piątek, 3 sierpnia 2018

System zdrowia w Polsce sprzyja cesarskim cięciom.

Dlaczego w Polsce mamy tak dużą liczbę cesarskich cięć. Czynników jest wiele, a najczęściej powtarzany to lęk przed bólem porodowym. Ale czy odpowiedź na tak trudne pytanie może być tak prosta? Na zwiększającą liczbę cięć ma wpływ wiele czynników, a jednym z nich jest z pewnością polski system leczenia i traktowania pacjenta. 


System zdrowia

Strach przed porodem musi być znacznie większy w Polsce niż np. we Francji, gdzie znieczulenie zewnątrzoponowe proponowane jest każdej rodzącej i blisko 80% z niego korzysta. Tymczasem w Polsce mówi się kobietom, że znieczulenie jest bezpłatne i każda przyszła mama może z niego  skorzystać. A w praktyce podawane jest wtedy, gdy to konieczne. Jakoś dziwnie, że ta konieczność rzadko zachodzi. Rodząca, która prosi o znieczulenie często słyszy, że już za późno, nie ta faza porodu, że już, już lada chwila urodzi i da radę itd. Nawet jeśli przyszła mama spróbuje się "zabezpieczyć" i opłaci w jakiś sposób znieczulenie, nie ma żadnej gwarancji, że w czasie akcji porodowej w szpitalu dostępny będzie anestezjolog. I jak tu podejść do tematu porodu na spokojnie? 

Wiek przyszłej mamy

Ten detal też ma znaczenie. Przecież dawniej rodziły 20-latki, a obecnie normą stały się porody 30-kilkulatek. Gdyby nie cesarskie cięcie, większość kobiet po 35 - 40 roku życia nie miałaby szansy na urodzenie dziecka. Z wiekiem zaburzeniu ulega funkcja mięśni macicy - ich spontaniczne skurcze stają się słabsze i pojawia się konieczność wykonania cięcia.

Budowa i masa ciała

Mówimy tu o budowie ciała matki oraz masie ciała dziecka. Budowa kobiety się nie zmienia, miednica się nie "rozciąga", a dzieci przecież rodzą się coraz większe. Przekonywanie kobiet do porodu naturalnego w sytuacji, gdy budowa ciała jest drobna, a dziecko ważny prawie 4 kilko, jest po prostu nieludzkie. 

Powstaje pytanie, czy można zmniejszyć liczbę cesarskich cięć? 

Z pewnością gwarantowane i pewne znieczulenie w czasie porodu (nie mówię tu o masażu pleców, ani o porodzie w wodzie...) mogłoby wpłynąć na poczucie bezpieczeństwa kobiet, które bez obaw rodziłyby w państwowych szpitalach. Znaczenie mogłaby mieć również większa liczba lekarzy w weekendy oraz święta, a także większa liczba anestezjologów i przede wszystkim ludzkie podejście do kobiety, poparte wiedzą medyczną i dobrem zarówno matki jak i dziecka. Sumienie zostawmy tam gdzie jego miejsce. A jeśli już, to kierujmy się sumieniem kobiety leżącej na sali porodowej, a nie swoim. I nie róbmy innym tego, co nam niemiłe.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz