sobota, 24 stycznia 2015

Nastolatek - krótki instruktaż.

Zawsze myślałam, że trudny do przejścia jest bunt dwulatka, później zauważyłam, że u pięciolatka występuje inna forma tego buntu, aż tu nagle pojawia się bunt nastolatka. I to jest dopiero wyzwanie. Jak nawiązywać kontakt i spędzać czas z dzieckiem, które próbuje się zamknąć we własnym, nastoletnim świecie, które jest na etapie odkrywania swojej tożsamości i jak niepodległości broni swojej prywatności?


Najważniejsze to dać dziecku przestrzeń. Przestańmy ciągle wymagać, sprawdzać i kontrolować. Wszystko to robią nauczyciele w szkole, dlatego w domu czasem warto odpuścić. Kiedy dziecko ma ciężki dzień w szkole np. 9 lekcji i jeszcze musi wstać o 6 rano, żeby na nie zdążyć, ma prawo być zmęczone. Dlatego po szkole, powinno mieć czas tylko i wyłącznie na tzw. "nic nie robienie". Czasem wracamy po pracy i czujemy się intelektualnie zaspokojeni oglądając reklamy w telewizji. Widocznie jest to coś, czego w danej chwili potrzebujemy. Każdy tak ma, nastolatek również.

Odrabianie lekcji. Z jednej strony dziecko staje się coraz bardziej samodzielne, a z drugiej czasem potrzebuje naszej pomocy. Oczywiście rzadko o nią prosi, ale zdecydowanie apeluje dziennik klasowy na wywiadówce. Jeżeli problemem staje się historia, to wypiszmy dziecko z tego przedmiotu! Oczywiście żartuję.

A tak poważnie, jeżeli chcemy nastolatka zainteresować historią, to nie czytajmy tego, co ma w podręczniku, ani nie odpytujmy z dat i innych zagadnień. Opowiedzmy o tym. Oznacza to, że najpierw sami musimy poświęcić x czasu, na zapoznanie się z materiałem, a dopiero później przekazać tą wiedzę dziecku.

Syn lub córka mają problem z językiem angielskim/ niemieckim/włoskim itd. Słówek mogą się uczyć z Tobą podczas jazdy samochodem, w sklepie, u lekarza. Możesz w prosty sposób dialogować z dzieckiem w danym języku, w weekend możecie wspólnie oglądnąć film np. w języku angielskim, co może być dodatkową motywacją dla dziecka, aby samodzielnie zdobywało wiedzę. Tłumacząc konstrukcje zdań możesz na dużych kartkach rozrysowywać jak zdanie powinno wyglądać w czasie teraźniejszym, a jak w przeszłym. Dziecku łatwiej będzie zapamiętać te informacje, kiedy będą ciekawie graficznie zaprezentowane. Wniosek z tego jest taki, że chcąc pomóc dziecku w nauce, musisz wysilić się na trochę kreatywności, inaczej Ty będziesz pierwszą osobą, która polegnie. Nie da się w nerwowej atmosferze, w krzyku, pospieszaniu nauczyć dziecka materiału, z którym ma problem. Więc Ty będziesz wyczerpana, a nastolatek wciąż nieprzygotowany.

Spędzanie czasu z dzieckiem. Im nastolatek starszy, tym większy problem ze wspólnym czasem. W pewnym momencie rodzice ze zdziwienia wyjść nie mogą, kiedy dziecko mówi: "Nie jadę w tym roku z wami na wakacje."

Cóż. Taki moment przychodzi i trzeba się z tym zmierzyć. Jeżeli to nie jest za wcześnie (uważam, że głos 12-latka w kwestii wakacji nie powinien być jeszcze decydujący), a dziecko może w tym czasie zostać pod opieką np. dziadków, należy rozważyć osobne wakacje. Współcześni nastolatkowie mają inne potrzeby niż adolescenci 20 lat temu. 14-latek może mieć swoją wizję dwumiesięcznego luzu, zupełnie odmienną od wizji rodziców. Jeżeli jest to zorganizowany obóz, na który pojedzie z kolegami z klasy, wszystko ok. Gorzej jeżeli dziecko chce zmarnować czas na siedzenie w domu i klasyczne nudzenie się, wtedy powinniśmy interweniować i zadbać o zorganizowanie mu wakacji. 

Ale przecież nie spędzamy czasu z dzieckiem tylko podczas wakacji. Problem pojawia się, kiedy na co dzień, dziecko próbuje się odciąć i odsuwać od rodziców. Mówiąc "odsuwanie" nie mam na myśli zdrowej separacji dziecka, usamodzielniania się i poszukiwania własnej tożsamości. Rozumiem przez to wszechogarniające milczenie, skoncentrowanie tylko na sobie i niechęć wobec rodzinnej integracji. W takiej sytuacji, podobnie jak przy odrabianiu lekcji, musimy wydobyć wszelkie pokłady naszej wyobraźni i kreatywności. Polecam wspólne uprawianie sportu. Latem rolki, rower, zimą może być wspólne bieganie, narty. Aktywność fizyczna nastraja nas pozytywnie. W organizmie uwalniają się endorfiny, więc jest szansa na to, że nastolatek zechce z nami porozmawiać o szkole, swoich problemach czy nastrojach. Jeżeli jeszcze uda nam się wprowadzić sport, jako formę odpoczynku od nauki lub innych obowiązków, będzie to aktywność, w którą dziecko szczerze się zaangażuje. 

Na koniec zasada zamkniętych drzwi. To jest coś, przez co każdy z nas przechodził, nie uwierzę, że mogło być inaczej. W życiu każdego nastolatka, przychodzi taki moment, że musi mieć zamknięte drzwi do swojego pokoju. I nie ma takiej siły, która mogłaby to zmienić. Potrzeba prywatności, własnej przestrzeni, intymności to ważne aspekty dojrzewania i rodzice absolutnie nie powinni ich naruszać. Jeżeli nasze dziecko zamyka drzwi, pukajmy zanim wejdziemy. Ale spokojnie, bo dzień glorii i chwały nadejdzie i drzwi w końcu się otworzą. A nasze dziecko zechce nawiązać z nam nową, dojrzalszą i opartą na innych zasadach relację.

2 komentarze :

  1. To jest naprawdę trudny wiek. Sama pamiętam siebie z tego okresu... dramat :P Ale zanim moje dzieci pójdą do gimnazjum, to jeszcze trochę czasu minie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korzystaj póki możesz :) Gimnazjum to chyba najgorszy etap w całej edukacji. Ale nie wiem jeszcze jak to będzie z dzieckiem (prawie dorosłym) w liceum... może wszystko jeszcze przede mną.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń