środa, 26 lutego 2014

"Kobiece" i "męskie" kampanie społeczne


Oglądnęłam ostatnio ciekawą kampanię. Bardzo potrzebną, pokazującą problemy kobiet na każdej szerokości geograficznej. Najlepsze, że początkowo przyjęłam ją bezkrytycznie, myśląc: świetnie, że ludzie są uświadamiani, że ich oczy stają się szerzej otwarte na problemy słabszych. A później zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak często ofiara staje się prowokatorem pewnych zdarzeń. 

Zacznijcie od kampanii, którą możecie oglądnąć tu: Kampania Oczami Egipcjanki 

Oczywiście, problem nie jest wyimaginowany i mnóstwo kobiet stało się ofiarą przemocy na tle seksualnym, przemocy domowej, poniżania, molestowania i ... można tak długo wymieniać. W krajach, gdzie ponad 90% kobiet pada ofiarą przemocy ze strony mężczyzn, gdzie wciąż mamy patriarchat, takie kampanie powinny pojawiać się wszędzie i w każdej formie. Bo być może  zmieni się świadomość ludzi, a za tym powinna pójść zmiana w systemie prawnym. Tak długo, jak za brutalne przestępstwa np. gwałt, nie będą wymierzane surowe kary, nic się nie zmieni.

Wracając natomiast do kobiet i prowokacji, to bardzo podoba mi się określenie, że "Przemoc ma płeć". Bo faktycznie ma, tylko do wyboru nie mamy jednej poprawnej odpowiedzi z jednej możliwej. I przemocą, znęcaniem się czy maltretowaniem możemy określić dużą liczbę zachowań, które zobaczymy również w żeńskim repertuarze. 

Prowokowanie w psychologii określa się jako zachowanie agresywne, mające wzbudzić negatywne odczucia u drugiej osoby/osób. Znam wiele kobiet, które świadomie ubierają się wyzywająco czy zachowują wulgarnie, żeby znaleźć się w centrum uwagi męskich spojrzeń. Kiedy osiągną już swój cel, wygłaszają obraźliwe komentarze pod adresem panów, wykonują ostentacyjne gesty, w sekundę tracą seksapil, którym dopiero co emanowały. Jeżeli to odbywa się na płaszczyźnie związanej z seksualnością, erotyką, to pół biedy. Gorzej, kiedy prowokacje kobiet idą o krok dalej, w innym kierunku. Ofiarami takich zachowań są często niewinne osoby, np. dzieci. Kobiety prowokują, swoim patologicznym, często neurotycznym zachowaniem doprowadzają do rozpadu związku, zagarniają dziecko pod swoje skrzydła, odcinając je od ojca, buntując przeciwko i manipulując rzeczywistością. Zachowania z pozoru niewinne np. zabieranie dziecka z miejsca zamieszkania, ukrywanie go przy pomocy innych członków rodziny, wychodzenie z domu przed czasem, na krótką metę nie wiążą się z poważnymi konsekwencjami. Ale zebrane przez wiele lat, procentują w negatywny sposób. I zastanawiam się czy oprawca za chwilę nie stanie się ofiarą. Wielokrotnie już pisałam, że najsurowszą karę wymierzają dzieci. Ale o tym "mamunia" przekona się dopiero po jakimś czasie, nie da się natomiast od tego uciec. Świat na szczęście jest tak skonstruowany, że za złe działania, na szkodę innych ludzi, prędzej czy później spotka nas kara. Całkiem niedawno silna grupa ojców Fathers 4 Justice zorganizowała mocną kampanię skierowaną przeciwko celebrytkom, które odcinają swoich byłych partnerów od dzieci. Sukces odnieśli, bo doszło do głośnych spraw sądowych, zdjęcia i plakaty z kampanii rozeszły się po całym świecie, ktoś o tym usłyszał, wielu ojców połączyło się i razem próbują zmieniać rzeczywistość. Rzeczywistość, która okrutna jest przede wszystkim dla dzieci. I tak jak kobiety walczyły o równouprawnienie, tak teraz mężczyźni do niego dążą.

Ciągle zastanawiam się kiedy coś się zmieni w polskim prawie. Kiedy dzieci z tzw. patchworkowych rodzin będą mogły swobodnie widywać się z obojgiem rodziców. I tak po ludzku, zastanawiam się jak można być tak głupią matką, która świadomie odcina ojca swoich dzieci, wiedząc że często daje im dobre wzorce, kocha, chce uczestniczyć w wychowywaniu. Większość ojców, którzy walczą w sądach o prawo do opieki nad dzieckiem to ojcowie przez duże "O". Przecież łatwiej jest odpuścić, nie angażować się, poczekać aż dziecko podrośnie, bo jak samo zechce, to przyjdzie. I niech w świadomości ludzi przestanie funkcjonować stwierdzenie, że najgorsza matka jest lepsza od dobrego ojca (co jak na dłoni widać w polskim prawie), bo dobry tata, zawsze będzie lepszy od beznadziejnej matki!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz