poniedziałek, 24 marca 2014

Czego nie mówić kobiecie w ciąży? Obalamy ciążowe mity.

W pierwszym odruchu chciałabym odpowiedzieć na to pytanie: "Nie okłamywać jej". Bo wokół tematu ciąży - i oczywiście porodu - krąży wiele mitów, które brzmią bardziej lub mniej wiarygodnie, ale każdy może zwiększać poziom stresu u przyszłej mamy. A stresu kobiety ciężarne powinny unikać, to nie jest mit. Czego zatem nie mówić przyszłym mamom? Jakie mity krążą wokół ciąży? Mój faworyt to bezpieczna lampka wina... 

"Jedna lampka wina Ci nie zaszkodzi."

Tyle mówi się o FAS (Alkoholowy Zespół Płodowy), tyle kampanii społecznych powstaje każdego roku, a ludzie wciąż swoje. Pamiętaj, nie ma czegoś takiego jak bezpieczna dawka alkoholu w ciąży, każda może doprowadzić do powstania wad rozwojowych i uszkodzenia płodu. W ciąży należy wystrzegać się wszelkich używek takich jak alkohol czy papierosy. Więcej o FAS możecie przeczytać tu: Alkoholowy Zespół Płodowy.

"Masz apetyt na słodycze, na pewno urodzi się dziewczynka, jak słone to chłopak." 

Nie można przewidzieć płci dziecka na podstawie zachcianek ciążowych mamy. Co więcej jest to dość szkodliwy mit. Znałam kiedyś parę, której wszyscy wokół mówili, że urodzi się chłopczyk, bo mama jadła głównie śledzie, ogórki kiszone i kapustę. Lekarz na USG również widział pierwszorzędowe cechy płciowe męskie :) W porodzie uczestniczył tata. Kiedy lekarz oznajmił, że urodziła się śliczna, zdrowa córeczka, tatuś zapytał: "A gdzie mój syn?" Lepiej się nie nastawiać, bo rozczarowanie może być bardziej bolesne niż nam się wydaje.

"Wyglądasz pięknie i kwitnąco w ciąży - urodzisz syna. Jesteś w gorszej kondycji, to na pewno dlatego że urodzisz córkę."

Kolejny mit analogiczny do poprzedniego. Kobiety, które rzekomo spodziewają się córki nie wyglądają tak pięknie w ciąży, bo córka zabiera im całą urodę. Jeśli na tej podstawie chcesz zgadywać płeć dziecka to mam dobrą wiadomość! Masz 50% szans, że trafisz.

"Ciąża to nie choroba, popatrz na inne kobiety."

Tego absolutnie nie należy mówić kobietom ciężarnym. Oczywiście ciąża to nie choroba, ale uwierz mi ona nie chce tego słyszeć od Ciebie. Kiedy przyszła mama czuje się gorzej, jej samopoczucie zmienia się z godziny na godzinę, będzie potrzebowała Twojej obecności i ciepłego słowa, a nie pouczania, porównywania i moralizowania.

"Musisz pozbyć się kota na czas ciąży."

Koty mogą być przenosić pierwotniaki powodujące toksoplazmozę, ale nie każdy kot musi być nosicielem. Wystarczy zrobić test u weterynarza. Przyszła mama powinna również zrobić badanie krwi, w którym określa się poziom przeciwciał IgG oraz IgM (wykażą czy jest uodporniona na pierwotniaki). Nie należy zbyt wcześnie szukać domu zastępczego dla naszego pupila.


"Nie powinnaś ścinać i farbować włosów w ciąży"

Mit dotyczący farbowania mogę jakoś zrozumieć, ale tego odnoszącego się do ścinania włosów to nie bardzo. Zatem ścinać włosy można do woli, w przypadku farbowania lepiej wstrzymać się w pierwszym trymestrze ciąży, kiedy to rozwijają się wszystkie najważniejsze narządy u dziecka. Przyszłe mamy nie mają raczej problemu siwych włosów, dlatego śmiało można wybierać farby bez amoniaku, są bezpieczne dla skóry głowy. 

"Nie możesz wystawiać się na słońce."

