sobota, 5 lipca 2014

System zdrowia w Polsce sprzyja cesarskim cięciom.

Dlaczego w Polsce mamy tak dużą liczbę cesarskich cięć. Czynników jest wiele, a najczęściej powtarzany to lęk przed bólem porodowym. Ale czy odpowiedź na tak trudne pytanie może być tak prosta? Na zwiększającą liczbę cięć ma wpływ wiele czynników, a jednym z nich jest z pewnością polski system leczenia i traktowania pacjenta. 


System zdrowia

Strach przed porodem musi być znacznie większy w Polsce niż np. we Francji, gdzie znieczulenie zewnątrzoponowe proponowane jest każdej rodzącej i blisko 80% z niego korzysta. Tymczasem w Polsce mówi się kobietom, że znieczulenie jest bezpłatne i każda przyszła mama może z niego  skorzystać. A w praktyce podawane jest wtedy, gdy to konieczne. Jakoś dziwnie, że ta konieczność rzadko zachodzi. Rodząca, która prosi o znieczulenie często słyszy, że już za późno, nie ta faza porodu, że już, już lada chwila urodzi i da radę itd. Nawet jeśli przyszła mama spróbuje się "zabezpieczyć" i opłaci w jakiś sposób znieczulenie, nie ma żadnej gwarancji, że w czasie akcji porodowej w szpitalu dostępny będzie anestezjolog. I jak tu podejść do tematu porodu na spokojnie? 

Wiek przyszłej mamy

Ten detal też ma znaczenie. Przecież dawniej rodziły 20-latki, a obecnie normą stały się porody 30-kilkulatek. Gdyby nie cesarskie cięcie, większość kobiet po 35 - 40 roku życia nie miałaby szansy na urodzenie dziecka. Z wiekiem zaburzeniu ulega funkcja mięśni macicy - ich spontaniczne skurcze stają się słabsze i pojawia się konieczność wykonania cięcia.

Budowa i masa ciała

Mówimy tu o budowie ciała matki oraz masie ciała dziecka. Budowa kobiety się nie zmienia, miednica się nie "rozciąga", a dzieci przecież rodzą się coraz większe. Przekonywanie kobiet do porodu naturalnego w sytuacji, gdy budowa ciała jest drobna, a dziecko ważny prawie 4 kilko, jest po prostu nieludzkie. 

Powstaje pytanie, czy można zmniejszyć liczbę cesarskich cięć? 

Z pewnością gwarantowane i pewne znieczulenie w czasie porodu (nie mówię tu o masażu pleców, ani o porodzie w wodzie...) mogłoby wpłynąć na poczucie bezpieczeństwa kobiet, które bez obaw rodziłyby w państwowych szpitalach. Znaczenie mogłaby mieć również większa liczba lekarzy w weekendy oraz święta, a także większa liczba anestezjologów i przede wszystkim ludzkie podejście do kobiety, poparte wiedzą medyczną i dobrem zarówno matki jak i dziecka. Sumienie zostawmy tam gdzie jego miejsce. A jeśli już, to kierujmy się sumieniem kobiety leżącej na sali porodowej, a nie swoim. I nie róbmy innym tego, co nam niemiłe.

8 komentarzy :

  1. Zewsząd słyszy się, że zbyt późne CC było powodem śmierci lub niedotlenienia dziecka... Sama mam w najbliższej rodzinie dwa przykłady kobiet, które po 24 godzinnym porodzie mdlały i dopiero wtedy zrobiono im cesarkę. Mam wrażenie, że do porodów silami natury dąży się za wszelką cenę, czasem mając za nic zdrowie matki i dziecka. Sama rodziłam dwa razy SN, bez znieczulenia, choć straszono mnie, że z moimi gabarytami (160 cm wzrostu i 47 kg przed porodem, a w chwili porodu 64) na bank będe mieć CC. Nie miałam i nie żałuję, ale poród siłami natury nie jest pisany każdej kobiecie i nie ma w tym nic złego. Zdrowie i bezpieczeństwo matki i dziecka przede wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądra puenta: "zdrowie i bezpieczeństwo matki i dziecka przede wszystkim". Czasami po prostu nie da się urodzić naturalnie. Tak jak czasami kobieta nie jest w stanie karmić piersią i to trzeba zrozumieć, a nie potępiać.

