wtorek, 11 lutego 2014

Duże dzieci.

Coraz więcej młodych ludzi ma trudności z wejściem w dorosłe życie. Mówiąc dorosłe życie mam na myśli podjęcie pracy, założenie rodziny, poważne myślenie o przyszłości. "Stanąć na własne nogi" - łatwo powiedzieć, a trudności wiele. Pierwsze kłody pod nogi rzuca polska sytuacja ekonomiczna: drogi wynajem mieszkania i śmieciowe pensje, a kolejne, my rodzice. Sami przykładamy przykładamy rękę do uzależniania naszych dzieci od domu, wygody i luksusu nic nie robienia.

Wydawać by się mogło, że Włosi nie mają sobie równych w tej dyscyplinie. Tam czymś absolutnie naturalnym jest fakt, że "dzieci" tzw. bamboccioni, mieszkają ze swoimi rodzicami do 30-stki lub dłużej. Z najnowszych danych wynika jednak, że to Słowacja wygrywa, mając najwyższy w Europie odsetek osób (w wieku 25-34 lata) mieszkających z rodzicami. A skoro mowa o Słowacji, to jak wygląda sytuacja w Polsce? Szczerze, to nie ciekawie. Coraz więcej młodych ma trudności z odcięciem pępowiny i rozpoczęciem dorosłego życia. I właściwie nie ma się co dziwić, skoro dziecię przychodzi na gotowe, nie martwi się o zakupy, obiad, o to czy jest posprzątane, czy trzeba coś na święta przygotować. Żyje bez odpowiedzialności, obowiązków i codziennych zmartwień, bo te niezmiennie spoczywają na barkach rodziców. Jest pewien odsetek osób, które pozostają bez pracy, ale większość jest zatrudniona na etatach, bądź umowach czasowych. Z czego więc wynika ta niechęć do odseparowania się od rodziców?


Od małego uczymy dzieci, że są najważniejsze, że muszą uważać na siebie, nie powinny się przemęczać, wozimy w różne miejsca, nosimy plecaki, robimy kanapki do szkoły nastolatkom, nie wymagamy pomocy, angażowania się w prace domowe. Jedynym obowiązkiem współczesnych dzieciaków jest nauka, ale czy to nie za mało? Nie da się wychowywać w próżni, w oderwaniu od rzeczywistości. Nie stawiając naszym dzieciom wymagań po prostu je krzywdzimy i to, że wejście w dorosłe życie będzie dla nich szokiem staje się naszą zasługą. Dla dobra dzieci, rodzice w którymś momencie powinni zasugerować dzieciom, że już czas. Pora zmierzyć się z prawdziwym życiem, z ekonomią, z realiami rynku pracy, z tworzeniem trwałych związków i innych relacji. 

Pobłażając i nie wyznaczając dzieciom granic, bardzo łatwo je skrzywdzić. Dla nich wyfrunięcie z gniazda będzie trudniejsze niż normalnie. A większość z nas pewnie z własnego doświadczenia wie, że nie pożegnanie domu rodzinnego nie należy do najłatwiejszych zadań. Tryb życia zmieni się o 180 st., a kiedy pojawią się dzieci na świecie, to o kolejne 90... Ale taka jest kolej rzeczy, trzeba sprawnie przechodzić przez kolejne etapy rozwoju. Bo głupio tak utknąć na jednym, w dodatku tak "dziecinnym". A my rodzice dajmy pociechom zarówno swobodę jak i poczucie odpowiedzialności za drobne rzeczy (np. sprzątnięcie pokoju) od najmłodszych lat. Wszystkim wyjdzie to  na dobre!

4 komentarze :

  1. Ja sądzę, że w Polsce to nie jest kwestia, że dzieci nie chcą odciąć pępowiny, a niestety wielu wielu młodych, zaraz po studiach, zwyczajnie nie stać na swoje mieszkanie i utrzymanie się za najniższą krajową. Mam wielu, wielu znajomych, którzy bardzo by chcieli się wyprowadzić na swoje, ale zwyczajnie koszty by ich przerosły... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Życie jest bardzo drogie, a zarobki ludzi zazwyczaj mniejsze niż 2 tys. zł. Mając dziecko naprawdę trudno wiązać koniec z końcem. Ale jest mnóstwo dzieciaków, które zarabiają, czasem nawet więcej niż rodzice i wciąż siedzą im na głowach. Osobiście znam przypadek, gdzie matka płaci dziecku za mieszkanie i jeszcze raz w tygodniu zabiera pranie, pierze u siebie w pralce (bo dziecko nie ma) i przywozi następnego dnia, wyprasowane. (sic!)

      Usuń
  2. Tak niestety, sytuacja finansowa jest ciężka dla młodych ludzi, a gdy jeszcze jest dziecko to górka robi się większa. Druga sprawa, że teraz my pokolenie trzydzistolatków chowamy dzieci ze wszystkimi honorami. Na pstryknięcie palcami dzieciaki mają wszelkie cuda techniki (komórki, komputery, tablety, playstation itp.). To dopiero może być pokolenie, które ciężko będzie odciąć od pępowiny. Jeszcze kilka lat i przekonamy się na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś ostatnio widziałam rysunek: dwoje staruszków pani i pan, siedzą przed playstation i zawzięcie grają w jakąś grę. Podpis był bezbłędny - Nasze dzieci będzie najdziwniejszym pokoleniem staruszków! I to jest przerażające, dobrze że tego nie dożyjemy :)

      Usuń