wtorek, 17 lutego 2015

Zabierzmy pieniądze dzieciom z Oddziałów Kardiochirurgii. A co!

Polska. Piękny kraj, w którym zabieramy pieniądze Oddziałom Kardiochirurgii Dziecięcej, żeby było na pomoc frankowiczom, na naprawienie szkód wyrządzonych przez dziki, na ratowanie nierentownych kopalń, na niesłużbowe podróże posłów i na drogie tłumaczenia niektórych ministrów. 


Nie chcę się zastanawiać, co ja bym zrobiła na miejscu matek, które słyszą, że nie wiadomo czy będą pieniądze na kolejne operacje ich dziecka, że nie wiadomo czy dziecko wciąż może zostać na oddziale, bo dzienny koszt to ok 3 tys. zł, że nie wiadomo czy dziecko wyzdrowieje.

Polska to kraj, w którym Urząd Skarbowy i ZUS działają w ekspresowym tempie, dzwoniąc do ciebie dzień po terminie płatności, że owej płatności nie dokonałeś. US i ZUS jest jak Pendolino, wszystko fajnie, pięknie, ale o kulach nie wejdziesz, bo konduktorowi nie zgłosiłeś 2 dni wcześniej, że będziesz potrzebować pomocy. Codziennie jak oglądam wiadomości, zastanawiam się co jeszcze może się zdarzyć, co wymyślili ministrowie i cudowna pani premier, uprawiająca rozdawnictwo na lewo i prawo i jak słyszę, to ogarnia mnie lęk. Zwiększamy finansowanie na armię i zbrojenie (co akurat jest dobre i potrzebne), tylko szkoda, że dopiero teraz. Wątpię, żeby agresor czekał pod naszymi granicami, aż się uzbroimy, wyszkolimy i zamontujemy tarczę antyrakietową. Polska podejmuje dobre decyzje, ale z dużym opóźnieniem. Zazwyczaj czekamy na jakieś tragedie, coś się musi stać, żeby zmiany na lepsze nastąpiły. Rozumiem, że w przypadku dzieci na Oddziałach Kardiochirurgii musimy poczekać, aż rodzice pożegnają któreś z nich, dlatego bo szpital nie miał pieniędzy na leczenie. 

To jest straszne, że większość z nas płaci podatki, odprowadza składki, co miesiąc dostaje dużo niższą pensję, bo Państwo zabiera przedsiębiorcom, a kiedy przychodzi do konieczności skorzystania z tych pieniędzy w postaci leczenia szpitalnego, to nie ma gwarancji, że do tego dojdzie. Może lepiej nie płacić i odkładać do skarpety. W razie konieczności wyciągniemy skarpetę z szafy i sami zapłacimy za operację naszego dziecka. Bo na NFZ i Ministerstwo Zdrowia nie ma co liczyć. 

Na blogu raczej nie pojawiają się tematy polityczne, ale obok tego trudno mi było przejść obojętnie.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz