sobota, 29 marca 2014

Jak doprowadzić kobietę na szczyt...

... szczęścia? Kobieta spełniona w każdym obszarze życia to nie musi być fikcja. Szczęście kobiety, a właściwie całej rodziny, zależy od każdej osoby, która dom tworzy. Jeśli pomagamy sobie i wspieramy się w naszych obowiązkach wszystko działa lepiej. Zatem jak doprowadzić kobietę do tego szczytu? Odpowiedź jest prostsza niż wszystkim się wydaje. 

Większość mężczyzn nie angażuje się w codzienne prace w domu albo wykonuje ich mało (35 proc.). Zajmuje im to mniej niż jedną czwartą czasu. Tymczasem - jak pokazały badania rządowego Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich, przeprowadzone w ramach projektu "Godzenie ról rodzinnych i zawodowych" - zdecydowana większość panów (63 proc.) jest zdania, że mężczyzna bez względu na sytuację powinien uczestniczyć w wypełnianiu obowiązków domowych. Niewielkie zaangażowanie panów w prace domowe wiąże się z utrwalonym przez tradycję patriarchalnym modelem rodziny, który polega na tym, że mężczyzna zarabia, a kobieta opiekuje się dziećmi i zajmuje domem. Jednak za taki stan rzeczy odpowiadają również same kobiety.

Tradycja swoje, a przyzwyczajenia swoje. Często sytuacja wygląda tak, że panie nie proszą o pomoc swoich partnerów, obawiając się że Ci wykonają to niestarannie lub po prostu odmówią udzielenia pomocy. A rzeczywistość z punktu widzenia mężczyzny wygląda nieco inaczej. Panowie bardzo często nie widzą, że coś jest do zrobienia, ale jeśli się ich poprosi o pomoc, w znakomitej większości przypadków nie odmówią, co więcej zrobią to dobrze. Bywa również tak, że kobiety nie są nawet w stanie pomyśleć, że coś mogłyby "oddać" z obszaru swych obowiązków. Nie jedna żona była zdumiona faktem, że męża można po prostu poprosić o zrobienie obiadu, a on go wtedy najzwyczajniej w świecie przygotuje.

Do zadowolenia kobiety droga nie jest trudna, ale najpierw trzeba wykonać pracę u podstaw. A efekt zależy zarówno od Pań, które powinny oddać część odpowiedzialności za dom, jak i od Panów, którzy tą odpowiedzialność powinni przejąć. Bo wizja sterty rzeczy do prasowania chyba nie jest afrodyzjakiem. Dopiero wtedy myślmy o zdobywaniu kolejnych szczytów, znacznie bardziej przyjemnych

7 komentarzy :

  1. Jak dla mnie bomba!
    Zgadzam się!
    Właśnie o obowiązki, o to, że nie mówię, a mam pretensje dziś się z mężem pokłóciłam - 2 tydzień po CC jesteśmy w domu.
    Ech. Wezmę sobie do serca :)
    P.S.
    Ale jak można nie widzieć, że prasowanie czeka, albo obiadu jeszcze nie ma? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są tacy, którzy dopiero jak zacznie burczeć w brzuchu zorientują się, że ziemniaki na obiad nawet nie kupione :P

      Usuń
  2. Oj znam to świetnie. Dopóki nie powiem mężowi, że w zlewie są brudne naczynia to ich po prostu nie widzi :P Kiedyś miałam nawet taką sytuację, że poprosiłam męża żeby odkurzył bo przy drzwiach wejściowych naniosło się piachu, a on oczywiście odkurzył TYLKO przy drzwiach... typowe. Jeżeli nie powiem mu dokładnie co ma zrobić typu odkurz całe mieszkanie to po prostu tego nie zrobi. Sam zresztą powiedział, że jeżeli nie dostanie konkretnego zadania do wykonania to on sam z siebie nie będzie wiedział co jest do zrobienia. Tacy już są mężczyźni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co piszesz, to chyba jakiś klasyk męskich zachowań :P

      Usuń
    2. :) Muszę się wypowiedzieć tutaj, bo nie zgadzam się z tekstem "Tacy już są mężczyźni". :) Mój Mąż wie doskonale, co należy do jego obowiązków i ja tego nawet pilnować nie muszę. Od razu, jak zamieszkaliśmy razem, jeszcze przed ślubem, ustaliliśmy, co należy do niego, a co do mnie. Oczywiście, ja mam więcej obowiązków, ale też mam więcej czasu, by je wypełniać, bo pracuję krócej. Ale nawet, jeśli powiem mu, żeby odkurzył, bo w salonie się nabrudziło, albo w łazience kot rozsypał piasek z kuwety, odkurza od razu całe mieszkanie (odkurzanie to Jego działka), a nie tylko salon czy tą nieszczęsną łazienkę. Myślę, że to kwestia ustalenia pewnych zasad na samym początku. I będzie dobrze. :)

      Pozdrawiam. :)

      I zapraszam do siebie:
      www.misjamacierzynstwo.blogspot.com

      Usuń
    3. Fakt, lepiej ustalać pewne zasady na początku związku, a nie przy rozwodzie ;)

      Usuń
  3. Prawda ! Ja po całym dniu "tyrania" już nie mam na nic ochoty, chciałabym jednego dnia odpocząć i wieczorem mieć siłę na wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń