niedziela, 7 lutego 2016

Grypa żołądkowa a karmienie piersią.

Plan na weekend był ambitny. ODPOCZĄĆ, zregenerować się, spędzić miło czas z rodziną. W piątek jeszcze wszystko było ok, natomiast w sobotę o 6.30 rano zaczął się koszmar. Jest takie powiedzenie "Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz mu o swoich planach". Myślę, że mi się udało. 


Na pewno znacie to uczucie, kiedy podniesienie szklanki z herbatą graniczy z cudem, odkręcenie butelki wody, to jak zwycięstwo w zawodach "Siłacze", a dojście do toalety urasta do rangi wejścia na Mount Everest. Po za skrajnym osłabieniem, brakiem apetytu, odruchem wymiotnym i bólem głowy jest coś znacznie gorszego, to moment, w którym próbujesz podnieść swoje kilkumiesięczne dziecko i po prostu nie masz siły. Co gorsza, nie możesz po prostu położyć się i leżeć, musisz to dziecko nakarmić piersią, więc chcąc nie chcąc, pomiędzy coraz częstszymi wizytami w toalecie, zbierasz się, resztką sił bierzesz dziecko na ręce, sadowisz się na łóżku/fotelu i karmisz. Ze łzami w oczach, bo bezsilność bierze górę. 

Podczas tego weekendu bałam się, że kończy się moja przygoda z karmieniem piersią. Był moment, kiedy mleko po prostu nie leciało, Leon ssał i po chwili zaczynał płakać. Ja zdenerwowana, on to wyczuwa - koszmar! Na szczęście, laktacja w końcu ruszyła. Natomiast ja, czułam się tak osłabiona i odwodniona, że kiedy udało się Leosia uśpić, niemal zemdlałam. Wtedy mąż zadzwonił na pogotowie. Od razu jednak zaznaczyłam, że nie ma opcji pójścia do szpitala pod kroplówkę - ja przecież karmię piersią! (dodam, że Leon nie je mleka modyfikowanego, chyba smak mu nie odpowiada, za butelką też nie przepada). Nie było więc możliwości, żebym pojechała na noc do szpitala. Porozmawialiśmy z rejestratorką, dostaliśmy kilka instrukcji przez telefon i jakoś przeżyliśmy. 

Jak sobie poradzić z grypą żołądkową?

Nie ma lepszej recepty na grypę żołądkową niż dostarczenie do organizmu dużej ilości płynów. Trzeba pić, pić i jeszcze pić. Jeśli na widok jedzenia mamy odruch wymiotny, to możemy zrobić głodówkę maksymalnie przez jeden dzień, następnego należy już wprowadzać dania lekkostrawne. Sucharki się sprawdzają. 

W aptece bez recepty można kupić gastrolit (piłam to teraz i w ciąży, bo 4 miesiącu też mnie dopadła grypa) - dzięki czemu uzupełniamy poziom elektrolitów. 

Odpoczynek - podczas zatrucia trudno robić cokolwiek innego, ale grypę trzeba po prostu wyleżeć.

W przypadku bardzo silnych biegunek bezpieczny jest lek enterol (bez recepty, lekarz ginekolog polecił mi to w 4 miesiącu ciąży). 

Taki koszmar trwa zazwyczaj 2-3 dni i człowiek w końcu wraca do żywych. W końcu człowiek może wziąć na ręce swoje dziecko, w końcu może się z nim pobawić, w końcu, ponownie, może się cieszyć z uroków niczym nie zmąconego karmienia piersią. 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz