wtorek, 24 czerwca 2014

Cesarskie cięcie vs poród naturalny

Kto czytał mój blog regularnie mógł zauważyć, że "nie mam nic" do cesarskiego cięcia. Nigdy do niego nie zachęcałam, ale też nigdy nie odwodziłam. Pisząc o połogu po porodzie naturalnym i po cesarskim cięciu, o powikłaniach zarówno po jednym i po drugim porodzie,o wszystkim co z porodem związane, starałam się pisać merytorycznie, jak to faktycznie wygląda i jak może się z tym czuć kobieta. Strasznie krzywdzące są komentarze, w których kobiety decydujące się na zabieg cięcia są szykanowane i przekonywane do tego, że powinny wybrać jedyną słuszną formę narodzin, czyli poród siłami natury.


Nie każda cesarka to zabieg na życzenie, a nawet jeśli, to nie każda kobieta ma wysoki próg bólu, nie każda jest w stanie psychicznie przejść przez wymagającą sytuację porodu, połogu i początkowej opieki nad dzieckiem. Rozumiem, że jako psycholog, działający na korzyść NFZ (bo poród naturalny jest tańszy od cesarskiego cięcia) i wszystkich dzielnych Matek Polek powinnam kopnąć taką kobietę nie powiem w co i nią potrząsnąć. No właśnie nie! Bo może niektórym dobrze zrobi szok i ostre słowo, ale niektórych trzeba głaskać, nie bez powodu zrodziła się forma terapii wspierającej. Ona też jest potrzebna. 

I nie mam zamiaru się tłumaczyć ze swojego empatycznego i wyrozumiałego podejścia do wyborów współczesnych kobiet. Jeśli matka chce rodzić naturalnie to super, jeśli z jakichś przyczyn woli cesarskie cięcie - ok! Jeśli chce karmić piersią, to wspaniale (zarówno dla niej jak i dla dziecka), jeśli nie, to zrozumiem.

Taki jest zawód psychologa, my nie oceniamy, tylko pomagamy.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz