglądali się cudowi narodzin. Jakbyśmy czuli zapach zapalonych świec, jakby nasze oczy widziały przyciemnione światło powodujące delikatny mrok w pokoju. Niesamowite, magiczne, naturalne. Niestety narodziny dziecka są często tak nieprzewidywalne, że nie wiemy jak zakończy się przyjście na świat, nie zawsze mamy szczęśliwy finał. Więc "Położna..." to nie jest lekka literatura do podusi, nie raz w oku zakręci się łza. Za każdą z tych historii stoją ludzie, tacy jak my, stoi też wspaniała położna, która wspiera, przyjmuje wszystko, pomaga, po prostu jest obok. Jak anioł, który czuwa nad nami. Czytając te historie jestem przekonana, że pary które rodziły z Jeannette, tak właśnie by ją określiły.

Książka spotkała się z bardzo pozytywnymi recenzjami i nie wynika to bynajmniej z profitów, które może uzyskać wydawca, ta książka jest po prostu dobra. Dlatego jest polecana, dlatego znika z księgarń jak świeże bułeczki. Jeżeli historie opisane w "Położnej..." pomogą choć jednej parze, to moim zdaniem książka osiągnie sukces. Harlequin nie zmieni naszego życia, nie sprawi, że zatrzymamy się na chwilę, zastanowimy, a ta pozycja jak najbardziej. 

Wiele kobiet ma złe przekonania na temat porodu, są straszone przez matki i koleżanki. Kalyta pokazuje inne oblicze porodu, magiczne, w pełnej bliskości, w zgodzie z naturą, naszymi potrzebami i odczuciami. Wspaniale się to czyta, więc co musi się czuć kiedy to się dzieje? Być może kobiety za często rezygnują z tej natury, nie wierząc w swoją moc, w intuicję, w matkę naturę. Opowieści z "Położnej..." pokazują, że wspaniały, szczęśliwy i mistyczny poród to nie scenariusz filmu romantycznego, to można przeżyć i poczuć każdą komórką ciała. Chciałabym, żeby każda kobieta mogła dokonać wyboru jak chce rodzić, a podejmując dojrzale decyzję warto wiedzieć co można stracić, a co zyskać. 

Z czystym sumieniem polecam Wam książkę "Położna. 3550 cudów narodzin".

2 komentarze :

  1. Marzy mi się przeczytanie tej książki :) wszyscy zachwalają, więc musi być świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest świetna, przeczytałam ją w ciągu weekendu jednym tchem. Warto :)

      Usuń