Jest w tym sporo prawdy. Oczywiście nie należy wystawiać się na intensywne działanie promieni słonecznych w najgorętszym momencie dnia, ani korzystać z solarium. Ale spacer w półcieniu nie zaszkodzi. Zalecana dzienna dawka słońca to 20 min. Pod wpływem słońca skóra wytwarza cenną wit. D, należy jednak unikać przegrzania i długotrwałych kąpieli słonecznych. Nadmierne wystawianie się na promienie słoneczne może osłabić organizm i powodować przebarwienia.

"W ciąży nie wolno Ci latać samolotem."

To mit. Ciąża nie jest przeciwwskazaniem do podróżowania i latania samolotami. Lepiej jednak unikać egzotycznych kierunków ze względu na ryzyko chorób tropikalnych. Po 35 tyg. ciąży też lepiej nie planować dłuższych wojaży, bo nigdy nie wiadomo, kiedy maluch będzie chciał przyjść na świat. Jeżeli podróż nie wiąże się z nadmiernym stresem u przyszłej mamy, nie ma żadnych przeciwwskazań.

"Nie bój się porodu, kobiety przecież rodzą od tylu lat!"

Kwestia porodu to bardzo obszerny temat. Większość kobiet z którymi rozmawiałam obawiała się porodu i jest to tak naturalny lęk, że byłabym wręcz zdziwiona gdyby przyszła mama deklarowała kompletny brak obaw. Lęk przed bólem, przed czymś nieznanym, przed zbliżającymi się zmianami życiowymi. Dobre rady w stylu: "Nie bój się porodu. Kobiety rodzą od tysięcy lat. Nie jesteś pierwsza i nie ostatnia." można sobie darować. To komunikat, którego ciężarne nie chcą słyszeć. Podobnie jak nie chcą słyszeć traumatycznych opowieści porodowych. Więc jeśli zależy Ci na ciężarnej z Twojego otoczenia, to oszczędź jej przykrych opowieści i "dobry rad".
 
"Nie noś łańcuszka, bo dziecko owinie się pępowiną."

Łańcuszek na szyi mamy nie ma nic wspólnego z tym czy dziecko będzie owinięte pępowiną czy też nie. Wystarczy, że maluch wykona kilka fikołków w łonie mamy czy będzie się intensywnie poruszać nawet na kilka dni przed porodem.

"Masz małe piersi, będziesz miała problemy z karmieniem."

Piersi nie są wielkim magazynem mleka! Mleko produkowane jest na bieżąco zgodnie z zapotrzebowaniem dziecka i częstotliwością przystawiania do piersi, więc wielkość nie ma tu nic do rzeczy. To również krzywdzący mit, bo mamy niepotrzebnie się martwią i kiedy pojawiają się pierwsze trudności laktacyjne, szybko się poddają. A tutaj trzeba walczyć do końca, do ostatniej kropli mleka.

"W ciąży powinnaś jeść za dwoje."

Myślę, że te słowa wiele przyszłych mam słyszy podczas rodzinnych uroczystości. A dziecko potrzebuje tylko 300 kcal dziennie. Dlatego ciężarna powinna jeść za siebie i za 1/5 siebie. Jeśli będzie jeść za dwoje, to więcej przytyje i ona i dziecko. Mamie trudniej będzie poruszać się pod koniec ciąży z dużą liczbą nadprogramowych kilogramów i dłużej zajmie wracanie do figury sprzed ciąży. A większa waga u dziecka może stanowić ryzyko rozwoju otyłości i cukrzycy w późniejszym okresie życia. Nie jemy za dwoje, ale dla dwojga.

Ciąża to taki etap w życiu, że żyje nim nie tylko przyszła mama i tata, ale również rodzina i przyjaciele. Każdy chciałby dorzucić coś mądrego od siebie, bo taką mamy naturę. I nie każdy ma tu złe intencje, czasami sprawcą jest brak wiedzy na dany temat, a nie chęć sprawienia przykrości przyszłej mamie. Każda mama powinna jednak słuchać głosu swojego serca, intuicji i opierać się na swoich przekonaniach i wiedzy. A kiedy ma wątpliwości, można poradzić się specjalisty. Jeśli spotkałyście się z innymi mitami i chcecie się tym podzielić, chętnie przeczytam. Bo z pewnością powyższa lista nie zawiera wszystkich bzdur na temat ciąży.

14 komentarzy :

  1. Ja co prawda nie jestem jeszcze mamą, ale słyszałam takie teksty typu, że nie można się spakować za wcześnie do szpitala bo wtedy urodzi się wcześniak, albo nie można bujać pustym wózkiem (przed narodzinami dziecka)... ale nie pamiętam dlaczego :P oba przesądy totalnie do mnie nie trafiają. Może to też dlatego, że w ogóle nie jestem przesądna.
    Pozdrawiam,
    Domi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oba nie mają żadnego uzasadnienia. A co do pakowania wyprawki, to koniecznie należy mieć ją w gotowości przed przyjściem dziecka na świat. Nie wyobrażam sobie rodziców biegających z nowo narodzonym maluszkiem za śpioszkami, kocykami, pieluchami czy smoczkami... A z tym bujaniem to przyznam, że nie słyszałam. Nie wiem co miałoby to oznaczać. Aż strach pomyśleć :)

      Usuń
    2. Jestem mamą wcześniaka, córeczka urodziła się w 30 tc. Cała ciąża przebiegała wzorowo, bardzo dobrze się czułam i wyniki badań też były super.
      Pewnego dnia poczułam ogromną potrzebę przygotowania ubranek dla dzidziusia. Dwa dni później wylądowałam w szpitalu. Nie uważam żeby przygotowanie wyprawki przyspieszyło poród. Bardziej skłaniam się ku teorii, że to instynkt matczyny podpowiedział, że będą niedługo potrzebne.

      Usuń
    3. Ja spakowałam się ponad miesiąc przed spodziewanym porodem i jakimś dziwnym trafem dziecko pojawiło się sporo po terminie. Wtf?

      Usuń
  2. no właśnie też nie pamiętam. Jeszcze mi się przypomniało jak ostatnio odwiedziliśmy koleżankę - świeżo upieczoną mamę i zachwyciłam się, że jej córeczka urodziła się z mnóstwem włosków (całkiem długich) to ona powiedziała (koleżanka :)), że to przez to że miałam często zgagę w ciąży :D to podobno tez przesąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o niewyjaśnionym związku zgagi i włosów :) Ale może to jest tak, jak z przesądami ślubnymi - musi być coś niebieskiego, pożyczonego, a ostatnio nawet usłyszałam, że buty nie mogą być odkryte np. na paskach czy bez palców, muszą być zabudowane, tylko nie wiem dlaczego.

      Usuń
    2. hehe, żeby szczęście nie uciekło. Ja miałam odkryte palce i przeżyłam :))

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Niektóre są śmieszne, ale swoje żniwo mogą zbierać.

      Usuń
  4. Nawet mi Paula nie przypominaj, bo ja kolejny raz słyszę te same teksty... Czuję się jakby to była moja 1 ciąża, a ja miała z 16 lat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że z rodziną to najlepiej na zdjęciu... A tak poważnie, to pewnie się cieszą i może dlatego słyszysz mniejsze lub większe bzdury. Zresztą po Wojtku, to Twoja wiedza przewyższa ich wszystkich razem wziętych. W końcu, kto jak nie Ty wie co dla Ciebie jest najlepsze? Czasem lepiej przymknąć oko, żeby uniknąć rozlewu krwi :)

      Usuń
  5. Choć jestem dopiero w 12 tygodniu najbardziej mnie dręczy "Ciąża to nie choroba, popatrz na inne kobiety."
    Nie zarzucam aktywności, ale siłą rzeczy w ciąży traktuję siebie delikatniej: nie będę biegać, nie wybiorę się na szaloną wycieczkę rowerową i nie pojadę na narty. Robię wszystko w swoim tempie i słucham swojego organizmu (głównie brzucha) ;)

    Gdy tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży powiedziałam znajomym, że nasza majówka stoi póki co pod znakiem zapytania (13-godzinna jazda autobusem za granicę), bo nie wiem, w jakim stanie będę za kilka miesięcy i jak ciąża będzie się rozwijać. Nie powiedziałam NIE, tylko, że podejmę decyzję w kwietniu. I już wtedy, zaledwie w 6 tygodniu, usłyszałam, że jak tak dalej pójdzie przez 9 miesięcy nie ruszę się z domu - to bardzo przykre i bardzo niesprawiedliwe słowa. Uważam, że mam prawo żyć w zgodzie z własnym rytmem i nikt nie powinien mnie z tego powodu oceniać.

    OdpowiedzUsuń