poniedziałek, 3 lutego 2014

Cesarskie cięcie - 10 przykazań

Poród, nie ma znaczenia czy siłami natury czy przez cesarskie cięcie, to ważne ale i trudne doświadczenie dla kobiety. Jeden i drugi ma swoje wady i zalety, komplikacje i problemy, żaden nie daje 100% gwarancji, że wszystko dobrze się skończy. Kiedy matka, która świadomie decyduje się na zabieg cięcia, obawiając się o zdrowie dziecka lub swoje, podejmuje bardzo poważną decyzję. Bo tzw. cesarka to nie "wygodny, łatwy poród dla nowobogackich współczesnych, wyzwolonych kobiet", to ból pooperacyjny, ryzyko licznych powikłań, problemy z zajściem w kolejną ciążę, to morze znaków zapytania czy dobrze robi i ocean wątpliwości. Nie należy krytykować okołoporodowych wyborów kobiet, bo jeżeli nie są one tylko podyktowane panującą obecnie modą, to mogą być słuszne. Czego jeszcze nie mówić w przypadku pań, które rodziły przez cesarskie cięcie? Przeczytajcie poniższy dekalog.
Nie mów: „Przecież ty nie rodziłaś, ty miałaś cesarkę”.

Naprawdę? Cesarskie cięcie to poród. Poród naturalny nie jest lepszy ani gorszy niż cesarskie cięcie. Matką zostaje się nie z racji tego, w jaki sposób dziecko przyszło na świat. Nie ma lepszych czy gorszych sposobów na zostanie matką. Czy matka adopcyjna nie jest prawdziwą matką, bo nie urodziła? Narodziny z serca dziecka adopcyjnego to też poród. Społeczność matek jest jedna, bez względu na to, w jaki sposób stałyśmy się jej częścią.

Nie mów: „Ciesz się, że dziecko jest zdrowe.”

Uwierz mi, cieszy się i widzi Twoje dobre intencje. Ale to wcale nie umniejsza jej żalu za utraconymi marzeniami o porodzie drogami natury. Można być jednocześnie szczęśliwym z powodu zdrowego dziecka i bardzo smutnym z powodu niespełnionych oczekiwań. Być może ma pretensje do swojego ciała, że ją zawiodło. Takimi słowami możesz zranić, bagatelizując jej odczucia odnośnie porodu. Możesz sprawić, że poczuje się niewdzięczna za zdrowe dziecko i samolubna, skupiając się wyłącznie na sobie.

Nie mów: ,,Co Pani chodzi jak babka po chrust? Tu się nie ma co nad sobą litować!”

Czyli ni mniej, ni więcej, tylko: weź się w garść i nie rozczulaj się nad sobą po poważnej operacji, jaką jest cesarskie cięcie. A może ona potrzebuje, żeby się nad nią ulitować? Może trzeba zapytać, czy można jakoś pomóc? Nie porównuj jej z innymi kobietami po cesarce, które szybciej doszły do formy. Każde ciało regeneruje się w swoim czasie. Pamiętaj, że poród, zwłaszcza ten operacyjny, to bardzo poważny wysiłek dla ciała kobiety.

Nie mów: „Fajnie, że miałaś cesarkę. Zamieniłabym na nią mój straszny poród siłami natury”.

Taaak… Chętnie zamieni swoją rozciętą macicę na Twoje doświadczenie porodu naturalnego. Być może jej cesarkę poprzedziło wiele godzin bolesnego porodu? Albo została na nią zabrana niemalże bez ostrzeżenia i słowa wyjaśnienia? Może umierała ze strachu?  Może czekała na cięcie z kalendarzem w ręku, wiedząc dokładnie, kiedy jej dziecko przyjdzie na świat? A może miała po niej komplikacje w postaci trudno gojącej się rany? Na pewno rozumie, że Twoje doświadczenie było trudne, ale nie próbuje go umniejszać, porównując ze swoim. Ty też tego nie rób.

Nie mów: „Miałam cesarkę i każdemu bym poleciła. Bułka z masłem!”

