czwartek, 12 lutego 2015

Pierwsze takie USG.

 Jakoś tak racjonalnie staram się przeżywać ciążę. Nie uskarżam się (nadmiernie) na różne dolegliwości, nie rezygnuję z dotychczasowych aktywności, chodzę na siłownię, ale ćwiczę z umiarem, jeżdżę na nartach, ale ostrożnie, nie przesadzam z trzymaniem jakiejś diety, ale staram się zdrowo odżywiać. Więc myślałam, że jak już jestem taka rozważna i nieromantyczna w tym przeżywaniu, to widok USG nie będzie jakoś nadmiernie poruszający. Nie umiałam sobie wyobrazić głębokiego wzruszenia, o łzach nie wspominając, na widok dziecka na monitorze, w obecności bądź co bądź obcego człowieka, czyli lekarza. Być może myślałam tak dlatego, bo zazwyczaj oglądałam małą plamkę, na podstawie której nie można było stwierdzić co to jest, gdyby nie wiedza medyczna i doświadczenie ginekologa. Ale dziś był ten dzień...

... dzień wzruszenia. Łez. Szybszego bicia serca. Próby złapania oddechu. Wielkich oczu wpatrujących się w monitor i chłonących każdy ruch maleńkiego dziecka. Wyostrzonego słuchu, łapiącego każde uderzenie serca. Bo to już jest dziecko, widać główkę, rączki, nóżki. To już nie jest mała plamka. Człowiek się rozwija. Patrzę na to zdjęcie USG i znowu się wzruszam, bo to moje dziecko. Nie czuję jeszcze, że mój brzuch rośnie czy się zaokrągla, ale czuję jak skrzydła mi wyrastają. I to wszystko dzięki temu Małemu Człowiekowi. Cudownie, że on jest i jeszcze cudowniej, jak już będzie z nami. 

Przedstawiam Wam Małego Człowieka.


6 komentarzy :

  1. Gratuluję :) wszystkiego dobrego dla was :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Właściwie, to powinnam napisać dziękujemy ;)

      Usuń
  2. Cztery centymetry bezgranicznego szczęścia :-) Buziaki ;-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, całe 4 cm szczęścia :)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje! :) Mnie też się łezka zakręciła w oku jak pierwszy raz na USG nasze maleństwo zobaczyłam, niesamowite przeżycie i pierwszy naoczny dowód tego, że wewnątrz nas tworzy się nowe życie. :)

    OdpowiedzUsuń