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam

      Usuń
  2. A wywoływanie porodu? 3 razy byłam podpięta po kilka godzin do oksytocyny zanim zrobiono mi cesarskie cięcie w 42 tygodniu ciąży. Cieszę się, że córka jest zdrowa. Za drugim razem nie chciałam ryzykować, ani swojego zdrowia, ani dziecka, przy przyjęciu na oddział poprosiłam o cięcie i nie zgodziłam się na poród siłami natury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że dobrze się skończyło! Jak poród nie idzie w naturalny sposób, to każda minuta jest na wagę złota, szczególnie gdy wody odeszły. Lepiej zrobić cięcie o 3 dni za wcześnie, niż o minutę za późno.

      Usuń
  3. Już od jakiegoś czasu śledzę bloga, szkoda, że nie ma więcej takich osób jak Ty, które są tak empatyczne i które rozumieją, że kobieta oprócz fizyczności ma jeszcze psychikę,a nie każda kobieta jest super twardą babką i każda poród przechodzi inaczej. Sama jestem matką cesarkową, na dodatek na życzenie i bardzo miło się czyta te poprzednie posty, w każdym szpitalu powinien być taki psycholog ! :) A niestety system zdrowia w Polsce musi się unowocześnić, bo na razie to nie prowadzi do niczego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Miło mi czytać takie komentarze. Co do psychologa na takich oddziałach, to niesamowite jest, że Ministerstwo Zdrowia uważa, że np. na rehabilitacji jest on bardziej potrzebny niż na oddziałach ginekologiczno-położniczych... A wystarczyłoby, żeby ktoś był na miejscu przez 3 dni w tygodniu do dyspozycji kobiet z patologii ciąży i położnictwa. Taki mamy właśnie system. Chory. I nie ma się co dziwić, że kobiety idą do psychiatry po odpowiednią diagnozę, albo płacą po kilka tysięcy w prywatnych klinikach.

      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Lekarze teraz "wymuszają" poród SN. Ja przed ciążą ważyłam 48kg, a syn urodził się 4340g oczywiście przez CC po 15 godz walki na porodówce. Byłam tydzień po terminie. Trzy doby praktycznie nic nie spałam przez nieregularne, rwane skurcze z kręgosłupa. ktg nic nie pokazywało, byłam tydzień po terminie, więc codziennie byłam na badaniach w szpitalu. gdy po tym czasie trafiłam na porodówkę z lekkim krwawieniem, ktg nadal nic nie pokazywało mimo, że płakałam z bólu. Rozwarcie było minimalne. przez całą noc kazali mi skakać na piłce. Rano przebili pęcherz płodowy, bo nie było żadnych postępów. Potem oksytocyna. Następnie znieczulenie, znowu oksytocyna i znowu znieczulenie. Po tych 15godz byłam wykończona i kompletnie bez sił, a skurczy partych i tak nie było, mimo że pełne rozwarcie było już od prawie 3 godzin. Przyszła Pani doktor i stwierdziła, że dziecko nie jest aż tak duże, że dam radę i że CC na życzenie nie robią. Dopiero gdy zaczęłam "odpływać" zabrali mnie na sale operacyjną. Ta sama Pani doktor stwierdziła, że jednak syn jest duży i nie dałabym rady urodzić. Mimo to bardzo dobrze wspominam cały ten poród i jestem szczęśliwa, że mój synek urodził się taki zdrowiutki:) Teraz się śmieje, że za jednym razem przeżyłam dwa porody:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście pozdrawiam Panią Blogerkę, której wpisy śledzę regularnie!;)

      Usuń