Świetnie! A czy dopuszczasz do siebie myśl, że ktoś może czuć się inaczej? Czy to oznacza, że wszyscy będą się tak czuć, ponieważ Ty miałaś pozytywne doświadczenie? Każda z nas ma prawo do własnego sposobu przeżywania doświadczenia porodowego i własnej jego oceny. Poród to bardzo indywidualne doświadczenie w kobiecym życiu, o ogromnym ładunku emocjonalnym, psychicznym i fizycznym, bardzo ważne. Nie narzucaj swojej wizji innym. Pozwól każdej kobiecie przeżyć je na jej sposób i w jej tempie.

Nie mów: „W życiu nie zdecydowałabym się na cesarkę”.

Cóż… W wielu przypadkach to kwestia życia lub zdrowia i nie ma alternatywy. Poród przez cesarskie cięcie to spore poświęcenie ze strony kobiety – jest dużą i poważną operacją, po której długo powraca się do zdrowia. Niesie ze sobą duże ryzyko. Wbrew temu, co piszą i propagują media, to nie jest bardziej komfortowy, bezpieczniejszy czy bardziej estetyczny poród. Cesarskie cięcie nie jest modne, nie jest łatwe i nie jest zabawne. Matki cesarkowe to wiedzą, one taką decyzję, często podejmowaną w dramatycznych okolicznościach, mają za sobą.

Nie mów: „Już nigdy nie urodzisz naturalnie!”

Naprawdę to wiesz? Poród drogami natury po cesarskim cięciu, czyli z języka angielskiego VBAC (Vaginal Birth After Cesarean), jest możliwy. Warto o nim porozmawiać z lekarzem, poszukać badań dotyczących VBAC, znaleźć grupy wsparcia matek po cesarce.

Zapytaj: „Jak się czujesz?”

To uniwersalne pytanie do każdego porodu. Bardzo często zadaje się je kobietom ciężarnym, ale niezwykle rzadko słychać je po porodzie. Zupełnie jakby troska o samopoczucie należała się już tylko młodemu człowiekowi, który właśnie pojawił się na świecie. A przecież poród i macierzyństwo to doświadczenia, które mogą być wyczerpujące fizycznie i psychicznie. Zapytaj, jak się czuje psychicznie i fizycznie. Doceń wysiłek, jaki podjęła i podejmuje jako matka.

Zapytaj: „Jak mogę ci pomóc?”

To naprawdę istotne pytanie. Głównym zadaniem matki po porodzie (każdym!) jest zadbanie o siebie na każdym poziomie, tak by mogła skupić się na dziecku i zadbać o nie. Dobrze jeśli może wypoczywać, być najedzona, w miarę możliwości wyspana. Może trzeba będzie coś posprzątać, coś wyprać, ugotować, zająć się przez chwilę dzieckiem. Pamiętaj – to matka decyduje o zakresie pomocy. Czasem wystarczy towarzystwo i uważne wysłuchanie.

Powiedz: „To, co czujesz, jest dla mnie ważne”.

Początki macierzyństwa wiążą się z ogromnymi emocjami. Kobiety odkrywają w sobie nieznane pokłady najróżniejszych emocji – hormony też mają w tym swój udział. Nie wszystkim chcą się dzielić z obawy przed oceną. Po porodzie stan kobiety może wahać się od euforii po głęboki smutek. Czasem bardzo ważna jest rozmowa i otwarta postawa słuchającej osoby. Warto zachęcić mamę do otwarcia się, do wyrażenia swoich uczuć. Pamiętaj – nie osądzaj jej uczuć, ma do nich prawo.

Do tej pory przez cesarskie cięcie rodziło się w Polsce ok 25-30% dzieci, w 2013  cesarskie cięcie wykonywane było w przypadku 37% porodów. Nie potrafię tego upatrywać tylko w kategoriach mody i tzw. wygody. Albo ciąża coraz częściej ma przebieg nienaturalny i konieczne jest wykonanie cięcia, albo kobiety mają coraz większą wiedzę na temat porodów, standardu okołoporodowego i dokonują wyboru, który ich zdaniem niesie najmniejsze ryzyko. Nie mniej jednak nie nam to oceniać, krytykować, dyskutować na ten temat, bo to matka ma największą wiedzę na temat swojego dziecka i siebie samej, ma też intuicję, której warto słuchać.

14 komentarzy :

  1. To było ciężkie doświadczenie, ciężkie przemyślenia. 10 dni po terminie, waga płodu 4390 g, pierwsze dziecko, decyzja lekarzy " zrobimy cesarskie cięcie" W ciąży tak jak większość kobiet boi się porodu naturalnego, bólu, cierpienia, lęku. Tak ja panicznie bałam się cesarskiego cięcia. Właśnie wszystkim wydaje się, że to takie rach ciach, śmiechy chichy bach i jest. Gówno prawda! Całą noc myślałam, czy to dobrze, czy wszystko pójdzie dobrze, w końcu to operacja, te znieczulenia w kręgosłup. BOŻE! Nooo i mój Syn! Jak on to zniesie. W końcu poród naturalny to czysta fizjologia. Mija 4 miesiąc i jestem szczęśliwa że miałam cesarskie cięcie. Jestem szczęśliwa, że mój Syn jest zdrowy. Troszkę na siłę wmawia się kobietom, że MUSISZ urodzić naturalnie, a komplikacje? a nasze poczucie że może nie dam rady? Mimo tego, że gdzieś w głębi serca troszkę żałuję, że nie było mi dane rodzić drogami natury to nie czuję się gorszą matką tylko dlatego, że urodziłam Syna przez cesarskie cięcie. Dziękuję lekarzowi za zlecenie tego cesarskiego cięcia. Presja społeczna jest jednak bardzo silna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby cesarskie cięcie funkcjonowało nie jako alternatywa porodu, ale jako normalny poród, wymagający od kobiet takiego samego wysiłku i nerwów, kobiety nie czułyby się gorsze. Spotkałam wiele pań, które niestety padły ofiarami presji społecznej i z tego powodu czują się gorszymi matkami i kobietami. Jak pokazują statystyki, 37% kobiet rodzi przez cesarskie cięcie i marginalizowanie ich czy deprecjonowanie nie przynosi żadnego efektu. Mam nadzieję, że nie dojdzie kiedyś do odwrotnej sytuacji, że kobiety które rodzą siłami natury będą "wytykane palcami".

      Usuń
  2. Chyba nigdy nie czytałam tak mądrego tekstu na ten temat, który tak dobrze zobrazowałby uczucia i myśli kobiety po cc. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniżej artykułu mamy źródło (strona Dzieci są ważne), tekst był jedynie okraszony moim komentarzem.

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Witam. Nastawiałam się na rodzenie siłami natury, na karmienie piersią. Życie swoje.
    Miałam cc w wyniku pojawienia się nagłego nadciśnienia (bo pojawiło się ok 35tygodnia). Poszłam na wizytę kontrolną i wróciłam do domu po 2 tygodniach, już z Synkiem. Najpierw leżałam na patologii, później tydzień na połogowym. Ciągłe badania, obserwacje, leki. Skończyło się jak się skończyło.
    Próbowali wywołać poród drogami naturalnymi. Założyli mi balonik, późnej oksytocyna. Nic. Moje ciśnienie wrastało i podjęto decyzje o cc. Czułam się rozdarta. Bo wiedziałam, że nie będzie takiego bólu, ale jednocześnie czułam się zawiedziona, że mój organizm tak spłatał mi figla, że mnie zawiódł. Osobiście po cc czuję się super. Myślałam, że rana będzie bardziej bolała, że będę to dużo gorzej znosić, mam raczej niską odporność na ból... (a jeszcze na patologii złapałam infekcję, katar kończy mi się dopiero teraz, a zaraz będę tydzień w domu). Być może zaabsorbowanie Synem, wstawienie się w sytuację, że trzeba sobie radzić samemu sprawiła, że bolało mniej? Brałam tylko kilka razy paracetamol, czopek zaraz po włożeniu został wypróżniony.
    Nie wiem jak by było rodzić naturalnie. Pewnie dużo trudniej, boleśniej na tamten czas. Chyba okres połogu byłby trudniejszy, mój przebiega jak łagodna przerywana miesiączka...
    Jednakże co z tego, że czuję się fajnie, jak teraz muszę na siebie uważać i niejako jestem od rodziny uzależniona?
    CC to operacja. Zszycie powłok brzusznych, macicy nie jest czymś banalnym. Należy teraz unikać dźwigania, długiego pochylania oraz stania...A synek rośnie, z każdym dniem będzie coraz cięży, zaczną się spacery...a kto wózek wniesie i wyniesie? Nosidełko też ciężkie. Syn mimo, że wcześniak (2280) to jednak też coś. Jestem teraz niejako niepełnosprawna właśnie w wyniku cc, bo konsekwencje i zbagatelizowanie sprawy zakazów mogą być poważne.
    Nie wiem jak będzie wrastał mój syn po cc, czy nie bedzie miał w wyniku tego konsekwencji rozwojowych. Będę obserwować.
    Jeżeli zdecydujemy się na drugie dziecko, a nadciśnienie zniknie to jeżeli będzie można, będziemy próbować siłami natury.

    P.S. Pokarmu mam bardzo dużo. Ale Synek leniwy, powolny, nie woła o jedzenie. Żółtaczka + moje leki (działające nasennie, otępiająco), które przenikają niestety do mleka nie pomagają w karmieniu. Ale walczymy dalej, uczymy się siebie. Wszelkie porady, masz karmić tak i tak, 3h nie więcej przerwy, bla bla...można to między wiersze włożyć.
    Każda mama przejdzie trochę nerwów, zabluźni, zapłacze, ale dojdzie do porozumienia z dzieckiem i oboje będą szczęśliwi. Tego życzę każdej Mamie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten komentarz. Takie słowa są ważne. Możemy planować, dokonywać pewnych ustaleń, a życie swoje. Na sali porodowej często zachodzą takie zwrot akcji, że początkowo poród SN przebiega książkowo, a później kobieta szybko jest zabierana do cięcia. Zdecydowanie lepiej jest się nie nastawiać i nie układać swojej kobiecości, mocy, samopoczucia na szali poród fizjologiczny czy zabieg cięcia. Mama rodzi się w głowie, bez względu na przebieg i rodzaj porodu. Wciąż jesteś wspaniałą, dzielną i kochającą mamą, bez względu na to jak urodziłaś. W dodatku mądrze piszesz dziewczyno!

      Do wszystkich Mam można skierować przedostatnie zdanie Twojego komentarza: Każda mama przejdzie trochę nerwów, zabluźni, zapłacze, ale dojdzie do porozumienia z dzieckiem i oboje będą szczęśliwi.

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  4. jestem VBAC i jestem szczęśliwa - że mam dwie zdrowe córeczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny przykład, że poród naturalny jest możliwy po zabiegu cesarskiego cięcia. Gratuluję! :)

      Usuń
  5. Świetny tekst. Ja miałam dwie cesarki z powodu bardzo silnej gestozy i strasznie wysokiego ciśnienia, które za pierwszym razem doprowadziło do rzucawki i mojego krytycznego stanu. Niestety konsekwencje tego porodu ponosi do dzisiaj mój syn. Wcale nie wspominam dobrze tych przeżyć, ale po 4 latach zdecydowałam się na kolejną ciążę. Przeszła ja trochę lepiej, ale końcówka wyglądała podobnie. Drugi syn też urodził się chory z wadą wrodzoną układu moczowego, ale po operacji, ciężkich chorobach i kilkunastu wizytach w szpitalu, został wyleczony. Po porodach nawet nie miałam chwili, żeby pomyśleć o sobie. Teraz cieszę się, że mam to już za sobą. Na trzecią ciążę absolutnie bym się nie zdecydowała, bo wszystkich nas to za dużo kosztuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, środek nocy a Ty nie śpisz? ;) Po drugie, poród do takie zjawisko, że żaden nie jest tak do końca bezpieczny. Nie wiem czy to efekt nadmiernego zmedykalizowania, większa świadomość przyszłych mam, co z kolei wpływa na dbałość o każdy aspekt zdrowotny, czy toksyczne czasy, zanieczyszczenie, stres itd. Koniec końców jak się zajdzie z ciążę, to nie ma odwrotu, jakoś urodzić trzeba. Jeden i drugi poród ma swoje zalety i wady zarówno po stronie mamy jak i dziecka. Czasem nie mamy możliwości wyboru, ale jeżeli możemy zdecydować, to zróbmy to świadomie.

      Pozdrowienia dla Ciebie Kasiu i dla chłopaków :)

      Usuń
  6. Niestety jestem jedną z tych, które usłyszały że nie rodziłam bo nacięto mi brzuch... I że jestem cwana, bo się nie męczyłam naturalnie... Tyle, że cc było poprzedzone prawie 10h męki, bym usłyszała nagle "odgięciowe ułożenie płodu. Kwalifikuje się pani do cięcia.". Nie chcę tłumaczyć ludziom dlaczego tak było, czy zapłaciłam czy nie zapłaciłam za cesarkę. A już do furii doprowadzały mnie pytania :jak się czułam? Wszystko ok? Tak, ok... Po prostu jak modelka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CC w żaden sposób nie umniejsza Twojej kobiecości/bycia dobrą Matką. Mam jedno dziecko, poród prawie 2 tygodnie po terminie wywoływany, trwał prawie 17 godzin, zakończony vacum. Bo czego się spodziewać po 16 godzinach, w trakcie których towarzyszyły mi wymioty średnio co 15-25 minut?
      Męczarnia. Po prostu męczarnia. Bardziej psychiczna, niż fizyczna. Te lekarki, konsultujące się przy wydruku KTG: "O... patrz... tutaj też przerwało... no i zobacz - tutaj też jakiś taki dziwny moment..."
      Świetnie... niczego bardziej mi nie było trzeba, tylko ciszy, kiedy pytałam, o co chodzi.
      Mała urodzona z temperaturą i podejrzeniem zapalenia opon mózgowych. No więc punkcja - żeby sprawdzić, jaki płyn mózgowo-rdzeniowy. Pierwsza nie wyszła? No to druga. Druga też nie? To może trzecia...
      I stoisz pod drzwiami gabinetu, bezradnie opuszczasz ręce i nie możesz powstrzymać łez...
      Nie idzie wytrzymać. Masz ochotę wyzywać ich od drani.
      Po tygodniu wyszłyśmy ze szpitala. Mała zdrowa, bez zapalenia opon mózgowych, ale po lekach na wszelki wypadek.
      Minęły dwa lata, a ja wciąż nie mogę zapomnieć. Nie bólu, nie zmęczenia, nie złego samopoczucia i źle gojącej się rany po pęknięciu. Tylko strachu. Panicznego strachu.

      Drugie dziecko w drodze. Niestety, z komplikacjami tym razem, co przeraża mnie jeszcze bardziej.

      Nieważne, czy rodzisz przez cc, czy naturalnie, czy poród jest wywoływany i ile trwa. Każdej matce towarzyszą mniej więcej te same lęki, obawy. Często nawet takie, o których boi się/wstydzi powiedzieć komukolwiek. Każda matka w duchu prosi, żeby tylko było zdrowe. Do diabła z tymi wszystkimi, co mówią: "Ty nie rodziłaś. Ciebie przecież nacięli i po krzyku". Nie miałam cc, ale w życiu bym nie uwierzyła, że otwarcie powłok brzusznych, wydobycie z nich dziecka i powtórne ich zeszycie to po prostu "nacięli i po krzyku".

      Mam taką teorię: myślisz, że to była bułka z masłem? Idź i spróbuj!

      P. S.
      Tą samą teorię zastosowałam na moim mężu, który ostatnio zażartował przed założeniem pessara, że idę na ten mały zabieg dla przyjemności - obiecałam mu, że po zdjęciu krążka poproszę lekarza o jego zwrot i zaoferowałam się, że mogę mężowi zaaplikować w możliwie najbardziej adekwatne męskie miejsce, żeby mógł poczuć, jaka to przyjemność...

      Usuń
  7. Ja dla odmiany usłyszałam od męża, że nie wiem co to ból, bo nie rodziłam naturalnie, tylko przez CC... Tak... nie wiem co to ból :/
    Porównywał to do swojego bólu głowy - stwierdzając, że jego głowa boli go bardziej niż mnie bolało po cc... Ale może dlatego, że starałam się wtedy być silna i sama sobie ze wszystkim radzić? Zresztą... po 2 dniach od powrotu do domu (w 3 dobie) zostałam sama, bo mąż poszedł do pracy.... i dałam radę...

    SILNE JESTEŚMY :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie wiem jak to jest rodzic cc przyznaje sie i jak czekalam po terminie na syna to w duchu marzylam właśnie o cc bo doczekać sie nie mogłam na mojego synka a bylam już tydz po terminie i sie bałam ze moze zadlugo czekaja ale każdy poród to wiekszy czy mniejszy ból i czasami kobiety rodzace naturalnie szybciej dochodzą do siebie .

    OdpowiedzUsuń