niedziela, 24 maja 2015

Teksty, których wolałabym nie słyszeć w ciąży.

Mnie również to dopadło... Nie da się tego uniknąć. Jestem w 6 miesiącu i niestety zdążyłam już usłyszeć słowa, za które mam ochotę rozszarpać. Kobieta w ciąży to delikatna materia, mam na myśli szczególnie te panie, które ciąże przechodzą w sposób inny niż reszta populacji. I jestem właśnie tym gatunkiem. Bo ja ciąże przechodzę nie tyle książkowo, co "bezobjawowo". Do tej pory nie pojawiły się uciążliwe dolegliwości takie jak nudności, wymioty (nie liczę tu jednorazowego epizodu), zachcianki ciążowe (całe życie mam zachcianki i staram się w miarę możliwości je zaspokajać :) ), zmęczenie i senność (kto nie ma tego problemu w dzisiejszych czasach?), zgaga, zaparcia, bóle w podbrzuszu, bóle pleców, puchnięcie nóg (to może jeszcze przede mną), omdlenia, bóle głowy itd, itp. Nie czuję się też ociężała, duża, opuchnięta. Do tej pory przytyłam 7 kg, w życiu tyle nie ważyłam, ale środek ciężkości utrzymuję, jaskółkę na jednej nodze zrobię i generalnie jest dobrze. 


Kiedy idę do ginekologa ten często zaczyna zdanie od:
- Co słychać? Niech się pani na coś poskarży. 
- Yyyy... często sikam? 

No, i to by było na tyle z moich dolegliwości. Przejdźmy zatem do tego, co ja w tej ciąży usłyszałam, a czego wolałabym nie usłyszeć. 

1. W ogóle nie widać, że jesteś w ciąży. Wyglądasz jakbyś zjadła porządny obiad! 


Szczerze nienawidzę tego tekstu, a słyszę go niemal za każdym razem gdy spotykam kogoś z dalszej rodziny, znajomych, których długo nie widziałam, obcych ludzi, którzy dowiadują się, że jestem w ciąży. Jeśli kobieta w 6 miesiącu ciąży wygląda jakby zjadła duży obiad, to ja dziękuję... Albo ktoś jest idiotą, albo nie jest w stanie wysilić się na lepszy komplement. Jeśli chcesz powiedzieć ciężarnej, że dobrze wygląda, to po prostu powiedz: "Świetnie/ślicznie/super wyglądasz". To jest bezpieczny komunikat. Bo nie każdej przyszłej mamie zrobisz przyjemność mówiąc, że zaczynając 3 trymestr wygląda jak po porządnym obiedzie. Bardzo cieszę się, że jestem w ciąży, dobrze czuję się z brzuszkiem, kobieco i nawet seksownie, ale kartki na czole sobie nie przykleję. Jestem w ciąży i to już trudno ukryć, po prostu. 

2. Jesteś taka chuda, musisz jeść więcej mięsa!


Trochę w temacie punktu 1. Ale rozumiem, że mięso to recepta na wszystko. Po pierwsze mam lekkie niedobory żelaza, ale żeby je uzupełnić i zaspokoić potrzeby mojego syna, musiałabym zjeść ze 4 kg mięsa dziennie... Na szczęście są też suplementy diety, które w ciąży są absolutnie konieczne. Po drugie, mogę po prostu nie mieć ochoty na mięso. Po trzecie, jako przyszła matka, osoba z wyższym wykształceniem, psycholog i w miarę rozgarnięta życiowo osoba, staram się dać mojemu dziecku wszystko co najlepsze. Więc, jeśli jem mięso w umiarkowanych ilościach to bynajmniej nie dlatego, że chce zrobić na złość maluchowi w brzuchu, mogę mieć inne powody. Mogę też uważać, że mięso nie jest dobre na wszystko. 

3. Sytuacja obiadu. Rodzinnego. 10 osób przy stole. Ktoś mi podaje miskę z sałatą, ja już lekko się podniosłam i wyciągnęłam ręce, żeby sięgnąć po tą miskę. I nagle ta osoba mówi: "O nie, ty jesteś w ciąży, ty nie możesz się naciągać!" I podaje tą miskę siedzącemu obok gościowi, a ja tak wiszę z tymi rękami nad stołem w lekko uniesionej pozycji... 


No ku*?!.#!* Generalnie denerwuje mnie robienie happeningu przy rodzinnym stole, w dodatku w sytuacji kiedy już się naciągnęłam. Dla mnie to agresywny komunikat, próbujący udowodnić tezę, że "JA wiem lepiej od ciebie i ty mnie słuchaj, bo JA wiem co dla ciebie dobre, dobrze że masz MNIE". Nienawidzę kiedy ktoś w ten sposób próbuje zwrócić na siebie uwagę.

4. Kiedy rodzisz? Jak rodzisz? Gdzie rodzisz?


To są te pytania, które w żaden sensowny sposób nie zmienią życia pytającego i właściwie nie widzę sensu, żeby je zadawać. Po pierwsze, nie wiem kiedy rodzę, bo poród nie wybiera, poród się dzieje wtedy kiedy ma się dziać. Po drugie, to jak rodzę to już tylko i wyłącznie moja sprawa i oczywiście mojego męża. Gdzie rodzę, również. 


5. Macie już wybrane imię? Nie?! To może Krzysiu? Stasiu? Grzesiu? 


Myślę, że jako rodzice, poradzimy sobie również z tą trudną decyzją... samodzielnie. Jeśli nie prosimy: "pomóżcie nam wybrać imię, bo kompletnie nie mamy pomysłu", to naprawdę lepiej ugryźć się w język i te imiona zostawić dla siebie i dla swojego ewentualnego potomka. Myślę, że rodzice mają z jednej strony duży dylemat jak dać dziecku na imię, ale z drugiej strony to jednak przyjemność i zostawcie ją rodzicom tego dziecka.

Znajdzie się jeszcze parę tekstów ale już mniejszego kalibru. Przynajmniej na mnie jakoś one nie działają. Myślę, że każda z nas ma taką swoją listę i jedyne co można zrobić, to uodpornić się na ludzką głupotę i pomyśleć, że nie każdy nam takim tekstem sprawić przykrość.

7 komentarzy :

  1. Teksty i pytania to jedno a co z dotykaniem brzucha ? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dotykanie jakoś mi nie przeszkadza. Nie wiem czemu :) Ale nawet jak robią to osoby z dalszej rodziny cy znajomi, których widzę dwa razy do roku .Z tym nie mam problemu :)

      Usuń
  2. Mnie najbardziej przeszkadza wszechobecne pytanie "co będzie?" i życzenie córki, bo przecież syna już mamy... Nie cierpię tego. Ja też już 6 miesiąc, na razie przytyłam 2 kg.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie najbardziej dobija " teraz to dopiero Zobaczysz, skończy się beztroskie życie"

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie najbardziej dobija " teraz to dopiero Zobaczysz, skończy się beztroskie życie"

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj ja też mam uczulenie na takie teksty. U mnie jest trochę odwrotnie na temat brzucha bo mam dość duży. Teraz zaczęłam 6 miesiąc i przytyłam 5 kg, więc bez tragedii a brzuszek od początku wyskoczył mi dość duży to każdy pyta: "czy to będą bliźniaki?" a jak mówię, że nie, to jest jeden dzidziuś to pada takt typu: "a może ten drugi się gdzieś schował? (hahaha...). Oczywiście wszystkich "złote rady" też na mnie działają jak płachta na byka ;) w końcu mam te 28 lat, więc już coś tam o życiu wiem, ale wszystkim się wydaje, że testy typu: "teraz to zobaczysz czym jest życie!" uważam za totalnie nie na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy mnie takie teksty nie spotkały, ale ja w ogóle chyba mało wrażliwa na opinie innych jestem i może nie zauważyłam nawet!😄

    OdpowiedzUsuń