środa, 14 stycznia 2015

Pigułka "dzień po" to nie jest lekarstwo, to trucizna! Czyżby?

Piszę artykuł na komputerze, w między czasie oglądając DDTVN i nagle wyskakuje mi z odbiornika jakaś baba (nie mogę jej inaczej nazwać, bo jestem bez okularów), która przerywa, rzuca się na innych rozmówców, podnosi głos, prowokuje, nie szanuje innych podczas gdy oni się wypowiadają, generalnie budzi dyskomfort widza. Zakładam w końcu okulary i widzę panią Terlikowską. Rozumiem, że pani została zaproszona żeby podnieść oglądalność, chyba się to udało, bo jej opinie są tak skrajnie katolickie, że bardziej się już nie da. Biblia nie głosi chyba tak restrykcyjnych prawd i poglądów jak pani Małgorzata. Ale nie o to chodzi.


Nie ma równych i równiejszych, każdy pogląd (teoretycznie) powinniśmy szanować, możemy się nie zgadzać, ale w cywilizowanym kraju wypadałoby się szanować. Tylko tyle i aż tyle. Jeśli nie jestem lekarzem, moja wiedza nie jest poparta jakimiś studiami czy doświadczeniem, to nie wypowiadam się na dany temat. A tą drogą poszła właśnie pani Małgorzata. Pouczanie ginekologa na temat cyklu kobiety, zapłodnienia i definicji poczęcia jest kompromitujące. W tym momencie dźwiękowiec powinien był wyłączyć mikrofon tej pani. Chociażby z szacunku do widzów. Bo ja słuchając tej katooszołomki czułam się zażenowana.

Ktoś tu chyba zapomniał, że Bóg dał człowiekowi wolną wolę. Ale według pani Terlikowskiej należy chyba zakazać wszystkiego co nie jest po jej myśli, w myśl zasady wolny wybór tak, ale tylko tego co ja uważam za słuszne.

Przykre jest to, że w tym kraju dziecko poczęte (nawet jeśli to tylko komórka której nie da się dalej rozwijać) jest skarbem narodowym i kobieta ma niewiele do powiedzenia, a już urodzone dziecko - to tylko i wyłącznie problem rodziców czy samej matki. Pani Terlikowska, ze swoją inteligencją i wyrazistością zrobiłaby więcej dobrego, gdyby zajęła się trudną sytuacją matek wracających do pracy po urlopach macierzyńskich, żałosną wysokością zasiłków macierzyńskich, czy opieką prenatalną i warunkami w jakich rodzą kobiety w Polsce. Bo argumenty, które pani podnosi, że trzeba zacząć od edukacji seksualnej, są śmieszne, żeby nie powiedzieć żałosne. Jeżeli nasze dzieci mają być uczone wychowania seksualnego, nie powinno, ba, nie może się to odbywać pod przykrywką wiary katolickiej, ani żadnej innej. Edukację seksualną nie powinna prowadzić katechetka, ksiądz, ani żadna pani typu Terlikowska. To powinien być psycholog lub seksuolog, a najlepiej dwa w jednym. 

Osobiście cieszę się, że Unia podejmuje takie odważne decyzje i cieszę się, że Polska de facto stoi przed faktem dokonanym, bo inaczej dalej żylibyśmy w ciemnogrodzie. Każdy oczywiście będzie mieć swoje zdanie w tej dyskusji, ale najważniejsze to szanować się. Pani Małgosiu, proszę nie iść tą drogą! Proszę pozwolić innym na wypowiedzenie własnego zdania.

6 komentarzy :

  1. "Przykre jest to, że w tym kraju dziecko poczęte (nawet jeśli to tylko komórka której nie da się dalej rozwijać) jest skarbem narodowym i kobieta ma niewiele do powiedzenia, a już urodzone dziecko - to tylko i wyłącznie problem rodziców czy samej matki. Pani Terlikowska, ze swoją inteligencją i wyrazistością zrobiłaby więcej dobrego, gdyby zajęła się trudną sytuacją matek wracających do pracy po urlopach macierzyńskich, żałosną wysokością zasiłków macierzyńskich, czy opieką prenatalną i warunkami w jakich rodzą kobiety w Polsce."- święta prawda! Niestety ileż prościej jest debatować na tematy "bezpieczniejsze", nie związane z pieniędzmi itp. Gdyby energię na czcze dyskusje, przeznaczyli na pomoc wielodzietnym rodzinom czy zachęcenie młodych do rodzicielstwa poprzez odpowiednie zasiłki, to nasz kraj byłby odorbinę bardziej cywilizowany. Niestety na takie zmiany w mentalności musimy jeszcze wiele lat czekać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jak nasze dzieci będą już dorosłe, to będą żyć w Polsce rządzonej przez mądre głowy. I takie tematy będą omawiane tylko i wyłącznie w formie żartu.

      Dziękuję za komentarz!

      Usuń
  2. Edukacja seksualna powinna dotyczyć tylko tego JAK stosować antykoncepcję. Kwestię CZY powinno się pozostawić każdemu do rozstrzygnięcia we własnym zakresie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Wiedza jak stosować takie środki to podstawa.

      Usuń
  3. Każdy ma wybór i właśnie kwestia podjętego wyboru powinna decydować, a nie dostępność takiego, czy innego rozwiązania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce "inni" lubią za nas decydować. Jak rodzić dzieci, ile ich rodzić, jak karmić... itd. Byłoby cudownie gdyby wyboru mogli dokonać sami zainteresowani.

      Usuń