poniedziałek, 21 marca 2016

Noś dziecko i przytulaj tak często, jak tylko się da!

Coraz częściej zatrudniamy na pełen etat ekspertów, żeby pomogli nam rozwikłać jak obchodzić się z dziećmi, innymi dorosłymi, czy samym sobą. Nie jest tajemnicą, że ci eksperci nie są w stanie dać recepty na "szczęśliwe życie". Stosujemy się do nowych, kolejnych już rad i teorii odnoszących się do wychowania dzieci czy nawiązywania relacji z innymi. Dlaczego? Czy aż tak pochłonęła nas współczesna machina, że przestaliśmy ufać swojemu instynktowi, zdrowemu rozsądkowi i naturze ludzkiej? A może warto wrócić do korzeni, do prostych zasad, do tych, na których opiera się cała cywilizacja, i do tych, które wychowały setki tysięcy szczęśliwych dzieci. 


Nigdy nie byłam fanką literatury związanej z tematyką macierzyństwa czy sposobami na wychowanie dziecka, ale ostatnio jestem po lekturze jednej z mądrzejszych książek dotyczących naturalnego rodzicielstwa - zwykłego, prostego, intuicyjnego. "W głębi kontinuum" J. Liedloff to żadna nowatorska metoda, to po prostu zdroworozsądkowy powrót do korzeni, bo przecież nie ma nic silniejszego niż kontinuum rodzic-dziecko.

Autorka bardzo mocno podkreśla, żeby robić z dzieckiem to co serce nam podpowiada i to na co mamy ochotę. Chcesz karmić 20 razy dziennie i dziecko również tego chce? Proszę bardzo, nie odbieraj sobie ani dziecku tej przyjemności. Chcesz spać z dzieckiem w jednym łóżku, bo to niesamowita bliskość i cudowna chwila dla was obojga? Ale przecież wszystkie poradniki mówią, że później dziecko będzie niesamodzielne i będzie ci ciężko nauczyć je spać we własnym łóżku. Nic bardziej mylnego! Śpij z dzieckiem jeśli tak jest wam wygodniej. Dziecko płacze, twoje serce pęka i masz łzy w oczach, ale nie możesz dać mu poczucia, że jesteś na każde jęknięcie, więc czekasz, czekasz, czekasz... aż dziecko zanosi się takim płaczem, że w końcu zasypia ze zmęczenia, przecież taki trening jest konieczny, żeby dziecko nauczyło się samouspokajania... Tak też mówiły "mądre głowy" w niejednym poradniku. Daruję sobie tu komentarz.

Noworodek, który dopiero co doświadczał w łonie matki całej serii przyjemnych oczekiwań i ich spełnień, jest przekonany, że kolejne jego wymagania również zostaną spełnione. Kiedy płacze, spodziewa się, że zostanie wzięty na ręce, kiedy jest głodny, oczekuje, że zostanie nasycony, kiedy śpiący, czeka tylko na chwilę kiedy mama go przytuli i ukołysze do snu. Nie jest natomiast przygotowany do zmiany innego rodzaju: do przejścia w nicość, martwotę, do wyściełanego koszyka albo plastikowego łóżeczka, gdzie nie ma śladu ruchu, dźwięku, zapachu ani życia. Gwałtowne zerwanie kontinuum matki i dziecka (o którym pisze autorka), ciągłości tak mocno utrwalonej podczas 9 miesięcy ciąży, może zakończyć się depresją u matki, dla niemowlęcia jest zaś torturą. Nie róbmy tego ludziom, których kochamy najbardziej na świecie.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz