czwartek, 10 kwietnia 2014

Mity dotyczące karmienia piersią - część I

Nie jest łatwo być matka karmiącą. Trzeba jeść tylko i wyłącznie gotowane mięso i warzywa, nie wolno się opalać, a po każdym karmieniu należy odciągnąć pokarm bo inaczej się zepsuje... Przygotowałam dla Was listę największych mitów jakie usłyszałam na temat karmienia piersią. Będziemy sobie dawkować tą wiedzę, bo co za dużo bzdur, to nie zdrowo. Takie mity są bardzo szkodliwe, bo wiele kobiet może przedwcześnie zrezygnować z karmienia piersią. A jak wiemy, karmić warto. 

1) Powinnaś jeść tylko gotowane mięso i warzywa. 

Laktacja jest naturalnym etapem w życiu zdrowej kobiety, dlatego nie stosujemy specjalnych diet. Diety specjalne przeznaczone są dla osób chorych, a przecież laktacja to nie choroba. Warto natomiast spożywać urozmaicone, lekkostrawne pokarmy, które dostarczą energii i potrzebnych składników odżywczych. Generalnie jemy zdrowo, lekko, rezygnujemy z używek, konserwantów i innych niepotrzebnych naszemu organizmowi produktów.

2) Po 6 miesiącach pokarm matki staje się niepełnowartościowy - trzeba dokarmiać.

Mleko matki zawsze będzie dla dziecka wartościowym produktem. WHO zaleca karmienie wyłącznie piersią do końca 6 miesiąca życia dziecka, a do 12 miesiąca powinno stanowić podstawę wyżywienia. Mleko kobiece ma odpowiednie wartości odżywcze i jest bardzo cenne przez cały czas, kiedy jest produkowane. Warto karmić dziecko piersią tak długo, jak tylko możemy. 

3) Małe piersi = mała ilość pokarmu, czyli nie wykarmisz dziecka.

Nic bardziej mylnego! Nie jest prawdą, że wielkość i kształt piersi i brodawek ma wpływ na to, czy kobieta jest zdolna do wykarmienia własnego dziecka. Kobiety różnią się bardzo od siebie, ale dzieci są w stanie dopasować się do różnego kształtu i wielkości biustu własnej mamy. A piersi nie są magazynem mleka, pokarm jest produkowany na bieżąco, zgodnie z zapotrzebowaniem dziecka.

4) Niektóre kobiety mają pokarm za chudy i nie są w stanie wykarmić dziecka.  

Skuteczność karmienia, czyli to, czy dziecko się najada i przybiera na masie ciała, zależy od dobrej techniki przystawiania do piersi. Im dłużej i częściej dziecko ssie, tym więcej pokarmu mama jest w stanie wyprodukować. To, że dziecko często je, nie oznacza że pokarm mamy jest niepełnowartościowy, dziecko w ten sposób załatwia również potrzebę bliskości. A bliżej niż podczas karmienia być już nie może.

5) Karmienie piersią jest bolesne, a brodawki zostają uszkodzone.

Jeżeli uważnie czytasz ten artykuł, na pewno wiesz już, że jest to bzdura. Dobra technika przystawiania do piersi pozwala uniknąć takich sytuacji. Jeśli podczas karmienia piersią odczuwany jest ból- oznacza to konieczność poprawienia techniki. Jeśli mimo to mamie nie udaje się karmić bez odczucia bólu lub dyskomfortu, powinna zgłosić się do położnej lub doradcy laktacyjnego.

6) Dziecko nie może zbyt długo być przy piersi, ponieważ może się przejeść i rozboli je brzuch.

Nie da się przekarmić dziecka piersią. Naturalny instynkt kieruje poczuciem sytości i głodu. Wszelkie badania potwierdzają, że dzieci karmione piersią rzadziej mają nadwagę i otyłość. 

7) W okresie karmienia nie można się opalać, bo pokarm się przegrzeje. 

Zastanawiałam się jak skomentować ten mit... Mleko się ani nie przegrzeje, ani nie zepsuje, również nie wykipi.

8) Kiedy piersi stają się miękkie, to znaczy że pokarm się kończy.

Nie! Kiedy piersi stają się miękki, to znaczy że laktacja się ustabilizowała. Pokarm wciąż jest produkowany, ale w takiej ilości jakiej potrzebuje dziecko. Po kilku miesiącach piersi zawsze stają się miękkie.

9) Piwo pobudza laktację.

Alkohol (piwo to już alkohol) hamuje laktację. Nie ma żadnych badań potwierdzających, że małe ilości alkoholu nie szkodzą dziecku. Nie ma bezpiecznej ilości alkoholu, którą można spożywać w czasie ciąży, czy karmienia piersią. Alkohol przenika do mleka matki, a nie chcemy chyba poić tym dziecka.

10) Aby mieć pokarm, trzeba pić dużo mleka krowiego.

Spożywanie mleka nie ma wpływu na produkcję pokarmu. Żadne samice ssaków nie piją mleka, a pokarm mają. Dlaczego więc u człowieka by miało być inaczej? Chyba, że widzieliście kiedyś krowę pijącą np. mleko kozie. Produkcja pokarmu jest stymulowana hormonalnie a nie na podstawie ilości wypitego przez matkę mleka.


7 komentarzy :

  1. Czysta prawda. Ja bardzo często słyszałam od teściowej że "może masz mało treściwy pokarm?" i że moja mała ciągle nie najedzona, a sama zakończyła karmienie po tygodniu bo stwierdziła że leciała jej sama woda.. Do dzisiaj tak słucham a w duchu klnę..! Dlatego właśnie kiedyś kobiety często karmiły bardzo krótko.
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O konsystencji pokarmu będzie w drugiej części mitów na temat karmienia piersią. Nie ukrywam, że mnie zabiło opalanie się podczas karmienia... Nie wiem jak można na coś takiego wpaść.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. gdy odciągnęlam pokarm , bo musialam córe zostawić z teściową ,po raz pierwszy pokazałam jej ile w mleku jest tłustej warstwy ....wytrącona woda była tylko ledwo widocznym paseczkiem na dnie(mleko odstane z lodówki ) skończyły sie teksty o tym że pewnie mam chude mleko i mała sie nie najada...karmiłam ją 12 mcy....pisząc ten komentarz przy cycu zasypia właśnie mój 6 miesięczny synek...wiem jedno nic na siłe i słuchajmy siebie , bo kto inny jak nie matka wie co jest dla jej dziecka najlepsze...natura dała nam instynkt więc korzystajmy z tego daru ...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuchajmy siebie, otóż to! Matka w jakiś cudowny, niewyjaśniony sposób, wie co dla jej dziecka jest dobre. A w ogóle jak pokarm produkowany przez matkę (pomijając stosowanie różnych używek), przez jej organizm mógłby być nieodpowiedni dla dziecka, które przez 9 miesięcy nosiła pod sercem?!

      Dobrze, że matki mają instynkt.
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  3. Jakiś czas temu trafiłam z moją wówczas siedmiotygodniową córeczką do szpitala z zapaleniem płuc. Na miejscu zaraziłyśmy się rotawirusem. Lekarka uznała, że skoro jestem chora muszę przestać karmić piersią, bo szkodzę dziecku. Niemalże doprowadziła do utraty mojego pokarmu. Nawet pielęgniarki się dziwiły, że lekarka podjęła taką decyzję, bo przecież pokarm matki to naturalne przeciwciała dla dziecka. Nie brałam żadnych leków poza probiotykiem. Karmiłam dziecko po kryjomu, bo zależało mi na utrzymaniu laktacji. Na szczęście udało mi się i karmię moją trzymiesięczną córeczkę do dziś i zamierzam jak najdłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mit też będziemy obalać w drugiej części bzdur na temat karmienia piersią. Jest dokładnie tak jak piszesz, pokarm matki to naturalne przeciwciała dla dziecka. Choroba typu przeziębienie czy grypa w niczym tu nie przeszkadza.

      Powodzenia w dalszej drodze mlecznej, oby była piękna i niezbyt kręta :)

      Usuń
  4. "Powinnaś jeść tylko gotowane mięso i warzywa. " To tak po części prawda, na początku, w pierwszych miesiącach życia, lepiej stosować lekkostrawną dietę ( a nie oszukujmy się, ale gotowany na parze kurczak i warzywka są najdelikatniejsze ) ze względu na możliwość wystąpienia u maluszka alergii i kolek. Oczywiście stopniowo wprowadzamy alergeny i sprawdzamy jak dziecko zareaguje ( moją córkę wysypało np. po napoju imbirowym i więcej tego nie tknę ). Obecnie mój brzdąc ma 3 miesiące i jem raczej normalnie - unikam warzyw strączkowych bo lubią wzdymać i pomidorów ( czasem przetwory pomidorowe uczulają nawet mnie ). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń