niedziela, 7 sierpnia 2016

Karmienie piersią to jedna z moich piękniejszych przygód...

Właściwie temat wyczerpuje wszystko. Ale jednak, krótko napiszę jakie to ja miałam plany względem karmienia piersią. Bo te, snułam już po maturze... tak, taka chciałam być hop do przodu.


Pamiętam, jak dawno, dawno temu, kiedy nawet nie planowałam zachodzenia w ciążę, mówiłam: "Jak już będę matką i zacznę karmić, to nie dłużej niż 6 miesięcy, bo jak zęby zaczną wychodzić, to przecież nie pozwolę, żeby mnie dziecko gryzło". Przetrwałam gryzienie, był pot, krew i łzy, ale przetrwałam. Idźmy więc dalej. 

Kiedy zbliżało się półrocze karmienia, to mówiłam: "Jeszcze miesiąc, jeszcze dwa... wytrzymam ten ból i dam dziecku to, co najlepsze". Udało się. 

Później mówiłam: "Oby do wakacji, bo jak pojedziemy w jakieś gorące miejsce to pierś na pewno się przyda i maluch chętnie się napije mlesia." Wakacje mineły.

Później przebąkiwałam, że do roku. "Ok, do roku i kończymy karmienie. Przecież tak długie karmienie to jeż lekka przesada." Tak, mówiłam takie głupoty. 

Za mniej więcej dwa tygodnie Leon skończy rok. Końca naszej drogi mlecznej nie widać. Chociaż sam rozkład karmień zmienił się diametralnie. Teraz karmię małego raz w ciągu dnia i jakieś 100 razy w nocy... Ale nic mnie nie boli, Leon szczęśliwy, ja udaję, że się wysypiam i tak sobie żyjemy razem, prawie rok. 

Anegdotka z wakacji. 

Pojechaliśmy do Chorwacji, na Wyspę Krk. Wynajęliśmy małe mieszkanko, które pokazywała nam Pani z agencji turystycznej. Zapytałam ją czy możemy trochę przemeblować pokoje, np. przesunąć jakieś szafki czy łóżko do ściany, żeby Leon nie spadł w nocy. Wspomniałam jej też, że karmię piersią. Oczy naszej Pani zrobiły się większe, głowa jakoś tak lekko opadła jej na bok i usłyszałam smutne: "Ohhhh... you still breastfeed the baby."

Dziś już nie robię kolejnych założeń, jak długo chcę karmić piersią. Zmądrzałam.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz