poniedziałek, 6 października 2014

"Jeszcze trochę pożyć..." - Ania Przybylska

Nigdy wcześniej nie reagowałam tak na śmierć obcej mi osoby, gwiazdy, kogoś ze szklanego ekranu. Ale śmierć aktorki Anny Przybylskiej jest dla mnie jakimś ciosem. Dlaczego młode osoby, mające trójkę malutkich dzieci, poukładane życie, spełnione zawodowo, można by powiedzieć mające wszystko co ważne, odchodzą?! Jak to się dzieje, że medycyna potrafi sobie poradzić z wieloma trudnymi przypadkami nowotworów, a z tym sobie nie poradziła? Dlaczego?! Jak?! 


Kiedy dziś czytam fragment wywiadu Ani Przybylskiej, coś staje mi w gardle.

Teraz rozumiem, co to znaczy naprawdę cieszyć się każdą chwilą. Doceniam każdą minutę. (...) Przesterowałam swoją głowę na pozytywne myślenie. Żeby cieszyć się życiem. (...) Najbardziej chciałabym wyjść z tej sytuacji, w jakiej się teraz znajduję, i móc funkcjonować tak, jak funkcjonowałam do tej pory. Jeszcze trochę pożyć. Bardzo głęboko wierzę, że mi się to uda. (...) Niczym nie do zastąpienia jest czas spędzony z przyjaciółmi i rodziną przy dobrym obiedzie - mówiła kilka miesięcy temu w ostatnim wywiadzie, którego udzieliła "Vivie!". 

Chciałabym, aby nauka, medycyna znalazła rozwiązanie i dała szansę na dłuższe życie również osobom, u których pojawia się diagnoza - nowotwór złośliwy. Żeby takie osoby jak Ania Przybylska nie odchodziły tak młodo z tego świata. 

 A my, mówmy sobie "kocham" jak najczęściej, przytulajmy się, cieszmy się z tego, że jesteśmy zdrowi, że słońce świeci, że pod butami szeleszczą jesienne liście.

1 komentarz :

  1. Czuję to samo, co Pani. Wsiadając dziś rano do auta, włączyłam radio i była to pierwsza wiadomość, jaką usłyszałam... " Zmarła Anna Przybylska, po ciężkiej chorobie, miała 35 lat...". Nie dowierzałam... Jak to? Taka młoda.... trójka dzieci, dlaczego? To niemożliwe.... Jest naprawdę przykro :-(

    OdpowiedzUsuń