poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Kiedy matka jest dobra? Kiedy rodzi naturalnie i karmi piersią.

O tym jak trudno jest być matką w Polsce pisałam już wielokrotnie. O tym, że sposobem urodzenia, metodą karmienia i stylem wychowywania interesuje się nasza rodzina, znajomi, sąsiedzi i nawet obcy ludzie zza monitora, także. I dziś trafiłam na kobietę, która z ust wyjęła mi pewne słowa...

"Kiedy zostajesz matką w Polsce przestajesz być osobą prywatną. Może nie latają za Tobą paparazzi i obcy ludzie nie wysyłają Twoich zdjęć na Pudelka, ale sprawą publiczną staję się to, jak urodziłaś, jak karmisz i jak będziesz wychowywać swoje dziecko. Najlepsza matka to ta, która rodzi naturalnie (Choćbyś miała przeć przez dwa dni, po porodzie musiałabyś robić plastykę pochwy, a Twoje dziecko miałoby ubytki na zdrowiu). Musisz też karmić naturalnie (Choćbyś nie miała pokarmu albo ochoty na wkładanie swoich brodawek w usta dziecka). Wtedy jesteś zuch-dziewczyna, prawdziwa Matka Polka, bohaterka, wzór dla innych.
 
Najgorszą zaś opcją jest poród przez cięcie cesarskie (Boisz się bólu? Co z Ciebie za kobieta? Masz wskazania medyczne? Ja też miałam, ale rodziłam naturalnie!) połączone z karmieniem mlekiem modyfikowanym (Nie wiesz, że badania pokazały, że dzieci karmione mlekiem modyfikowanym są mniej inteligentne, otyłe i mają cukrzycę?). Wtedy w ogóle ciężko nazwać Cię matką. No bo ani nie wiesz co to ból porodowy, ani nie znasz tego mistycznego uczucia jakim jest wysysanie z Twojej piersi mleka. Takim jak Ty powinna się przyjrzeć opieka społeczna, bo z całą pewnością Twoje dziecko nie będzie szczęśliwe, a Ty będziesz je karmić słoikami (a wiadomo, że w tych słoikach czai się śmierć).
 
Nigdy nie spotkałam się z bojówkami matek, które rodziły przez CC i karmiły dziecko mlekiem modyfikowanym. Nigdy nie czytałam ich nachalnej propagandy i wychwalania swojego wyboru jako najlepszego na świecie. Nie wiem, czy są bardziej świadome, czy bardziej cenią sobie wolny wybór, czy po prostu nie interesuje ich to, jak rodzą i karmią inne matki, bo skupiają się na swoim życiu.
 
Ale za każdym razem kiedy pojawia się temat rodzenia albo karmienia, to z najdalszych zakątków Internetu wyskakują gorące propagatorki jedynego właściwego stylu macierzyństwa – naturalnego rodzenia i naturalnego karmienia. Jest wśród nich trochę kobiet, które swoje opinie ograniczą do: “wolę rodzić naturalnie niż przez CC” oraz “moim zdaniem karmienie naturalne to lepszy wybór dla mnie i dziecka”. Ale za nimi czają się bojówki tych, które będą namawiać, nawracać a nawet straszyć te złe matki, które chcą skrzywdzić swoje dziecko."
 
Czekam na powrót czasów, kiedy każdy zajmował się swoim ogródkiem, kiedy bliscy pomagali sobie nawzajem, a nie wbijali nóż plecy, kiedy ludzie mogli swobodnie wychowywać dzieci, pracować, zostawać w domu, kiedy normalnie się żyło. A teraz to zawiść, zazdrość i doradztwo stosowane na każdym kroku.

10 komentarzy :

  1. Odpowiedzi
    1. Niech Bóg będzie z matkami i da im siłę, bo te bojówki łatwo nie odpuszczą.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Dokładnie tak to wygląda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba o tym mówić głośno, bo trudno jest zmienić tak zakorzenione poglądy.

      Usuń
  3. A ja się tylko zastanawiam- kiedy?! Kiedy to się stało, że nagle to wszystko- poród, karmienie, metody wychowawcze stały się sprawami publicznymi? Moja mama, 33lata temu, nie mogła mnie karmić piersią, bo podobno wymiotowałam po Jej mleku dalej niż widziałam. Praktycznie od dnia porodu karmiła mnie więc mm. I nikt, absolutnie nikt nie zaprzątał sobie tym głowy- ani Jej koleżanki, kuzynki, pani w aptece, nawet moja pediatra. Co ciekawe, a może najciekawsze- moja mama też sobie tym nie zaprzątała głowy.
    I tak mi się marzy, że to tylko taki chwilowy trend- ta "wrażliwość" na losy tych wszystkich "biednych" dzieci urodzonych przez cc, karmionych mm i słoiczkami...
    Pozdrawiam
    Marta- mama karmiąca cycem (żeby nie było), słoiczkami i po dwóch cesarkach :) Ze wskazań medycznych- ale to się przecież nie liczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj niestety to prawda...i niestety to my kobiety wyrządzamy sobie same taką krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisałam to na fejsie, napisze i tu: Czyli jednym słowem "ciężko mnie nazwać matką" I wiecie co? Dobrze mi z tym Bo najgorszą krzywdę zrobiłabym mojemu dziecku (i przez pierwsze miesiące po porodzie robiłam) przejmując się tym. Tym, że jakieś obce baby, znajome i lekarze pierdzielą o tym, że miałam cc i karmiłam mm. Zamiast najzwyczajniej w świecie cieszyc się, że mam (a jednak!) najpiękniejsze, najmądrzejsze i zdrowe dziecko. Mamy po cc i karmiące mm - zróbcie najlepsze co możecie dla siebie i swoich dzieci - olejcie komentarze tych, którym gucio do Waszego życia
    A tu jeszcze doczytałam o słoiczkach i o Czizas, chyba się oddam w ręce policji, bo słoiczkami też karmiłam, aaaaa (mój Syn przez długi czas mógł jeśc tylko to, bo paradoksalnie, tylko to nie szkodziło jego zdrowiu). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. rozmowa zasłyszana dwóch kobiet:
    - ta moja sąsiadka urodziła wczoraj. Cesarkę miała.
    - cesarkę? to znaczy nie urodziła.
    Cesarskie cięcie to nie poród. Rodzić powinno się 5 dni, po czym kobieta powinna przegryźć pępowinę, zjeść łożysko i opowiadać, że nie było tak źle a w ciąży mogłaby chodzić całe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć... Takie czasy.

      A już nie daj Boże podejmij decyzję o tym, żeby świadomie wybrać cesarskie cięcie, bez wskazań, ale z jakimś wewnętrznym przekonaniem, że to jest metoda dla ciebie. Myślę, że długo się takie myślenie nie zmieni.

      Usuń