czwartek, 2 czerwca 2016

Teneryfa z niemowlakiem cz. I

Pierwszy wyjazd z dzieckiem, pierwszy lot samolotem, pierwsza tak daleka podróż - wszystko to nas, rodziców,  przeraża często tak bardzo, że odwlekamy taki wyjazd, aż dziecko zacznie chodzić, mówić, a najlepiej jak już pójdzie do przedszkola. Czy warto? Nie! Nie! Nie! I nie chodzi tylko o to, żeby się nie zamykać w domu z dzieckiem i nie wychylać nosa poza granice miasta, chodzi też o to, że taki wyjazd to jest masa cudownych i wyjątkowych przeżyć dla dziecka. Maluch ich świadomie nie zapamięta, ale ten czas "tu i teraz" będzie dla niego wspaniałą przygodą. Dodatkowo, będzie mieć oboje rodziców 24h na dobę, co w codziennym biegu i obowiązkach jest po prostu nie możliwe. 

Jak zabrać się do takiego wyjazdu?  Oto krótki opis, jak wyglądało nasze przygotowanie i cała podróż. 


Szukanie odpowiedniego kierunku i  hotelu

Nie ukrywam, że wybierając się z niemowlakiem w taką podróż warto wziąć pod uwagę temperaturę, standard hotelu, posiłki itp. Zdecydowaliśmy się na Teneryfę z kilku prostych przyczyn:

- lot był z Krakowa (dla nas był to warunek absolutny)
- Teneryfa jest wyspą o umiarkowanym klimacie, nie ma tu upałów, a temperatury są w granicach 21-22 st.
- znaleźliśmy bardzo przyjemny **** hotel, nad samym morzem i w przystępnej cenie (z basenem typu brodzik dla dzieci i naprawdę dobrym jedzeniem).

Jestem przeciwna podróżom z niemowlakami do krajów bardzo gorących lub egzotycznych. Jeśli jest taka możliwość, to znacznie lepiej zacząć wojaże od tzw. bezpiecznych rejonów. Wyspy Kanaryjskie są przyjemne przez cały rok, temperatura jest tam niemal zawsze wiosenna, dlatego myślę, że to dobry kierunek na podróż z małym dzieckiem.

Tydzień czy dwa? 

Skoro to urlop, to może warto rozważyć dłuższy wyjazd. My żałowaliśmy, że nie zostaliśmy dłużej na Teneryfie, bo nasze "plażowanie" i zwiedzanie wyspy odbyło się w tempie ekspresowym. Tydzień to było dla nas zdecydowanie za krótko, żeby spokojnie z Leonem zwiedzić także północ wyspy i jeszcze odpocząć na plaży. 

Lot samolotem

Myślę, że to jest ten element wyjazdu, który najbardziej stresuje rodziców. Dodatkowo lot na Wyspy Kanaryjskie trwa ok. 6 godzin, więc w mało komfortowych warunkach, jakie oferują tanie linie lotnicze, to dosyć długo. Nie mniej jednak, cztery ręce dają sobie radę. My z mężem na zmianę chodziliśmy po samolocie, kiedy Leon zaczynał się nudzić i denerwować. Stewardessy są zazwyczaj bardzo miłe, więc możecie spacerować w tylnej części samolotu, gdzie jest więcej miejsca. Ja przesiedziałam na miejscu stewardessy ponad godzinę, a Leon był zafascynowany skrzynkami na kółkach i wszystkimi szafkami, w których obsługa samolotu trzyma jedzenie i napoje.

Miejsca w tanich liniach lotniczych są zazwyczaj przydzielane losowo, chyba że wykupicie opcję wybory miejsc. W każdym samolocie są drogi ewakuacyjne, jedna z przodu, jedna z tyłu i jedna na skrzydłach. I ta na skrzydłach powinna przykuć Waszą uwagę, bo te siedziska mają zazwyczaj więcej miejsca na nogi. Gdybym wcześniej o tym wiedziała, to wykupiłabym możliwość wyboru miejsc (z nadzieją, że będą one jeszcze wolne).

W toalecie samolotu jest przewijak, ale zmiana pieluchy to wyższa szkoła jazdy, ze względu na skrajnie małą ilość miejsca, ale da się to zrobić. Nam się udało dwukrotnie :)

Karmienie niemowlaka należy dobrze przemyśleć, ze względu na opisaną wyżej małą przestrzeń. Jeśli maluch jest karmiony piersią (butelką), to jesteśmy w domu. Przy starcie i lądowaniu warto podać dziecku pierś, dzięki czemu maluch nie będzie mieć problemu zatkanych uszu. Jeśli dziecko zjada obiadki, deserki itp. to należy rozważyć czy na pewno chcemy takie danie podawać w samolocie. Jeden ruch rączką i kurczak z brokułami jest na dziecku, na nas i jeszcze sąsiedzie. My obiad podaliśmy Leonowi przed wejściem na pokład. Lot był ok. godziny 14, więc nie było problemu. Może zamiast obiadku na pokładzie samolotu, maluch mógłby zjeść mus owocowy (są takie wyciskane), owoc, wafle ryżowe i oczywiście pierś lub butelkę. Dania, które mogą spektakularnie zabrudzić kilku pasażerów, zdecydowanie odradzam. Chyba, że Wasze dziecko jest ideałem pod względem jedzenia, siedzi grzecznie i z zaciekawieniem zajada. W naszym przypadku obiadki i deserki lądują wszędzie!

Nie zapomnijcie o prowiancie dla siebie! Po 6 godzinach Wy też zgłodniejecie, a ceny na pokładzie samolotu są 500% wyższe od tego, co kupicie w sklepie czy przyrządzicie w domu.

W II części napiszę Wam jak wyglądał proces pakowania (bo to był proces...), co nam się absolutnie nie przydało, a czego nam brakowało, jak przebiegała nasza podróż i co robiliśmy przez tydzień na Teneryfie z 8-miesięcznym dzieckiem.

1 komentarz :