środa, 19 lutego 2014

Karmienie po cesarskim cięciu

Karmienie piersią to piękny, wspaniały moment, który mama i dziecka mają tylko dla siebie. To coś co buduje więź, bliskość, intymność i miłość pomiędzy nimi. Mamy, które wcześniej wiedzą, że dziecko przyjdzie na świat drogą cesarskiego cięcia, często obawiają się problemów z laktacją. Jak to jest naprawdę? Czy sposób w jaki rodzimy ma wpływ na ilość i jakość mleka? 


Z karmieniem jest jak z porodem, jednym przychodzi łatwiej i szybciej, innym zajmuje więcej czasu. Znajdziecie wiele kobiet, które miały problemy z karmieniem po porodzie naturalnym oraz wiele kobiet, które bez większych problemów zaczęły karmić po cięciu cesarskim. I odwrotnie. Nie ma reguł czy określonych "standardów" które wskażą, że dana kobieta będzie mieć problemy z karmieniem lub nie. Może to spotkać zarówno panie po porodach siłami natury jak i po cc. Ale nie należy się martwić na zapas. 

Przede wszystkim to czy mama będzie karmić czy nie, w bardzo niewielkim stopniu zależy od sposobu urodzenia dziecka. Są teorie mówiące, że duży zastrzyk adrenaliny towarzyszący porodowi naturalnemu, pobudza hormony odpowiedzialne za laktację, ale tak naprawdę proces laktacji rozpoczyna się już w 16 tyg. ciąży. A sygnałem dla organizmu, że już pora karmić, jest usunięcie łożyska z organizmu z organizmu. A to jak wiemy ma miejsce niezależnie od rodzaju porodu. 

Początki karmienia mogą być utrudnione ze względu na bolesną ranę pooperacyjną. Ale i z tym można sobie poradzić, unikając układania dziecka na brzuchu. Tu znajdziecie 5 podstawowych pozycji do karmienia z dokładnymi opisami, wraz z tymi, które polecane są po cięciach cesarskich: pozycje do karmienia piersią. Na zdjęciu obok Miranda Kerr demonstruje jedną z wygodniejszych pozycji. Jeżeli nie ma przeciwwskazań, a poród odbywał się w spokojnej atmosferze, to mama może niemal od razu przystawić dziecko do piersi. Pierwszy pokarm, który leci z piersi to siara. Zazwyczaj występuje w małej ilości, ale wystarczy, że dziecko wypije kilka mililitrów. A dlaczego jest tak ważna?  

Siara jest pięknie określana jako bomba składników odżywczych, zawiera ważne dla organizmu przeciwciała, uodparnia działając jak naturalny antybiotyk, przeczyszcza i ułatwia dziecku wydalanie smółki, zmniejszając tym samym rozwój żółtaczki fizjologicznej, spada również ryzyko rozwoju alergii. Im szybciej mama przystawi dziecko do piersi, tym lepiej. Częste karmienie (lub jego próby) wspomagają proces laktacji. Może się zdarzyć, że ze względu na stres okołoporodowy, produkcja mleka się zablokuje. Warto w takiej sytuacji zadbać o swoją kondycję psychiczną w minimalnym stopniu i spróbować się odprężyć. Dziecko wyczuwa stres i zdenerwowanie, trudniej jest mu ssać pierś, jest głodne i zaniepokojone. Wiele kobiet, które wychodzą ze szpitala i zaczynają karmić w domowym zaciszu, dopiero wtedy może się tą chwilą cieszyć, napięcie opada, a produkcja pokarmu staje się coraz bardziej intensywna.

Drogie Mamy, pamiętajcie, to że dziecko często domaga się karmienia piersią, nie oznacza, że Wasz pokarm nie niewłaściwy i brakuje mu wartości odżywczych. Normą jest przystawianie maluszka do piersi nawet ok. 8 razy w ciągu doby. Bo karmienie to dla dziecka nie tylko pora posiłku, to również ramiona mamy, jej twarz, uśmiech, ciepły głos, to bliskość i bezpieczeństwo. Kiedy karmimy piersią zaspokajamy znacznie więcej niż jedną potrzebę naszego dziecka.

W przypadku jakichkolwiek problemów z karmieniem, każda mama po cesarskim cięciu ma prawo skorzystać z porady i konsultacji doradcy laktacyjnego. Taka osoba powinna odpowiedzieć na wszystkie nurtujące kobietę pytania, a przede wszystkim pomóc w prawidłowym ułożeniu dziecka i przystawieniu go do piersi. Nie ma co ukrywać, karmienie to nie obrazek z reklamy, nie zawsze przebiega tak jak sobie to zaplanowałyśmy, ale warto próbować i nie zniechęcać się. Dziecko tylko na tym skorzysta, a my będziemy spokojne, że dostaje to co najlepsze.

Polecam również artykuł skierowany do mam nie mogących, z różnych przyczyn karmić piersią: pierś kontra butelka. Obecnie, mleko modyfikowane jest godnym zastępcą mleka naturalnego.

Wszystkim mamom, które chcą karmić, karmią, podejmują trudne decyzje związane z karmieniem, życzę powodzenia. Karmienie piersią jest piękne, ale nie zapominajmy w tym wszystkim o sobie. Słuchajmy swojego wewnętrznego ja i postępujmy w zgodzie z nim.

8 komentarzy :

  1. Wokół karmienia piersią krąży wiele mitów, także tych, dotyczących mam po cięciu cesarskim. (http://www.feminasum.pl/artykuly/zdrowie-dziecka/13-mitow-o-karmieniu-piersia/)
    Gorąco zachęcam każdą mamę do karmienia maluszka piersią. To pozwala budować piękną więź między mamą i dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Stwierdzenie "Obecnie, mleko modyfikowane jest godnym zastępcą mleka naturalnego" jest wysoce wątpliwe - choć niewątpliwe nachalnie propagowane przez jego producentów.
    Najpierw należy spróbować odciągania mleka i dokarmiania tym ściągniętym mlekiem matki, potem w kolejności mleka kobiecego z banku lub od innej zaprzyjaźnionej mamy, ( następnie ew. mleka koziego) a z mieszanek na samym końcu jako ostateczność.
    Proszę zapoznać się z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To stwierdzenie jest kierowane do kobiet, które z jakiś przyczyn nie mogą karmić lub nie mają pokarmu. Proszę mi wierzyć, nie jestem producentem mieszanek, nie jestem przez nich sponsorowana, ale jestem psychologiem, który próbuje spojrzeć na ten problem od innej strony. Rozumiem, że kobietom które karmią MM mamy mówić, że są złymi matkami, bo nie dają dziecku naturalnego mleka? Mamy je straszyć, że mleko modyfikowane to diabelskie nasienie? Czy może raczej należy je wesprzeć, pomóc, edukować jak mogą poprawić laktację?

      Co do WHO: "Światowa Organizacja Zdrowia uznała, że mleko modyfikowane produkowane zgodnie ze standardami Codex Alimentarius, może z powodzeniem zastępować mleko naturalne, zaleca jednak wyłączne karmienie piersią co najmniej do 6 miesiąca życia."

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Dla lepszego zrozumienia różnicy pomiędzy wartościami dawanymi dziecku przy karmieniu przez matkę a mieszankami mlekozastępczymi proszę zapoznać się z http://goo.gl/6f8xLB.
      Chodzin m.in. o mikroflorę i czynninki wzmacniające system odpornościowy, których w prepratach sztucznych brak.

      Proszę również zapoznać się z:
      * http://www.who.int/elena/titles/supplementary_feeding/en/
      * http://www.who.int/mediacentre/factsheets/fs342/en/

      Absolutnie nie chodzi tutaj o traumatyzowanie matek, wręcz przeciwnie warto aby dopisała Pani o masażu relaksacyjnym - który intensyfikuje w razie potrzeby laktację.
      * http://www.shantala.pl/masaz-shantala-body-touch/

      Czy byłaby Pani skłonna zmienić/uzupełnić treść artykułu ?
      Pozdrawiam,
      Marek Kotas

      Usuń
    3. Gorszy pokarm nie równa się gorsza mama i na tym trzeba byłoby się skupić. Tak mleko modyfikowane jest gorsze od mleka z piersi, a kobietom należy się prawda i tyle.

      Usuń
  3. Panie Marku, przykro mi, ale artykułu nie będę zmieniać. Taką prośbę uważam co najmniej za niegrzeczną i niestosowną. W żadnym poście nie kwestionowałam wartości naturalnego mleka, nie zachęcałam też do karmienia mlekiem sztucznym. Więc nie do końca rozumiem zasadność Pańskich uwag. Próbuję natomiast zrozumieć kobiety, które karmić naturalnie nie mogą. W takiej sytuacji mają dwa wyjścia: podawać mleko modyfikowane lub nie karmić w ogóle dziecka...

    Na przyszłość, czy byłby Pan skłonny takie wiadomości wysyłać w prywatnej wiadomości?

    Pozdrawiam serdecznie
    Paulina Więckowska

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam ponownie :) nie wydaje mi się żeby chodziło o terror laktacyjny, to chyba za groźnie brzmi, bo czy terrorem nazwie pani znaną gwiazdę namawiającą do robienia cytologii? to nazwiemy profilaktyka a przecież ktoś może nie mieć ochoty się badać w końcu to jego ciało i jego zdrowie, wszyscy wiedzą że trzeba się badać żeby zapobiegać i również wszyscy wiedzą że mleko matki jest najlepsze i należy mamy namawiać do karmienia. Tylko gdy to robimy zaraz mowa jest o terrorze- naprawdę tego nie rozumiem. Każdy ma wybór i wybiera sposób żywienia swojego dziecka i kolor swetra który dziś założy- to zrozumiałe. Zdanie "Obecnie, mleko modyfikowane jest godnym zastępcą mleka naturalnego" na pewno wywołuje burze wśród mam kp a szczególnie tych ortodoksyjnych. Ostatnio czytałam że tylko 2-5% kobiet nie może karmić z przyczyn fizjologicznych a co się nie obejrzeć wśród znajomych to sporo z nich podaje butelkę bo jak twierdzą miały za mało pokarmu. Tymczasem żołądek dziecka w 3 dobie jest wielkości orzecha włoskiego więc ile mleka potrzeba żeby się najadło?;) Laktacji trzeba dać szanse i przystawiać, przystawiać... Skoro tak nieliczne grono nie może karmić to co z resztą? Nie podaje pani składu mleka itd więc nie ma się też co bulwersować panie Marku, każdy ma prawo wybrać ale należy im się wiedza że mm nigdy nie dorówna mleczku z piersi. Pozdrawiam Karolina

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm...co poniektórzy powinni chyba troszkę szczerzej spojrzeć na problemy związane z karmieniem piersią. Bo po przeczytaniu tego artykułu (w przeciwieństwie do niektórych) absolutnie nie odniosłam wrażenia jakoby autorka wychwalała, a co gorsze namawiała i postulowała o karmienie mlekiem modyfikowanym! To jakaś farsa! Sorki, ale przez takich ludzi jak Wy kobiety wpadają w depresję, bo za wszystko obwiniają siebie! W artykule chodziło o to aby ze zrozumieniem spojrzeć na problemy laktacyjne, żeby się nie załamywać, że czasem tak bywa i spokojnie bo są zamienniki. Nie chodzi o to aby od razu się poddawać "nie leci, to nie, kupie mleko w proszku", tylko o to, że jeżeli pomimo starań i walki o mleko go nie będzie to świat się nie zawali, a my będziemy równie 100% mamami, jak i inne. I nikt tu nie podważa lepszości mleka mamy, bo ono choćby nie wiem co zawsze będzie the best i koniec!!!
    Tylko błagam Was przestańcie ładować matką w głowy, że tylko mleko naturalne się liczy- na samą myśl dostaję depresji!
    Ja rodzę za 2 miesiące i na zajęciach w szkole rodzenia był poruszany temat "karmienia". Przyszła profesjonalna babeczka z poradni laktacyjnej i przez bite 1,5 godz. nawijała o karmieniu piersią, wieszając przy okazji psy na mleku modyfikowanym. Opowiadała o różnicach, o tym jak świetnym dobrodziejstwem ludzkości jest mleko mamy, wymieniając tylko i wyłącznie minusy mleka modyfikowanego (jak nic wytwór diabła)! I tak po tym 1,5 godz wykładzie zastanawiałam się czy ta kobieta w ogóle zdawała sobie sprawę z tego co z robiła, bo przecież może być tak że wśród kobiet które jej słuchały będzie jakaś mama, która nie będzie miała możliwości karmienia piersią i co wówczas...? Ma rzucić się z mostu, uważać się za niepełnowartościową kobietę, czy może zacząć karmić dziecko od razu jajecznicą, bo mleko modyfikowane to takie zło (choć też nie bo kury mogły być karmione GMO). To jakaś abstrakcja! W naszym chorym Państwie nic się nie zmieni jeśli nie zaczniemy patrzeć na problemy globalnie, szerzej, a nie tylko z punktu widzenia własnego podwórka. Ile kobiet, tyle piersi, ile piersi tyle problemów i nikomu do cholery nie wolno przedstawiać tylko i wyłącznie jednego sposoby ich rozwiązania, bo dróg może być wiele!!! Jedne drogi są doskonałe, inne mniej, ale to drogi które prowadzą do wyjścia!

    OdpowiedzUsuń